O polityce, gospodarce,drogach i co z tego wynika

Poniższy tekst dotarł jako komentarz ale ze względu na treść zasługuje na tekst wiodący. Oczywiście autorem jest użytkownik aaa… 

Minął rok od ostatnich wyborów samorządowych, pora na małą ocenę tego, co widzę w powiecie Krasnystaw, w samym mieście i okolicznych gminach
Jeżdżę sobie czasami tu i tam , podziwiam okolicę przy okazji i patrzę, co się zmieniło. A co się zmieniło w naszym powiecie i okolicach ? A no – niewiele, żeby powiedzieć, że z przyczynku obecnych władz, to prawie nic.

Z ciekawości zaglądam sobie co jakiś czas na strony BIP różnych urzędów. Jest tam historia zamówień publicznych na kilka lat wstecz i można sobie podumać, co władze robiły, co robią i co może robić zamierzają.

Z większych inwestycji – w zasadzie remont drogi na Latyczów. Może wszystkiego nie widziałem, to przepraszam, jeśli gdzieś jeszcze wyremontowano kawałek asfaltu dłuższy niż kilkaset metrów, ja takiego w ciągu roku nie zauważyłem. A i ten , o którym wspomniałem, zaczął się chyba jeszcze za minionej władzy.
Droga na Zażółkiew jakby zapomniana, był słomiany zapał, ale wygasł. Droga na Skierbieszów – w planach na otarcie łez 900 m, ale nie wiadomo kiedy.
Rondo na skrzyżowaniu Lwowskiej i Sokołowskiego – w planach od wielu lat , a krople na uspokojenie dla tych, co tam muszą jeździć z miasta w stronę Zamościa po 15 powinny być wydawane w aptekach na koszt miasta i powiatu gratis.

Droga Fajsławice – Trawniki – ech, szkoda gadać nawet po próżnicy.
Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś informacje – proszę o uzupełnienie. Nie wszędzie byłem, nie wszystko widziałem.

Co do gmin – Krasnystaw i Izbica liżą się z długów i jak widać, inwestycje w tym roku raczej skąpe. Co nie znaczy, że nic się nie robi, ale raczej skromnie, aby nie zwiększać obciążenia budżetu. Mądre to i wypada pochwalić. Ważne, aby nie oszczędzać ponad miarę.

Gmina Izbica przejęła w spadku do ZDP wybitnego specjalistę od zarządzania. Z niepokojem wypada przyglądać się mu na ręce, co też czynimy.

Gmina Skierbieszów – ościenna sąsiadka naszego powiatu – tutaj też w ciągu roku zastój i marazm. W planie remont drogi powiatowej – no ale to inwestycja powiatu a nie gminy. Odcinek 500 m drogi Sulmice – Zawoda czeka już 40 lat na dokończenie, to jeszcze poczeka, a co tam. Droga na Małą Huszczkę przypomina tor motocrossowy – to będą wolniej jeździć, nie będzie wypadków. Droga na Wiszenki – patrz jak wyżej, w dodatku można rozgrzać porządnie opony w slalomie. Generalnie ta strona gminy roszczeniowa jest , wójta nie popiera , to im by się od dobrobytu w głowach pomieszało, jeszcze im drogi robić, tez coś

Gmina Siennica – tu relacje są na bieżąco. Jak tak patrzę postronnym okiem, to też nic nowego nie widać. Bez wsparcia „papy smerfa” jakoś to wszytko oklapło czy coś ?

Proszę o dopisanie waszych spostrzeżeń, sam nie jestem wszystkiego w stanie zobaczyć w trakcie niedzielnych wycieczek rowerem.

 

12
2

List z miasta

Wpłynął do nas list czytelniczki który ze względu na ciekawą teść i wnioski postanowiliśmy opublikować. Zapraszamy do lektury. 

Szanowny Panie Piotrze, drodzy Czytelnicy Dziennika Siennicy!

Niemal od początku powstania tego portalu zaglądam tu niemal codziennie, szukam cennych informacji o powiecie, takich, których nie znajdę w żadnej lokalnej gazecie, czasem puszczę komentarz, dam przysłowiową łapkę w górę lub w dół, wiele razy zdarzało się mi komentować zamieszczone tu treści z sąsiadami czy znajomymi. Czy wiecie jak ten portal jest znany i popularny? Zagląda tu bardzo dużo ludzi i czyta – od rolnika po gospodynię aż po nasze powiatowe elity. Wiem, wiem, bo już nie pracuję zawodowo, ale wiele rozmawiam z ludźmi.

Nawet sam Pan sobie sprawy nie zdaje ile ten portal zrobił dobra dla powiatu, niektórych gmin czy naszego miasteczka poprzez pisanie prawdy i komentowanie lokalnej rzeczywistości. Przez niego patrzymy na ręce wybranej przez nas władzy, mając informacje o kandydatach głosujemy na nich bardziej świadomie. To nigdzie indziej, jak tu, dowiedziałam się o bardzo niechlubnej i wieloletniej przeszłości w ORMO naszego byłego starosty Janusza Szpaka. Od lat miał on złą opinię w Krasnymstawie, ale byliśmy na niego niemal skazani, bo nie było innego wyboru. Dlatego Siennica była w mieście tak bardzo nielubiana, bo opanowała cały powiat z nieszczęściem dla niego.

Portal nazwał Pan Dziennik Siennicy. Piękna nazwa. Ściąga złe odium z Waszej gminy w mieście i powiecie. Pokazaliście, że w Pańskiej Siennicy zorganizowała się grupa młodych, wykształconych, odważnych ludzi, która ma już dość tamtej epoki i tamtego stylu rządzenia. Idzie nowe i nikt już tego nie zatrzyma. Żadnej gminy nie było stać na coś takiego, nawet miasteczka, gdzie powinny być elity. One stchórzyły, okopały się na ciepłych posadkach, potworzyły lokalne kliki a Wy nie. Pokazaliście im właściwy kierunek, one się teraz z Wami liczą. Nawet sobie Pan sprawy nie zdaje, a ja czytam portal od deski do deski, ile pozytywnych zmian zaszło przez ten portal. W Krasnymstawie rok temu do rady powiatu PSL Szpaka przegrało wybory i straciło władzę, podobnie jak w  kilku gminach. W Łopienniku nie ma już skandalizującego menadżera oświaty od Szpaka, jest nowa dyrektorka w szkole. Gmina nie ma się już czego wstydzić. Nowy wójt w Łopienniku jest inny od poprzednika, który przegrał wybory do powiatu z listy PSL. Nie jest od nikogo zależny, wybił się na niezależność. W Fajsławicach nowe władze takie, że każda gmina powinna zazdrościć. W Rudniku też nowy wójt i wice wójt. W tych gminach poprzedni wójtowie silnie byli związani ze Szpakiem i zależni od niego jako starosty. Teraz są wolni ludzie, ich przyszłe kadencje zależą tylko od woli świadomych wyborców – na wykazanie się w poszanowaniu mieszkańców mają jeszcze 4 lata.

Byłam dosłownie zszokowana, jak dowiedziałam się o sojuszu przed ostatnimi wyborami pomiędzy Szpakiem a posłem Cichoszem. Dwóch, pardon, dziadków o podobnych życiorysach ułożyło się i po ewentualnej wygranej ustępującego posła z Żółkiewki, miało zmieniać władze powiatu. Czyli znowu miało wracać stare a na etykiecie tego miał być radny Zieliński, który był kiedyś w Samoobronie, a potem był szefem naszego pekaesu, który zbankrutował. A teraz jest w PiS. Ale mielibyśmy towarzystwo u władzy. Żeby tylko znowu do koryt wrócić. A ludzie, powiat, przyszłość? Nie byłam zbytnio przekonana do pani poseł Hałas. Uważam, że zmarnowała swoje 4 lata. Otoczyła się dość miernym otoczeniem, które niewiele mogło jej pomoc, a może nawet i zaszkodziło. Nie chcę wymieniać ich nazwisk. Poseł powinien otoczyć się mądrymi i wykształconymi ludźmi i korzystać z ich rad. Polewanie się własnym sosem niczemu nie służy. Ma posłanka jeden najważniejszy plus – wpłynęła na wymianę zarządu powiatu. Starosta Leńczuk i wicestarosta Nowosadzki to zupełni inny kaliber ludzi niż Janusz Szpak czy wicestarosta Henryk Czerniej. Inne pokolenie, inna kultura, inne podejście do spraw powiatu. Oni obaj, choć nie tylko, to jej wartość dodana. W tych wyborach wybieraliśmy mniejsze zło, bo na naszym padole nie ma ideałów: Hałas lub Cichosz ze swoją kompanią. Przestraszyliśmy się tego ostatniego, a zwłaszcza, że był napastliwy w kampanii. Głosowaliśmy więc na Hałasową, bo Sasin daleko a Zawiślak nie ma najlepszej opinii.

Panie Piotrze! W tych wyborach dzięki Pana portalowi byliśmy bardziej doinformowani i doświadczeni. Szalę przechyliły do szczętu Pana wokandy z Cichoszem. My naprawdę nie chcieliśmy wrócić do tamtej epoki. A teraz podam największy paradoks. Gdyby Cichosz nie kandydował, posłanka Hałas mogłaby nie dostać tyle głosów i nie dostałaby się do sejmu. Sasin dostałby jeszcze więcej głosów. Nas zmobilizowało zagrożenie powrotu Cichosza i wszystkiego co się z nim wiąże. Dlatego stawialiśmy krzyżyki na Panią Teresę, bo była gwarancją, że nie dopuści tamtego, rodem z ORMO i komuny, towarzystwa znowu do władzy.

Dlatego niniejszym składam Panu podziękowania i wyrazy szacunku za tak pożyteczną obywatelską postawę. Zasłużył się Pan dla tego powiatu, jak mało kto. A jeszcze Pana po sądach ciągają. Bo wiedzą że przez Pana władzę stracili. Niech idą na emerytury. A Panu wszytkiego najlepszego życzę. Niech Panu się wiedzie!

Głos z miasta (dane do wiadomości redakcji)

62
24

O szarych drogach powiatu

 

Wczoraj obradował komisja drogownictwa i bezpieczeństwa rady powiatu. Było, jak w tej bajce – same dziwy. Roztrząsano m.in. problem mostu i drogi w Tarzymiechach w gminie Izbica.

A jest nad czym głowę łamać. Nieszczęsny most z drogą są do remontu i nawet dają na to pieniądze, tylko że wójt Izbicy Lewczuk nic nie dołoży, bo kasa świeci pustkami. Jest jak w „ Nie ma mocnych” – pieniądze dają, ale nie ma komu brać. Zarząd powiatu doszedł do wniosku, że może by napisać do Ministra Infrastruktury, niechby ten dał zgodę na remont samego mostu – bez drogi – skoro Lewczuk nie dołoży. Szkoda pieniędzy. Jeśli tej inwestycji nie zrealizują i nie rozliczą, nie ma sensu ubiegać się o dofinansowanie na następne lata –  to jest kryterium. I tak debatowali i debatowali, aż się radny Szpak z radnym Zielińskim zirytowali.


Ot, powyborcze refleksje z przymrużeniem oka…

Jak ojciec z synem

– Po co wy nas o jakąś opinię dotyczącą tego, czy pisać do ministerstwa pytacie? Zarząd jest od podejmowania decyzji! – Szpak mądrze powiedział. Wtórował mu w tym i Zieliński. Tylko że Zarząd realizuje to, co sami radni wcześniej na nim wymogli – o wszystkim informuje radnych ze szczególnym uwzględnieniem Zielińskiego i Szpaka – w tej kolejności. Wcześniej było tak, że gdy Zarząd podjął jakąś decyzję, Zieliński pierwszy trąbił: nie informujecie nas! Hucpa! Zamordyzm! Kilka razy trzasnął drzwiami i sobie poszedł. O ile trzaskaniu drzwiami łatwo zapobiec, bo wystarczy zamontować te obrotowe, to cała reszta jest problematyczna.

Mimo że Zarząd dopieszcza ich obydwu, choć wcale nie musi, bo nawet wcześniej radni byli zawsze informowani, to radny Zieliński lubi robić widowiska. Można zaryzykować stwierdzenie, że oddali obaj panowie regalia władzy wykonawczej. Ba! Nawet Szpak przyznał, że jak on był w zarządzie, to decydował. I nikogo o nic nie pytał. Dziwne, bo skoro to wiedział od zawsze, po co wymaga od innych tego, czego sam nie robił? Ostatnie wystąpienie Szpaka i Zielińskiego było pozytywnie. W głosowaniach byli za, jak cała reszta i w sumie bez zarzutu. Ale coś mi się zdaje że to nagłe stonowanie ich podejścia wynikło z przegranych ostatnio wyborów. Nastąpiło zjawisko barwnie ujęte potocznym zwrotem – pardon za słowo –„dupa siad!” Miewa Zieliński czasem takie pomysły że słów brak. Pytał niedawno,  czy Zarząd, zwołując tuż po sierpniowej sesji komisję właśnie drogownictwa, prawa nie złamał. A  jego członkowie chcieli informować na bieżąco, co się dzieje z drogami i skorzystali z obecności wszystkich radnych w dniu sesji. Ręce więc czasem opadają od jego pomysłów. Wszędzie wietrzy spiski, a bywa, że i agenta rodzimego lub obcego wywiadu w tarninach chce szukać . To już jest obsesja.

Z jednej strony chce od zarządu informacji i współdecydowania, ale jak mu to dasz co chce, krzyczy, że prawo łamiesz. Niestety, ale zachowanie radnego dowodzi, że Polak do demokracji się nie nadaje, a on chyba z 8 lat nie bez przyczyny na aucie siedział. No i jeszcze ten jego ostatni polityczny sojusz ze Szpakiem. Jego!- Szefa Solidarnej Polski…

 

Huta Łabędy bardzo zadowolona z naszego złomu. Pytają czy jeszcze mamy. W sumie inwestowanie w metale to dobry kierunek ale lepsze jest złoto…Zdaje się mówić Marek Klus (w środku i nonszalancko oparty)

Z innych ciekawostek to Boruczenko wniosek złożył, który przeszedł, a dotyczył budowy drogi w Łopienniku. Nawet plan naszkicował. Przejął się swoją rolą radny, ale to tylko bardzo dobrze o nim świadczy. Zieliński wszystkie swoje żale zawsze kieruje do Nowosadzkiego. Co by się nie wydarzyło to zawsze winien Nowosadzki. Ten zawsze spokojnie tłumaczy, bo to ma w zwyczaju. No i tak właśnie zapytał Marka, co z tymi drogami pod kampanię buraczaną? Tu się w Zielińskim żyłka cukrownika i dyrektora PKS odezwała. Bo wiadomo, droga, burak, PKS – taki ciąg skojarzeń radny ma. Nowosadzki odesłał go do Klusa Marka, dyrektora ZDP. Ten odpowiedział, że drogi zostały wyznaczone, a współpraca z cukrownią wzorowa, bo żużel od nich jest i biały kamień i jeszcze pomagają piach z solą wymieszać ładowarkami.

Chodnik na Siennicy Dużej lub jak kto woli Aleja Garbatego i pomnik geniuszu. Okoliczni mieszkańcy pamiętają jak i w jakich okolicznościach powstawał… 

Ale że Krzysiowi było mało, zapytał, jak tam porządki na placu ZDP po Banachu. Tu Klus zastrzelił radnego i powiedział, że sprzedał starego sprzętu i złomu na około 80 tysięcy złotych! A jeszcze coś ze 3 tony złomu za wiatami leży, tylko cena spadła i jak drgnie, to sprzeda. Oj bajzel Banach – niedoszły wicestarosta i kolega Zielińskiego –zostawił, że brak słów. Na placu były takie doły, że po opadach woda sięgała za kostki i na upartego można by je zarybić. Klus z pracownikami to wszystko zniwelował, kładąc kostkę od nowa. Nowy dyrektor ZDP jakiś czas temu mówił, że jeśli starczy czasu i pieniędzy, to  w Siennicy Dużej poprawi chodnik. Ten został tak spartolony, że dziś przypomina fale dunaju…

Generalnie Klus jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. To wykształcony inżynier budownictwa i o zupełnie innej osobowości, przede wszystkim rzeczowy, spokojny i konkretny. A Banach, mój Boż jego dyrektorowanie było  jak wyprawa w Andy z mapą Radomia. Na szczęście ze swoimi talentami epatuje w zadłużonej Izbicy, a nie w powiecie.

Piotr Ślusarczyk

38
6

Cecora Cichosza w Siennicy

 

Kwiat szpakowo-cichoszowego rycerstwa rozbity w pył. Mimo że walczyli po stronie zwycięskiego PiS, zostali wyrżnięci. Nie dość, że zdradzili PSL, to tyle głosów nabili na Cichosza, co kot napłakał. PSL w powiecie potrzebuje młodego przywódcy. Radny powiatowy Zieliński byłby najlepszy.

Ma Szpak feralną serię, porównywalną chyba tylko z pasmem klęsk Armii Czerwonej z rąk Wehrmachtu w 1941… Co krok to bęc i łubudu i jak bańki mydlane pękają kolejne iluzje powrotu do władzy. Wybory samorządowe w październiku 2018 przegrał z kretesem. Z 11 mandatów w byłej radzie powiatu zostało mu jedynie 6, co prawda próbował montować teoretyczną większość, ale jeżdżenie po chałupach radnych i próby ich przeciągania nic mu nie dały.

Tak mniej więcej można zobrazować polityczne pomysły Szpaka, jak również sytuację powiatowego PSL pod jego rządami…

W zaciężnym wojsku

Nadzieja w nim odżyła wiosną w czasie kampanii do eurowyborów. Jako tako korzystny wynik opozycji dał mu kopa na odbicie się od dna i wygraną w wyborach parlamentarnych jesienią. Ale znowu dostał łomot i tęgie lanie, mimo że wstawał niczym siennicki Feniks z popiołów. Dźwignął się w górę, mimo obcinanych po kolei głów – jak hydra, bo polityczny Mesjasz się objawił kilka miesięcy temu. I to z bardzo zasobnym mieszkiem, którego się oficjalnie wielce potem zarzekał, a jeszcze dobrym partyjnym sztandarem machał – pisowskim . I pociągnął Szpak za nim, pułki mu formował w Siennicy. Nowy Mesjasz z morskiej piany jak bogini Wenus się nie wyłonił, tylko z kurzu tumanów – w Żółkiewce, po fali upałów suchej i upalnej wiosny. Lucjan Cichosz się zwał, nowym hetmanem żółkiewskim się okrzyknął, bo sejmową buławę przejął po Beacie Mazurek, co poszła do Brukseli. Dla rekruta żołd obiecywał sowity, łupy przednie – stolce w starostwie do wzięcia! Tylko wpierw władze powiatu wywrócić, do lochów wtrącić. Tak mu się roiło…

Sojusz dawnych kolegów

Zaczynają się więc krótkie podchody, ale bardzo owocne. Jak się później okazało, subtelny sojusz z Cichoszem był jedynym sukcesem Szpaka . Plan był banalnie prosty, ale dla ideowych ludzi wprost nie do wiary. Jako że Szpak jest politykiem pozbawionym jakiejkolwiek idei, stawianie na Cichosza jest dla niego oczywiste. Jedyny dogmat, któremu jest wierny to władza, bez względu z czyich rąk wzięta, w jakich okolicznościach i pod jakim sztandarem, może być i pisowy – tu urósł mu już godny następca – delfin, radny Zieliński.

Był Janusz ormowcem i ludowcem, a to się przecież wzajemnie wyklucza, ale jemu było wszystko jedno. Dwóch wieloletnich zeteselowców nagle zapałało do siebie wielką miłością. Ta wybucha od pierwszego wejrzenia i kwitnie bardziej niż ta w Zakopanem – jak śpiewał Sławomir. Dwóch dziadków – ludowców łączy wszystko. Obaj kariery zaczynali w ZSL, obaj zarobili na polityce. Cichosz więcej, ale ten drugi nie chciałby być gorszy.

Zdjęcie ciut rozmazane ale Cichosz polał Szpakowi. Na razie to zwykła „Cisowianka” ale pewnie w razie sukcesu znalazłoby się coś mocniejszego… Pewni sukcesu byli i publicznie wodę pili.

Wspólny wróg: Hałasowa

Tym, co ich tak bardzo łączy i cementuje oczywiście jest kobieta. Hałas Teresa się nazywa – ich wspólny, największy wróg. Cichoszowi wycięła kandydatów na listach do wyborów samorządowych w powiecie, aczkolwiek wedle instrukcji płynących z centrali PiS, a więc od Jarosława samego. To Hałas Teresa, jako nowy poseł, miała odpowiadać głową za ich wynik, czego centrala wymagała. Listy zrobiła takie, jak chciała, ale udało się jej wygrać 9 mandatów. Tym sposobem jej głowa szczęśliwie została przy korpusie. Cichosz mógł tylko pozgrzytać zębami. A Szpak wiadomo, w tej krwawej kampanii musiał dać polityczną głowę katu. Wkrótce pod topór poszli jeszcze jego kompani. Na skutek wygranej listy PiS żegnają się ze stołkami, m.in.: Kamiński, Banach, Mróz, Fidecka, Kisiel, Żyśko, Korszla…  et consortes.

Że Szpak jest politycznie mściwy i żądny rewanżu wiadomo od zawsze. Obaj z Cichoszem chcą restytucji ich władzy w powiecie. Szpak odzyskania swoich dawnych przepotężnych wpływów, a Cichosz swoich. Łącznikiem jest radny Zieliński, który od momentu zdobycia mandatu chce stanowiska dla siebie, bo uważa, że na nie z jakichś powodów, zasługuje. Jakich?  Wie tylko on sam, no, może jeszcze jego młodszy kolega z opasłą, czarną teczką. Mierzył Krzyś i nadal mierzy  zawsze wysoko, bo interesuje go starosta albo wice. Te stolce może mu dać tylko duet „Szpak/Cichosz” and company. Jest więc z nimi. Już dzielą stołki. Wedle tego, co się mówi i to nawet publicznie, Zieliński ma zostać starostą, Banach wice (o tym stołku marzył od dekad), a Szpak członkiem Zarządu Powiatu na etacie.

Stare zwyczaje

Ale póki co „Love Island” jest w Siennicy Różanej, tu łapią w lot okazję. Jeden cichy sojusz z senatorem Zającem wszak już działa. To czemu z Cichoszem miałby szwankować? Zając dziś w PiS, wczoraj był w PSL, a jak się wiatry inaczej powieją, będzie tam, gdzie minister szkolnictwa wyższego, bo wyższą szkołę ma prywatną. Tu wspólnych spraw jest znacznie więcej. Po co stawiać na PSL, skoro ten balansuje na progu wyborczym, a nawet jeśli wejdzie do parlamentu, będzie raczej opozycją? Dla Szpaka z Proskurą ważne jest powiatowe podwórko i dintojra. Dodatkowym bodźcem jest fakt sojuszu ludowców z Kukiz 15’. Mógł Szpak pomyśleć, że i tak PSL wejdzie do Sejmu, więc on ma wolne ręce w powiecie i może grać swoją gierkę. Co ciekawe sam PSL to nie monolit, już w trakcie zeszłorocznej kampanii do samorządów dało się słyszeć rozdźwięk w gremiach decydenckich lubelskiego PSL. Część młodszych działaczy, skupionych wokół Hetmana, optowało za aktywną kampanią. Stąd wziął się Hetman, objeżdżający bazarki w województwie. Idziemy do ludzi – taka była koncepcja. Inaczej działacze pokroju Szpaka – powiesili kilka bannerów i przepełnieni wiarą w szczęśliwe gwiazdy i tym, że tyle stołków rozdali, siedzieli na przysłowiowych czterech literach. Skończyło się mantem na kosmiczną skalę.

O jeden most za daleko dla Lucjana. To most w Siennicy obwieszony Cichoszem po obu stronach, jeden z banerów przeniesiony z Siennicy Dużej…

Mowa siennickich płotów

Od samego początku Cichosza zapraszają do Siennicy. Przyjeżdża w lipcu jego „niby dyrektor” Matysiak na festyn, by powiedzieć parę słów w imieniu posła. Od czasu gdy pojawił się Cichosz Hałas Teresy nawet nie proszono do Siennicy. Widać uznał Szpak z Proskurą, że ta już jest politycznym trupem. Dopiero potem się okazało, że jak na trupa, jest dość żwawa – jeszcze na tyle, by sprać Cichosza w mieście i powiecie. Nim rusza oficjalna kampania z plakatami uśmiechniętego Lucjana zachęcającego do słynnych już porad prawnych w jego biurze poselskim, upstrzono powiat i płoty w Siennicy Różanej. Te nie były przypadkowe, bo należały do ludzi z najbliższego otoczenia Proskury. Wystarczy tylko wspomnieć, że w kampanii do samorządów właśnie na sztachetach tych ludzi eksponował się Szpak. Pamiętajcie! Na siennickich płotach nic nie wisi przypadkiem i nie jest tajemnicą, że przestrzeń na nich jest zastrzeżona tylko dla wybrańców naszych umiłowanych przywódców. I oczywiście ich samych.

Pod pisowską chorągwią

Gdy rusza kampania, Cichosz 28 sierpnia gości na sesji Rady Gminy w Siennicy. To co tam się wydarzyło w pełni zasługuje na uwiecznienie jako obraz lub pomnik – ten najlepiej w konwencji grupy Laokoona dłuta Agesandera. Proskura wił się z radości, gdyby miał nałęczkę, jak Danuśka Jurandówna, by tę na głowę Cichosza narzucił i wrzasnął: „Mój ci On!”. Wzajemnym komplementom nie było końca. A jak się aktyw uruchomił! Lgnęli do Lucjana z prośbami, jak wnuczki do dziadka, bo ten zawsze miał kieszenie pełne łakoci! Mało nie siadali mu na kolana. Byli w tym autentyczni i nie przeszkadzało im to, że nad Cichoszem powiewał sztandar PiS. Widać dobrze ich poinstruowano. Zresztą aktyw, o czym za chwilę, był kluczowy przy ciułaniu głosów do urn i miał przydzielone swoje zadania. Cichosz natomiast nawiedza Siennicę obficie. Jest na odpuście w Żdżannem, na zawodach wędkarskich czy na „Smakach Jesieni”. Szczególnie na tych ostatnich zapadają w pamięć słowa z jego paraprzemówienia. Dziękuje w nim Proskurze za to, że pewnie dzięki niemu wicestarostą został, pieje również na zaletami Leszka i chwali znajomość z nim. Są i rewizyty. Na pamiętnej imprezie w Borku po odsłonięciu obelisku 17 września bryluje Szpak z Proskurą. Na imprezach organizowanych przez Hałasową próżno ich szukać, a tu przyszli ochoczo. W biurze poselskim na pięterku też niektórzy widzieli gości z Siennicy.

Jak widać materiały wyborcze Jarosława Sachajki nie cieszyły się wzięciem w Siennicy. Wszyscy natomiast słuchali Lucjana…

Zmowa milczenia

Jest jeszcze w gminie Siennica dwóch kandydatów PSL: Sachajko Jarosław i Agnieszka Czuba. Zaradzono i temu, ten pierwszy miał plakatów tyle, co kot napłakał i z tego, co się mówi, musiał interweniować u Proskury, by takowe w ogóle zawieszono. Nikt go na spotkanie z mieszkańcami nie prosił. A Cichosz w tym samym czasie jeździł po Siennicy, jak wóz strażacki do pożaru. Bardzo podobnie potraktowano Agnieszkę Czubę, nomen omen rodaczkę Proskury. Jej start był ukryty, jak ostatnia połeć słoniny przed zbliżającą się zimą. Plakatów miała tyle, co Sachajko, czyli prawie nic. A co ważne, gdy do wyborów parlamentarnych startował Szpak, to pojawił się na sesji rady gminy w 2015 roku. Robił sobie kampanię, co oczywiste. W tym roku na sesji był tylko Cichosz, o Sachajce i Czubie zapomniano. Ba! Agnieszki Czuba na „Smakach Jesieni”, gdyby nie wzmianka Misiury Andrzeja, organizatora i konferansjera imprezy, nikt by nie wiedział, że jest na sali kandydatka z gminy na posła z PSL.Jej kampania była „sobie a muzom”. Wymowny to obrazek, kiedy z mężem i z plakatem pod pachą chodzi po krasnostawskim rynku w poszukiwaniu miejsca na ekspozycję swojej osoby. Być może, bo też chodzą takie słuchy, iż ta pani świadomie brała udział w tej maskaradzie – co nie jest bezzasadne, bo przy układaniu listy powiatowej Szpak musiał mieć coś do powiedzenia. A taki Sachajko Jarosław więcej razy był w Siennicy wtedy, gdy był posłem Kukiz’15 niż teraz, gdy startował z list PSL. W tej kampanii zepchnięto go na margines, a Cichosz przykrył wszystko.

Lucjan wypił, Janusz pije…a sojusz żyje! Wybory 13 października miały być tylko formalnością tak czuli się pewni zwycięstwa, że się z uczuciem nie ukrywali…

Lud nie dał wiary

Plan się prawie powiódł, bo Lucjan nie był ostatni tylko 13. z całej listy PiS. Aktyw miał za zadanie robić kampanię na Cichosza w stylu szeptanym. I poszło wielu do urn głosować na „kolegę Leszka”, jak po cichu reklamowali u nas Cichosza. W ten sposób uciułano ledwo 90 głosów(!). Wstyd dla Leszka i Janusza przed kolegą. I tak Cichosz poległ u nas, to była taka jego siennicka Cecora, niczym hetman Stanisław Żółkiewski z jego rodzinnych stron. A z Lucjanem kwiat naszego siennickiego rycerstwa. Manewr się nie powiódł, albowiem wielu przecierało oczy i szarpało się za kudły.

To całe 4 lata mówiono nam, że PiS zły, a teraz nagle się dobry zrobił i na niego głosować mamy? Jeszcze na takiego, co z PSL do PiS uciekł i pół miliona ma na koncie. Zdrada! – słychać było.

W innych gminach powiatu Cichosz więcej głosów dostał, a w Siennicy głosy zjadła mu Czuba i Sachajko – oboje z listy PSL. Nasi umiłowani przywódcy tak Cichosza przeszacowali, jak ten zysk w Amber Gold, a Hałasowej niedoszacowali. Dziwne są te polityczne inwestycje Szpaka i pod znakiem zapytania stawiają jego wykształcenie. On wszak ekonomię kończył, a tu tak przestrzelił. Ale wszystko staje się jasne, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, iż magister kończył ekonomię socjalistyczną (w ANS przy KC PZPR), a ta przecież wiadomo zbankrutowała w latach osiemdziesiątych, a jak już funkcjonowała, jej znakiem firmowym był niedobór. Tylko octu na półkach nie brakło. No i koniec końców Szpak wykazał się niedoborem, ale rozsądku politycznego, bo wszystkie znaki na ziemi i niebie dają mu znać, by szedł na emeryturę, a ten nie chce.

Mamy następcę!

Niech stery powiatowego PSL odda Zielińskiemu, na sesjach i komisjach razem głosują, są jak ojciec i syn. Krzyś wszak doświadczenie w prowadzeniu PKS już ma, to i partię pociągnie, a różni je tylko jedna litera. Janusz! Daj już wreszcie Krzysiowi to swoje peeselowskie berło. On zrobi z niego użytek. Też tylko dla siebie – jak Ty.

Piotr Ślusarczyk

38
5

Trzecia wokanda z Cichoszem

Dzień przed wyborami – w sobotę – Cichosz z pomagierem po raz trzeci zagnali mnie na wokandę. Oczywiście znowu przerżnęli. W ich imieniu przepraszam panią sędzię SO w Zamościu i jej obsadę za zarwanie weekendu.

Poseł Cichosz z Żółkiewki znów mnie pozwał w trybie wyborczym – to już po raz trzeci w tych wyborach, wcześniejsze sprawy przegrał. Pozew nosił datę 11 października, a więc tuż po publikacji tekstu „Cichosz na wokandach”. Rozprawa odbyła się w sobotę – a na drugi dzień (niedziela) były już wybory. Na tę okoliczność wolną sobotę „zarwała” pani sędzia, pani sekretarz i jeszcze jedna pracownica.

Poseł Cichosz zeznaje przed sądem. Sąd rozpytuje m.in. o jego majątek i źródła dochodu. Wychodzi na jaw, że poseł ma ustanowioną rozdzielność majątkową z małżonką.

Sądowy precedens

Zamojski Sąd Okręgowy w swojej historii nie odnotował jeszcze przypadku, żeby poseł podał blogera w trybie 111 Kodeksu Wyborczego, a pewnie nie było takiego przypadku w Polsce. Z nieoficjalnych informacji wynika, że wszystkie trzy pozwy najprawdopodobniej pisał mu osławiony na tym portalu, w miasteczku i powiecie radca Matysiak, jeszcze niby dyrektor jego biura, który był obecny na sali. Jeśli to nieprawda, proszę o sprostowanie. Bo kto inny mógł na to wpaść? Poseł ponownie zażądał zdjęcia tekstu, przeprosin w trzech lokalnych gazetach (na pierwszych stronach) i wpłaty na cel charytatywny w wysokości 10 tys. zł. Porównał mój portal do Telewizji Polskiej SA, niemal domagał się ode mnie obowiązku rejestracji Dziennika Siennicy jako tytułu prasowego, bo rzekomo łamię prawo, cyklicznie publikując moje przemyślenia na Dzienniku Siennicy. Sąd dyskretnie przemilczał te brednie. Z pisma Cichosza wynikało, że piszę nielegalnie, niemal jakbym kolportował podziemne ulotki w stanie wojennym. Najpierw puszyłem się z dumy, że porównał mój portal do telewizyjnych Wiadomości, ale zaraz potem zadrżałem ze strachu, że mnie chce wsadzić jako jego opozycjonistę.

Stan wojenny ?

Zaraz sobie przypomniałem, że w stanie wojennym Wiadomości nazywały się przecież Dziennik Telewizyjny! Podobnie jak mój dziennik. A przecież Cichosz wtedy, jako zeteselowiec, był wszak po tamtej, reżimowej stronie, miał władzę jak teraz. Jakby tego strachu było mało, autor wniosku (radca Matysiak?) uzasadniał, że przeprosiny w tych gazetach (nie wiem, co mają te gazety wspólnego z Dziennikiem Siennicy, żebym tam przepraszał) mają być opublikowane, bo jeżdżę zagranicę. Może tam zostanę, nie wrócę, o azyl poproszę?! Najlepiej to by mnie obaj chyba od razu do więzienia wsadzili – jeszcze w sobotę, żebym do kapitalistycznych krajów im nie uciekł. A może i na Sybir w kibitce? Żeby mi tylko gębę zamknąć, pardon, Dziennik Siennicy. Jak jeszcze dotarło do mnie, że mamy, że jutro ma być niedziela 13. października – podobnie jak 13 grudnia roku pamiętnego – myśle se jutro nie będzie Teleranka. Wybory odwołają jak nic, a oni mnie obaj zamkną od razu w Zamościu, w samej twierdzy…Dalej było jeszcze śmieszniej.

Majątek podzielił

Chwała Bogu Wysoki, doraźny w trybie (bo w sobotę) Sąd wniosek oddalił, tak samo jak dwa poprzednie. Tym samym sposobem Lucjan po raz trzeci przegrał i to z jakim hukiem… Używając piłkarskiej terminologii w moim meczu z nimi zrobiło się 3:0. Ta bramka była wyjątkowej urody, bo przewrotką z połowy boiska i w samo światło bramki… Zarzuty były materiałem źródłowym niemal do kabaretu. Na przykład Cichosz uznał, że nazwanie go w tekście „Lucjan” jest dla niego obraźliwe. To, że określiłem go jako człowieka majętnego też go obraziło, podobnie jak jego rodzinę. W swoich zeznaniach, dopytywany o majątek, jak mógł – pierzchł od tego tematu. Mówił coś o kilku hektarach ziemi, że z żoną je uprawiają, jakieś róże sadzą. A Pani sędzia w sposób niezwykle kulturalny, ale rzeczowy pytała o składniki majątku, jego apanaże w spółkach Skarbu Państwa, dochody z wynajmu nieruchomości. A ten się z niego spowiadał. W końcu wyszło, że poseł ma z żoną rozdzielność majątkową. Dlaczego???

Była TVP, Jaruzelski nie dojechał

 

Na ogłoszenie wyroku, które miało miejsce po kilku godzinach (sędzia pisała uzasadnienie wyroku), zjechał operator ze znaczkiem TVP Lublin. Myśle se, gdzie jest Jaruzelski, żeby przemowę na niedzielę nagrywać na 13. roku pamiętnego? Ale nigdzie go nie widzę, widać nie mógł na nagranie trafić, bo nie zdjął czarnych okularów. To co – pomyślałem sobie – ja mam tę niedzielną przemowę czytać do Narodu, co ją obaj napisali? Za Chiny ludowe nie przeczytam, już wolę do twierdzy, to może za parę lat bohaterem narodowym mnie ogłoszą? Niech obaj czytają to orędzie, co lubelska telewizja w niedzielę rano wyemituje, żeby przed wyborami zdążyć.
A operator stał i stał koło Cichosza i sprawę nagrywał. Cały czas był zdumiony, po co go tu wysłano, nagrał tylko ogłoszenie wyroku, zwinął kamerę ze statywem i poszedł. Nawet nie chciało mu się dłużej poczekać na Jaruzelskiego, że ten jeszcze zdąży może dojechać.
– A kto pana tu ściągnął – zapytałem go przy windzie.
– Zadzwonili, to przyjechałem. Ja tu nic nie wiem – rzekł i czym prędzej prysnął, widać było wkurzony, że jemu też Cichosz z Matysiakiem weekend zarwali.

 Cichosz z telewizyjną obstawą podczas wysłuchania uzasadnienia wyroku. W jakiej telewizji można ten news zobaczyć ? A może kręcił wyborczego klipa na następne wybory?

Lekcja wolności słowa

Na początku widać było, że liczył na jakieś historyczne wydarzenie, ogłoszenie stanu wojennego, czy co? Że jego filmowy materiał będzie podstawą jakiegoś epokowego wydarzenia. Do dzisiaj oglądałem wszystkie Panoramy Lubelskie, by zobaczyć tego newsa z moim udziałem. Nie doczekałem się. Jaki głupek wysłał tę kamerę bez dziennikarza, dlaczego w żadnej telewizji, nawet białoruskiej, nic nie było o tym przełomowym wyroku, mającym mnie skazać na kilka lat katorgi? Kaseta ta byłaby historyczna. A tu banalne orzeczenie sądu o moim kolejnym uniewinnieniu. Czytelnicy muszą zadowolić się wyrokiem na piśmie (skany) wraz z mistrzowskim uzasadnieniem. Mamy jeszcze niezawisłe sądy i sędziów rzetelnych, z wielką klasą. Uzasadnienie, które przytaczam poniżej, w mojej ocenie, jest esencją demokracji, to IX Symfonia wśród orzeczeń. Takowe każdy polityk, zwłaszcza wyżej rzeczony, winien mieć wydrukowane na papierze czerpanym. I się uczyć, dużo uczyć.

PS. Jeśli to prawda, że autorem wszystkich trzech wniosków jest osławiony radca Matysiak i jeśli ten sam pełnił „bezpłatne porady prawnika” (z bannerów Cichosza) przed wyborami, na miejscu wszystkich osób, które z nich skorzystały – ja, czym prędzej, udałbym się po nową poradę do konkurencji z palestry. Cichosz już nie odwołał się od wyroku, stał się prawomocny. Zresztą, po co miałby się odwoływać, jak wybory wygrał tylko w Żółkiewce.

Piotr Ślusarczyk z nielegalnego Dziennika Siennicy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

28
8

Powiatowi zwycięzcy

 

Teresa Hałas – skazywana przed wyborami na pożarcie – zdobywa 8622 głosy i z siódmym wynikiem na liście PiS zgarnia mandat. Jej wielki antagonista Lucjan Cichosz, przez wielu widziany już jako nowy rozgrywający powiatowej polityki, uciułał 4128 głosów i zajął w tym ultramaratonie dopiero 13. miejsce.

Tym samym – „ Nie dla niego sejmowe marchewki, wraca Lucjan do Żółkiewki”. W powiecie krasnostawskim zdobył on 2571 głosów, a Tereska 4934 (!).

Wielki przegrany Lucjan Cichosz – ludowiec, pisowiec, człowiek renesansu. Tu w Siennicy na sesji rady 28 sierpnia Lucjan lansuje swoją przebogatą osobowość i wrażliwość na ludzkie problemy…Szpak jak widać już ma wszystko obmyślone- Agnieszkę na bok i gramy na Lucjana.

 

Hałaśliwe pranie Cichosza

To w powiecie tkwił klucz do jej zwycięstwa i ona nim sobie otworzyła wrota do Sejmu. Jeszcze większe bęcki Cichosz dostał w mieście – zaledwie 462 głosy, a ona 1284. Gołym okiem widać, że w tej jakże kosztownej kampanii i z tymi dwoma lokalnymi spin doktorami, jakich dobrał se Cichosz, zrobił taki interes jak car Aleksander II na sprzedaży Alaski Amerykanom. Ba, jeszcze miał jednego przybocznego, z którym rzadko się rozstawał – fotografa, który udawał specjalistę od wizerunku, rzekomego dziennikarza z Lublina(?). Szukaliśmy jego artykułów w Internecie, ale nie znaleźliśmy. Zwykle otwierał się news sprzed kilku lat z TVN, kiedy ten w podróży pociągiem do Krakowa udławił się bułką. I gdyby w wagonie nie podróżował też student medycyny, ten niechybnie zszedłby w zaświaty. Grozą powiało.

Lucjanowi ku pociesze

Tym samym cały sztab wyborczy Lucjana wpadł na pasach pod powiatową taksówkę ze starostą Andrzejem za kierownicą. Nikt nie był w ciąży, nawet zakonnica. Ta już gna na Wiejską, tam straż marszałkowska do posłanki woła : Cześć Tereska! Ta odpowiada: No przecież mówiłam, że zaraz wracam! Gratulujemy obojgu, ale Teresie jakby bardziej, bo zwyciężyła wbrew prawom fizyki. Natomiast Cichosz Lucjan nie powinien narzekać, bo 13 października – w dzień papieski – zajął 13. Miejsce. Poza tym za komuny, jak się było 13. w kolejce po asygnatę na upragnionego małego fiata, był to powód do dumy. Epizodyczny poseł ma jeszcze jeden powód do dumy. Zdecydowanie wygrał w Żółkiewce, do której wróci. Ma tam nieruchomości w centrum, kapitał, jest słynny i ceniony niczym drzewiej hetman Żółkiewski. Być może, z czasem, w uznaniu zasług a nuż jej mieszkańcy zmienią jej nazwę na Cichoszówka – w uznaniu zasług tego cnotliwego Męża. Ma jeszcze jakże masowy Związek Zawodowy Rolników „Ojczyzna”, któremu już kilkanaście lat szefuje…

Brawa dla Bartka

Sukces odniósł też Bartek Witkowski z Krasnegostawu, startujący dopiero z przedostatniego miejsca z Konfederacji. Zebrał 591 głosów, a Konfederacja jest w Sejmie. Karolina Hukiewicz, też z Krasnegostawu, ale z Komitetu Koalicji Obywatelskiej zdobyła 489 głosów, bo jest urodziwa, a Bartek jest… Witkowski. Mieszkańcy wreszcie docenili go za wielką ofiarność i gorące serce za miejsca pamięci i nie tylko. Jest młody, z pasją, drzemie w nim dopiero teraz doceniony polityczny potencjał.

Blamaż ludowych ajatollahów

Jest jeszcze jedna pani, która wygrała. Pochodzi ze Żdżannego, gmina Siennica Różana, Agnieszka Czuba, która startowała z list PSL i uzbierała 649 głosów… Miała być tłem dla Cichosza, ale ludowce wcale nie posłuchały swoich politycznych ajatollahów: Szpaka i Proskury i zamiast na Cichosza głosy poszły na nią. W gminie Siennica miała 164 głosy. Cichosz dostał ledwie 90(!), a Teresa Hałas 196. Tych politycznych „koryfeuszy” i praktycznie zdrajców ruchu ludowego słucha teraz tylko echo w lesie i jeden dyrektor w pekaesie – tak na marginesie. Robili, co mogli, by jak najwięcej siennickich głosów zapracowało na listę PiS. Kaczor zaciera ręce, Kosiniak-Kamysz i Hetman chyba nawet nie wiedzą, jak byli rolowani. Ot, ci dwaj „ludowcy”.

Piotr Ślusarczyk

37
11

Najnowsze wyniki z okręgu nr 7

Dane z 617 na 920 komisji. Cichosza wyprzedza jeszcze kilku innych kandydatów. Hałas w czołówce a odmłodzony plakat zrobił swoje. Powiatową taksówką po nowo otwartej S 17 na Wiejską ma ją wieźć sam starosta Leńczuk… U Cichosza w biurze puszczają Turnaua…

Teresa Hałas 7513 głosy

Lucjan Cichosz 3762 głosy

Krzysztof Gałaszkiewicz 3882 głosy

Beata Strzałka 5000 głosy

 

22
5

Cząstkowe wyniki wyborów

Źródło Dziennik Wschodni

Wybrane wyniki indywidualne kandydatów do Sejmu w okręgu nr 7 Chełm – dane z 440 na 920 obwodowych komisji wyborczych (47,83%)

Jacek Sasin (PiS) 40 609

Krzysztof Grabczuk (Koalicja Obywatelska) 14 240

Sławomir Zawiślak (PiS) 11 227

Anna Dąbrowska-Banaszek (PiS) 11 071

Teresa Hałas (PiS) 6 536

Monika Pawłowska (SLD) 5 765

Tomasz Zieliński (PiS) 4 828

Witold Tumanowicz (Konfederacja) 4 414

Jarosław Sachajko (PSL) 4 269

Marcin Romanowski (PiS) 3 522

Lucjan Cichosz (PiS) 3 453

Arkadiusz Bratkowski (PSL) 3 179

 

Okręg nr 7 Chełm: PiS – dane z 440 na 920 obwodowych komisji wyborczych (47,83%)

Nr Nazwisko i imiona Liczba głosów
1 SASIN Jacek Robert 40 609
2 ZAWIŚLAK Sławomir 11 227
3 DUSZEK Marcin Kamil 762
4 HAŁAS Teresa 6 536
5 ZIELIŃSKI Tomasz Andrzej 4 828
6 STEFANIUK Dariusz Paweł 397
7 ROMANOWSKI Marcin 3 522
8 CICHOSZ Lucjan 3 453
9 SZWED Zdzisław 2 314
10 SKIBA Leszek Marcin 2 396
11 GMYZ Maria 1 027
12 GMITRUCZUK Robert 191
13 STRZAŁKA Beata Małgorzata 3 161
14 GAŁASZKIEWICZ Krzysztof Jan 2 479
15 SAWICKI Konrad Bernard 1 319
16 KUSIAK-JANIEC Anna 1 699
17 SZWAJ Jerzy Ryszard 120
18 BARSZCZEWSKA Barbara Aldona 230
19 CHMIELEWSKA Iwona 291
20 ZAŃKO Mariusz Artur 2 756
21 CZARNECKA Halina 418
22 MISZTAL Stanisław 1 317
23 PIEKARSKA Agnieszka 405
24 DĄBROWSKA-BANASZEK Anna 11 071
Razem 102 528

Okręg nr 7 Chełm: Koalicja Obywatelska – dane z 440 na 920 obwodowych komisji wyborczych (47,83%)

Nr Nazwisko i imiona Liczba głosów
1 HAIDAR Riad 2 428
2 ŻMIJAN Stanisław 1 580
3 WRÓBLEWSKA Kornelia Konstancja 908
4 GRABCZUK Krzysztof 14 240
5 GROMADZKA Małgorzata 444
6 ZWOLAK Rafał Mariusz 885
7 GRAD Mariusz 564
8 ANTONIUK Tomasz Wojciech 164
9 PAŃCZYK Tomasz Józef 317
10 JÓŹWIK Kamil 98
11 ZAJĄC Magdalena 493
12 LAMCZYK Grażyna Bogumiła 38
13 KOWALEWSKI Mariusz Stanisław 82
14 KIELISZEK-WASIOŁEK Bożena Stanisława 71
15 PIETRASZKIEWICZ Katarzyna Ewa 56
16 ŻBIKOWSKA Barbara Stefania 84
17 HUKIEWICZ Karolina Anna 453
18 ĆWIKLIŃSKA Kamila 57
19 PELC Katarzyna Weronika 78
20 KOLASIŃSKA Anna Maria 53
21 ZARĘBSKA Wioleta 44
22 RUSINEK Antoni 34
23 MUSOLF Jan Józef 84
24 ZYGARSKI Piotr Jacek 124
Razem 23 379

Okręg nr 7 Chełm: PSL – dane z 440 na 920 obwodowych komisji wyborczych (47,83%)

Nr Nazwisko i imiona Liczba głosów
1 SACHAJKO Jarosław 4 269
2 BRATKOWSKI Arkadiusz Tomasz 3 179
3 LITWINIUK Przemysław 339
4 RÓŻYŃSKI Wiesław Marian 2 072
5 SMAL Kazimierz 2 865
6 ROMAŃCZUK Andrzej 2 641
7 SZYMALA Anna 351
8 KOWALCZYK Jan Franciszek 1 584
9 WIŚNIEWSKA Anna 339
10 SUSZCZYŃSKI Sławomir Jan 80
11 MALESA Marzena Jolanta 72
12 CZUBA Agnieszka Renata 526
13 PIWKO Karolina 394
14 WYPYCH Teodora 76
15 STANIBUŁA Ryszard Zbigniew 153
16 FORNAL Mirosława Teresa 95
17 KAMIŃSKA Irena 116
18 NOWAK Teresa 268
19 KOCZKODAJ Bartosz 62
20 DZIUBA Anna Bożena 82
21 SIEMAKOWICZ Grzegorz 41
22 WILBIK Marek 33
23 NOSEK Sławomir Paweł 153
24 ZIELIŃSKI Janusz 340
Razem 20 130

Okręg nr 7 Chełm: SLD – dane z 440 na 920 obwodowych komisji wyborczych (47,83%)

Nr Nazwisko i imiona Liczba głosów
1 PAWŁOWSKA Monika Jolanta 5 765
2 SZELĄG Piotr Edward 1 179
3 BORYSIUK Bolesław Borys 314
4 ROGALA Sławomir 239
5 GOŁOŚ Michał Reoland 575
6 CZOBODZIŃSKA-PRZYBYSŁAWSKA Anna Jadwiga 96
7 WASZKIEWICZ Gerard 349
8 PAMULSKA Łucja Jadwiga 493
9 DOBOSZ-FURMAN Patrycja Anna 145
10 KAMOLA Magdalena Małgorzata 169
11 BARTOSZEWSKA-WIC Ewa Monika 104
12 MACERONI Grażyna Zofia 59
13 TROJNIEL-GOŹDZIOŁKO Aldona Wioleta 54
14 LITWINIEC Zbigniew 73
15 MALCZEWSKI Jacek Michał 93
16 JASEK-KOSOBUCKA Justyna 32
17 KAPŁON Monika 133
18 CHĘĆ Jacek Tomasz 251
19 TABOR Magdalena Aleksandra 170
20 KUROWSKI Jan Bolesław 33
21 ŻUKOWSKI Stanisław 210
22 KOZICKA Katarzyna Małgorzata 90
23 ROCZON Mateusz Maciej 71
24 KIEŁBASA Bogdan Antoni 469
Razem 11 166

Okręg nr 7 Chełm: Konfederacja – dane z 440 na 920 obwodowych komisji wyborczych (47,83%)

Nr Nazwisko i imiona Liczba głosów
1 TUMANOWICZ Witold Sławomir 4 414
2 KASPRZAK Wiktor 919
3 IWANOWSKI Marcin Piotr 235
4 BĄK Stanisław 610
5 GOCEL Agnieszka Maria 151
6 BIELECKA Beata Małgorzata 239
7 MARCINIUK Agnieszka Monika 152
8 KUBICA Kamil 760
9 KUPISZ Ewelina Agata 143
10 MAZUREK Michał 321
11 BANASZCZUK Łukasz 189
12 CZERWIENIEC Kamil 158
13 PAWLAK Agnieszka Monika 139
14 NAGRODZKA Agnieszka 64
15 WÓJCIK Dorota Anna 86
16 SADOCHA Zbigniew Marek 39
17 REKUTA Daniel 73
18 MEKLER Anna 55
19 MULAWA Justyna Elżbieta 75
20 KĘDZIERAWSKI Kamil 161
21 TARNOWSKA Edyta 142
22 BATALIŃSKI Łukasz 58
23 WITKOWSKI Bartłomiej 414
24 SOBICH Artur Wojciech 164
Razem 9 761

Okręg nr 7 Chełm: Bezpartyjni i Samorządowcy – dane z 440 na 920 obwodowych komisji wyborczych (47,83%)

Nr Nazwisko i imiona Liczba głosów
1 KOKOT Jan 297
2 KOZIARA Ewa Małgorzata 124
3 ŁUKASIK Rafał Mirosław 78
4 LANGA Dariusz 38
5 CHIBOWSKI Arkadiusz 38
6 RYPINA Beata 57
7 LEWCZUK Damian Jarosław 68
8 JÓŹWIK Justyna Renata 61
9 WYSOKIŃSKA Dorota 71
10 POPIELEC Przemysław 51
11 CELIŃSKI Marek 47
12 WASĄG Lidia Elżbieta 46
13 SOKOŁOWSKI Kamil 62
14 WOCH Ewelina Ilona 66
15 BODNAR Anna Maria 35
16 ZALEWSKA Agnieszka 145
17 KOWALIK Rafał 593
Razem 1 877
2
1

Polityk z obory

Gdy 10 października Olgę Tokarczuk nagradzano Noblem z literatury Lucjan Cichosz 69 letni parlamentarzysta z Żółkiewki nawiedził Siennicę Różaną. Tam w remizie na Woli Siennickiej brylował pośród suto zastawionych stołów z okazji cyklicznego festiwalu „Smaki Jesieni”. Oboje z Olgą Tokarczuk operują słowem, wszak Lucjan Cichosz pisanym co prawda na pozwach ale jednak. Oto próbka jego tym razem oratorskich talentów…

Chciałbym w tym momencie podziękować panu wójtowi, że mogłem tutej z państwem wspólnie spędzać ten wspaniały popołudniowy dzień dzisiejszy… Tak obfite stoły czekają na tą konsumpcje. Więc nie będę przynudzał.

Nie mniej jednak to, że jestem zawdzięczam naszej znajomości jaką od 20 lat mogę się pochwalić. Tutaj właśnie znajomością z Panem wójtem mogę się pochwalić, bo swego czasu pieścił funkcję Przewodniczącego Rady Powiatu, jak powstały powiaty…a w tamtym czasie pewnie z jego woli byłem też wicestarostą.

I tak to się zaczęła moja przygoda z polityką, będąc lekarzem weterynarii wreszcie wyszedłem z tej obory i zacząłem funkcjonować w życiu publicznym. I tak się dzieje po dzień dzisiejszy… 20 lat temu w listopadzie bodajże… Jestem posłem po objęciu mandatu przez Panią poseł Mazurek, została europosłanką. Ja przyjąłem mandat i w tym momencie od 5 miesięcy jestem posłem. Staram się jak zwykle pracować na rzecz tych małych ojczyzn.

Jestem z powiatu krasnostawskiego…Wiadomo że najbliższa na pewno każda gmina w powiecie i staram się pomagać ludziom, jeżeli będzie mi dane być dalej w parlamencie to na pewno o Siennicy również będę pamiętać. Bo tutaj drodzy Państwo, tutaj pracuje. Kiedyś mieszkał, teraz mieszka w Krasnymstawie, wspaniały gospodarz… To jest faktem, te wasze spotkania, ten taki entuzjazm który w siennickiej gminie jest… Jest naprawdę. Przykładem może być dla samorządów nie tylko w naszym powiecie. Rzeczywiście coś się dzieje, nawet ten dzisiejszy dzień… No to obfite stoły…jakieś kulinaria. Chętnie każdy z nas na pewno poczęstuje się, spróbuje… Bo w domu różnie jest, żona czasami gotuje, nie ma czasu… Więc kończąc dziękuje raz jeszcze Państwu…Smacznego!….

Nic dodać nic ująć, Chryzostomos z Żółkiewki!

29
14

Cichosz na wokandach

Poseł z Żółkiewki podał mnie do sądu i dwa razy przegrał. Kontaktują się ze mną ludzie, których wcześniej pozywał. Też poprzegrywał. Ludzie ślą mi dokumenty z tych spraw. Kto podsunął Kaczyńskiemu takiego jegomościa na listę PiS, za którym stoi dziwne towarzystwo?

W Kraśniczynie zawiązało się kółko plastyczne. Jak widać działa prężnie i nawet ma swoje zdanie na temat Cichosza…

Lucjan Cichosz, od kilku miesięcy poseł PiS, bo kilka osób z listy nie przyjęło mandatu, w wyborach w 2014 r. uciułał zaledwie nieco ponad 4,5 tys. głosów. Człowiek bardzo majętny i wpływowy, wieloletni działacz ZSL, w kapitał wszedł po 1990 r., w czym niezmiernie pomogła mu polityka. Już dawno zarzucił praktykę weterynaryjną w Żółkiewce, suto teraz żyje z wynajmu, jeszcze do niedawna z wielkich apanaży w państwowych spółkach, a teraz jeszcze z posłowania. Mimo swoich 69 lat znowu ubiega się o reelekcję. Na bannerach rzucił hasło „jestem dla was” Jaki on „jest dla nas”przekazuję poniżej.

Z armaty do wróbla

Zacznę od swojej skromnej osoby, potem przedstawię następne – wszyscy z wokandą w tle. Otóż 25 września br. „nasz”poseł i kandydat PiS wystąpił do Sądu Okręgowego w Zamościu z wnioskiem o wydanie orzeczenia w trybie art.111 Kodeksu Wyborczego – trybie błyskawicznym, z którego zwykle korzystają w wyborach kandydaci na posłów z konkurencyjnych komitetów wyborczych. Lucjan podał mnie, Piotra Ślusarczyka, zwykłego obywatela, blogera, szaraczka. Ze swojej politycznej haubicy kaliber 111 KW chciał mnie, wróbelka, zastrzelić. Jak zwykle, przestrzelił, a wystrzelona armatnia kula jeszcze leci hen po politycznym horyzoncie. Coś mi się zdaję, że trafi chyba w niego – już w najbliższą niedzielę, w dniu wyborów. Wielu wyborców, zwłaszcza w naszym powiecie, pokaże mu czerwoną kartkę, bo już dobrze go zna. Panie Cichosz, znowu Pan przekroczył granicę. Gubi Pana buta, nadmiar kasy, maniery z dawnych komunistycznych czasów. Pańskie nazwisko nie pasuje do listy PiS. Ludziom chcesz Pan gęby na wokandach pozamykać?

Ślusarczyk na wokandzie

Otóż „demokratę” z Żółkiewki wzburzyły treści zawarte w artykułach „Bajka o Żwirku i Muchomorku” oraz „Komiwojażer z Żółkiewki” Wśród żądań z „pozwu” było m.in. zakazanie publikacji tych artykułów, opublikowanie czołobitnych wręcz przeprosin w lokalnych gazetach (bardzo kosztownych) oraz wpłata przeze mnie na cel charytatywny 10 tys. zł! Zarzutów w piśmie było bez liku. Musiał je pisać jakiś jurysta wybitny, może niby dyrektor jego biura Matysiak? O zgrozo, zamojski sąd, nie uległ politycznej presji i zgodnie z prawem po rozpoznaniu wniosek Cichosza oddalił. Tym samym Cichosz sprawę przegrał, a próba kneblowania wolnego słowa i publicznej kontroli oraz duszenia w zarodku krytyki obywatelskiej legła w gruzach. Oczywiście „mąż stanu” skorzystał z przysługującego mu odwołania i w ciągu 24 godzin złożył apelację do wyższej instancji. Sąd Apelacyjny w Lublinie wniosek również oddalił.

Wyrok Sądu Okręgowego w Zamościu. 0-1 Gol tuż przed przerwą i Cichosz schodzi do szatni…

Mądrzejsza Mucha

U podstaw decyzji o oddaleniu wniosku Cichosza legł fakt, że pozwany (Piotr Ślusarczyk) nie jest związany z żadnym komitetem wyborczym, a tryb wyborczy, jak wynika z przepisów i orzecznictwa, na które powołał się Sąd Okręgowy w Zamościu, ma zastosowanie wobec komitetów wyborczych. Tym samym jest Ślusarczyk zwykłym obserwatorem i blogerem. Ma prawo, jak wynika z uzasadnienia, krytykować poczynania posła, gdyż ten jest osobą publiczną. Nie sposób nie skomentować żądań finansowych, które były bardzo wysokie. Dla porównania, wtorkowy Kurier Lubelski opisał spór między Janem Kanthakiem z PiS i Joanną Muchą z Koalicji Obywatelskiej – oboje kandydaci na posłów. Ta ostatnia (podobnie jak nasz wybraniec narodu) podała do sądu i też w trybie wyborczym Kanthaka. Sąd wniosek Muchy oddalił, czyli jak napisała gazeta – Joanna przegrała. Ale interesująca jest kwota nawiązki, jakiej ona zażądała na cel charytatywny. Otóż w wielkomiejskim Lublinie, gdzie stawki za wszystko są znacznie wyższe niż w naszym powiatowym grajdole, dawna ministra zażądała od pozwanego 2 tys. zł. Poseł z Żółkiewki zażądał ode mnie 5 razy więcej! Sam ma na koncie pół miliona żywej gotówki, wielkie apanaże z państwowych spółek, olbrzymie wpływy z czynszów z wynajmowanych w centrum Żółkiewki nieruchomości (vide: jego oświadczenie majątkowe)! Oj, chyba wysokość nawiązki była próbą zastraszenia i zamknięcia mi ust. Jest Ślusarczyk zwykłym, szarym obywatelem. Nie ma pół miliona na koncie i nie kupił od gminy lecznicy, że o innych składowych majątku nie wspomnę. Co ciekawe, Mucha od niekorzystnego wyroku nie składała odwołania, pogodziła się z nim. A Cichosz nie! Bo biednego Ślusarczyka zniszczyć można – finansowo.

Pozew za lecznicę

Nie pierwsza to Cichosza wyprawa przed oblicze sądu. W 2003 r., będąc radnym powiatowym, pozwał urzędującego Wójta Żółkiewki za rzekome zniesławienie, bo ten na zebraniu wiejskim mieszkańców wsi Średnia Wieś, Zaburze i Kolonia Żółkiew stwierdził, że są wątpliwości, co do okoliczności nabycia lecznicy weterynaryjnej w Żółkiewce, którą zakupił właśnie Lucjan w drodze przetargu. Wójt w trakcie zebrania podparł się wyrokiem NSA w Lublinie, w którym sąd stwierdził, że niedopuszczalne jest prowadzenie dwóch przetargów o jedną nieruchomość tego samego dnia, a tak właśnie było w przypadku lecznicy zakupionej przez Lucjana. Co ciekawe, ten był wtedy przewodniczącym Rady Gminy w Żółkiewce. Wójt ponadto poinformował na sesji rady gminy w marcu 2003 r., że w sprawie nieprawidłowości przy sprzedaży wspomnianej lecznicy zawiadomił prokuraturę. Cichosz, jak to Cichosz, poczuł się urażony i pozwał wójta. W I instancji weterynarz przegrał, więc się odwołał. W II instancji też przegrał. Sąd zasądził od niego zwrot kosztów sądowych, jak również koszty adwokata dla pozwanego i uniewinnionego wójta.

Pozwem w mieszkańca

Ale i z tego polityk z Żółkiewki nie wyciągnął wniosków i żeby znowu skompromitować oraz by ludzie mieli co gadać, w 2008 r. pozwał zwykłego mieszkańca gminy. Tu było jeszcze ciekawiej – ponieważ ów na zebraniu przedwyborczym przytaczał opinie innych mieszkańców gminy dotyczące działalności Cichosza w lokalnym samorządzie. Ten proces weterynarz też przegrał. Ma pieniądze i jak widać, o byle co lubi po sądach ludzi ciągać. Pachnie to zastraszaniem, nawet przy dobrych chęciach nie można inaczej zinterpretować jego pozwów. Wszak prawnik piszący takowe widzi ich bezcelowość, wiedząc o kontekście całego zajścia i statusie oskarżyciela. Zapewne informuje klienta o szansach tak złożonego pozwu. Chyba, że klient uprze się przy pozwie za wszelką cenę. Który wówczas prawnik pozwu za pieniądze nie napisze?

Druga połowa ale już na boisku w Lublinie i znów gol tuż po gwizdku… Mecz kończy się przy stanie 0-2. Ciekawe czy przegrana drużyna będzie miała pretensje do arbitrów?

Zjazd „Ojczyzny” w lecznicy

W kadłubowym związku zawodowym rolników „Ojczyzna”, któremu od kilkunastu lat szefuje Cichosz, część działaczy nie kryło bardzo krytycznego (choć to za mało powiedziane) zdania na temat poczynań przewodniczącego Lucjana Cichosza i jego dyrektora biura Mariusza Gołębiowskiego. Działacz struktur małopolskich „Ojczyzny” Krzysztof Madej stwierdził (cit)„ Ja się tych panów nie obawiam, niech nie myślą, że schowam głowę w piasek, ale za to co mi zrobili wystąpię na drogę prawną, za te fałszywe oskarżenia”. Jak opowiada Madej, gdy skonfliktował się ze wspomnianym politykiem z Żółkiewki, zaczęła interesować się nim prokuratura. Wedle jego słów, wszczęła przeciw niemu dochodzenie. Został oskarżony o to, że nie był na zjeździe związku w grudniu 2016 r., mimo że na liście obecności widnieje jego podpis. Zjazd odbywał się w lecznicy Cichosza w Żółkiewce (?!). Z tych zarzutów – jak mówi Madej – uwolnił się, powołując, na list nominujący go do rady krajowej „Ojczyzny”. Ów list otrzymał z rąk samego przewodniczącego i z jego podpisem, właśnie na zjeździe w jego lecznicy! Skoro list nominujący od samego szefa związku dostał, zatem podpis jest jego, a więc był na zjeździe.

Jak dalej relacjonuje Madej, za jakiś czas znów był przesłuchiwany jako podejrzany o sfałszowanie podpisu trzech osób i znów na pamiętnym grudniowym zjeździe w rzeczonej lecznicy w Żółkiewce. W tym wypadku oparto się na opinii grafologa. Po jakimś czasie sprawę umorzono. Nie był to koniec jego kłopotów ze słynnym przewodniczącym Ojczyzny, bo trzecie podejście skończyło się aktem oskarżenia i sprawą w sądzie. Tu Madej został oskarżony o to, że złożył fałszywe zeznanie przed prokuratorem twierdząc, że złożony podpis na liście jest jego, a wedle grafologa podpis nie mógł być Madeja. Z tego co mówi p. Krzysztof, sąd po przeprowadzeniu pełnego przewodu uniewinnił go od stawianych mu zarzutów. Wyrok nie jest prawomocny, uniewinniony w I instancji Madej czeka na to, czy prokuratura wystąpi z apelacją, a potem ma dochodzić swoich racji, też na wokandzie – jak mnie zapewnił.

Wraże media czekają na żer

Jarosław Kaczyński, jak podały media, pisze list do członków PiS i sympatyków, by ci w niedzielę 13 października poszli na wybory. Obawia się, że dobre, a wręcz rewelacyjne sondaże mogą uśpić wyborców. Pełna mobilizacja i słusznie rozumuje… Ale jak rozumuje Lucjan Cichosz i czym tak naprawdę się kieruje? Pozywa mieszkańców i, o zgrozo, jest to elektorat PiS – przed sądy, za pisanie o nim prawdy. Wszyscy pamiętają, jak długo PiS pozbywał się etykiety partii o ciągotach zamordystycznych, jak również formacji, która narusza praworządność. Zawsze w retoryce totalnej opozycji czy Platformy, gdy ta jeszcze rządziła, PiS jawił się jako reakcyjny ciemnogród – mściwy i żądny rewanżu oraz zemsty. Ot totalna opozycja ma teraz Cichosza na talerzu – jak świątecznego karpia. Czekajmy tylko aż weźmie go na tapetę Gazeta Wyborcza, Newsweek czy TVN. Ale będą miały temat…

Czym prędzej centrala z Nowogrodzkiej powinna zostać poinformowana o wyczynach weterynarza z Żółkiewki, który udowadnia, że nie wolno dawać mu władzy. Tym bardziej, gdy będzie mu przysługiwał jako posłowi sądowy immunitet, czyli w trakcie kadencji będzie praktycznie nietykalny. Ot wtedy może szaleć po wokandach przeciwko szarym ludziom. Czy ktoś z Nowogrodzkiej wreszcie wybije mu z głowy te jego sądowe głupoty?

W dziwnej kompanii

Jeszcze dziwniejsze jest oficjalne poparcie Cichosza w kampanii przez byłego ormowca a potem – starostę Janusza Szpaka z PSL, wójta Siennicy Leszka Proskury (PSL) z lokalną polityczną oligarchią. Dodatkowego smaku obecnym wyborom dodaje postawa Nowego Tygodnia, związanego z PO, który niemal co tydzień zwykle na pierwszej stronie atakuje posłankę Hałas. Za byle co, że np. starosta Leńczuk podwiózł ją autem starostwa na pogrzeb. Za to, że Leńczuk bardzo elegancko zachował się wobec posłanki tej ziemi, tak jak każdy starosta czy wójt powinien to zrobić. Wymaga tego zwykła kultura, nie tylko polityczna. NT tymczasem daje na szpalty Cichosza, np. jakoby ten rzekomo Stado Ogierów w Białce niemal od bankructwa uratował. Doprawdy? Jak jest tam naprawdę, trzeba gadać z koniarzami.

I jeszcze jedno. Cichosz władował w swoją kampanię mnóstwo pieniędzy. Jego plakatami oklejony jest cały okręg, widziano je w dużych ilościach na samej północy Lubelszczyzny. W naszym powiecie znany już jest aż nadto ze swych manier oraz politycznych i gospodarczych korzeni – najbardziej w Żółkiewce. Zwykle kiepski majster, jak nie ma u siebie wzięcia na swoje fuszerki, oferuje je w dalszej okolicy, a potem dalej i jeszcze dalej, aż go wszyscy poznają, że owszem – dużo gada, tylko partaczy. Nasz Cichosz nawet gadać nie potrafi, wystarczy posłuchać jego przemówień. Wyborcy z innych powiatów muszą mieć świadomość, że też mogą być pozywani na wokandy i łazić po sądach. Jego będzie chroniła nie tylko kasa na adwokatów, ale jeszcze immunitet posła. Ciekawe, kto Kaczyńskiemu podsunął na listę tego jegomościa?

Piotr Ślusarczyk

35
25