MUREM ZA PREZYDENTEM DUDĄ

Nawet pobieżna obserwacja światowych doniesień prasowych i agencyjnych w przeddzień poświęconej Holokaustowi konferencji w Jerozolimie wyraźnie wskazuje na to, że wizerunkowe straty, które mógłby chcieć zadać tam Polsce prezydent Rosji mogą się w rzeczywistości nie zmaterializować. A cała sytuacja może nawet obrócić się przeciwko Moskwie. Europa i świat nie wydają się skłonne do podzielania rosyjskiej opinii o dziejach II wojny światowej, wręcz przeciwnie, ostry spór, który wokół tej sprawy wybuchł, może nakłonić do poszukiwania prawdy nawet tych, którzy do tej pory się tym nie interesowali i nie bardzo wiedzieli co o tym myśleć. To może nawet być dla nas korzystne.

Nie sugeruję oczywiście, że możemy odetchnąć z ulgą. Absolutnie nie. Ani teraz, ani długo jeszcze. Dopóki Rosja będzie budować swój ojczyźniany mit na triumfach Stalina, nie będziemy mogli ani na chwilę spocząć w walce o to, by świat znał naszą, prawdziwą wersję wydarzeń. Trzeba też brać pod uwagę możliwość, że Władimir Putin wyciągnie jeszcze z rękawa jakieś nowe, przełomowe tezy, które będą miały wprowadzić zamieszanie. Uważam to nawet za bardzo prawdopodobne, trudno bowiem wyobrazić sobie, że Moskwa nie zareaguje na wyraźnie nie po jej myśli rozwijający się ton dyskusji. Tym lepiej, że prezydent Andrzej Duda zapowiada już natychmiastową odpowiedź na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Dziennikarzy tam nie zabraknie.

Jest oczywiście i taka możliwość, że dla prezydenta Rosji istotny jest głównie przekaz do swoich obywateli, a oni i tak poznają taką wersję wypadków, jaką się im zaserwuje. W tym sensie, cel awantury z Polską może być realizowany bez kolejnych ekscesów, niezależnie od tego, jak świat ją komentuje. Władimir Putin może też niczego nowego nie powiedzieć i tylko oskarżyć nas o rusofobiczną histerię. Rosja już się pożaliła, że Polska namawia sojuszników by występowali w naszym imieniu. W tych działaniach nie ma akurat nic dziwnego. Mogą i powinni to zrobić. Szczególnie ciekawe pod tym względem może być przemówienie wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a, który był w Warszawie i przemawiał przy okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Właściwie wystarczyłoby, żeby zacytował w Jerozolimie kilka zdań z tamtego wystąpienia. Będziemy słuchać, co powie.

Tak się składa, że początek roku po raz kolejny już może być czasem polsko-izraelskich kontrowersji. Przy okazji nowelizacji ustawy o IPN mogliśmy się przekonać o temperaturze antypolskich emocji, które tam istnieją. Rosja z całą pewnością ma w nakręcaniu złych emocji – po obu zresztą stronach – bardzo precyzyjnie określony interes. Nie wszystko tu od nas zależy, możemy jednak stanowczym i w miarę spójnym stanowiskiem się przed moskiewskimi kłamstwami bronić. Widać wyraźnie, że część środowisk żydowskich gotowa jest przy tym opowiedzieć się po naszej stronie. Nie tylko wypowiedzi Żydów z Polski, ale i komentarze izraelskiej prasy dość wyraźnie na to wskazują. Nikt nie ma już chyba wątpliwości, że sprawa stała się obiektem politycznego targu. Fakt, że gościliśmy w ubiegłym roku konferencję w sprawie Iranu, akurat teraz okazuje się naszym atutem. To, że uroczystości w Jerozolimie odbędą się bez udziału polskiego prezydenta może sprawić, że nasze milczenie wybrzmi tam nawet głośniej, niż Władimir Putin mógłby sobie życzyć.

Oczywiście, antypolskie działania Rosji muszą być też obliczone na wywołanie naszych wewnętrznych sporów. W sytuacji, w której totalna opozycja i znaczna część opinii publicznej otwarcie kibicuje wszystkiemu co w jej przekonaniu może rządom PiS zaszkodzić, takie plany wydawać by się mogły nawet dość łatwe do realizacji. W tym kontekście zgodne przyjęcie przez posłów różnych opcji politycznych deklaracji Sejmu RP potępiającej „prowokacyjne i niezgodne z prawdą wypowiedzi przedstawicieli władz Rosji” uważam za cenny objaw zdrowego rozsądku. Może jeszcze ów zdrowy rozsądek nie sięga tak daleko, by w obliczu rosyjskiej prowokacji demonstracyjnie przerwać na kilka dni polsko-polską wojenkę i ogłosić, że wszystkie siły polityczne w tej sprawie stają „murem za prezydentem Dudą”, ale nie tracę nadziei, że to jednak możliwe.

Dobrze byłoby jednak wyciągnąć z tej całej historii jakieś wnioski. Choćby jeden, nie tak bardzo zresztą odkrywczy. Nie stać nas na lekceważenie znaczenia dobrego imienia Polski. W sytuacji, gdy nasi potężni sąsiedzi, każdy na swój sposób, oczyszczają się z dawnych przewin, jak tylko mogą, my nie możemy sobie pozwolić na przyjęcie win, których nie popełniliśmy. Nie stać nas także na zgodę, by świat zapomniał, albo w ogóle nie dowiedział się o bezmiarze polskiego cierpienia i walki po właściwej stronie sojuszy II wojny światowej. Jesteśmy to winni naszym ojcom i dziadkom w imię tego, przez co przeszli, jesteśmy to winni naszym dzieciom i wnukom w imię ich bezpiecznej i pomyślnej przyszłości. Jesteśmy to winni także wszystkim ofiarom tamtej tragedii, by rzeczywiście nie miała możliwości się powtórzyć. To nie oznacza wypierania się tego, co było z naszej strony złe, ale niezgodę na ciągłe wpychanie nas w poczucie winy i wstydu, które ma nas osłabić, ma odebrać nam życzliwość innych i prawo głosu, prawo do dumy z bycia Polakami. Ma zasugerować wreszcie, że jesteśmy w jakiś sposób gorsi, niezdolni by się sami, według demokratycznych zasad rządzić. Na to po prostu nie możemy się zgodzić. Co robić? A o to będziemy mieli okazję jeszcze nie raz się pokłócić. Ale nie teraz.

Grzegorz Jasiński

Źródło Interia

8
11

Bicie piany

Ciekawy spór na linii Stawiarski -Hetman.Ten ostatni zachowuje się jak  nasz  Szpak zatroskany o szpital i jego księgową... Bicie Piany -jak mówił radny Janeczek? Hetman jak sam przyznał parę lat temu jest  politycznym uczniem naszego Janusza... 

Spór wokół unijnych funduszy z rekwizytem w tle. Hetman zarzuca marszałkowi opieszałość. Ten oskarża europosła o donoszenie na Polskę

(fot. Tomasz Maciuszczak)

Urząd marszałkowski i marszałek kompletnie lekceważą przygotowanie nowego Regionalnego Programu Operacyjnego – twierdzi europoseł z PSL Krzysztof Hetman. – Niech pan przestanie donosić na Polskę – odpowiada mu marszałek Jarosław Stawiarski z PiS. Poszło o unijne fundusze na lata 2021-2027.

Podczas zorganizowanej w piątek przed południem konferencji prasowej Hetman mówił o unijnych funduszach na lata 2021-2027. Przypomniał, że od 1 stycznia przyszłego roku beneficjenci z województwa lubelskiego powinni mieć możliwość składania wniosków do nowego Regionalnego Programu Operacyjnego.

– Powstaje pytanie, czy to się uda, bo zostało niewiele czasu, a na temat programu nie wiemy kompletnie nic. Nie mamy żadnej informacji z Urzędu Marszałkowskiego co do stanu zaawansowania prac nad nowym RPO. To dziwne, bo moim zdaniem dotyczące jego przygotowania powinny być bardzo zaawansowane – stwierdził Hetman. – To nie jest dokument, który można napisać w pięć minut na kolanie. Proces jego przygotowania jest niezwykle skomplikowany. Trzeba tam opisać cele, jakie chce się osiągnąć, typy projektów, podmioty, które będą sięgały po pieniądze, wskaźniki dotyczące np. kilometrów dróg do wybudowania czy tworzonych miejsc pracy. To jest bardzo żmudna praca, która po tym etapie musi zostać poddana konsultacjom. To czas, którego brakuje, chyba poprzez lekceważącą postawę Urzędu Marszałkowskiego i służb pana marszałka z nim na czele. Pamiętajmy, że ten program musi zostać jeszcze wynegocjowany z Komisją Europejską. Na to też potrzeba czasu i w tej chwili mamy go dramatycznie mało.

Jak twierdzi europoseł, na stronie urzędu można znaleźć jedynie zdawkowe informacje na temat dotychczasowych działań w tym zakresie. Chodzi o powołanie zespołu sterującego, przeprowadzenie konsultacji z poszczególnymi powiatami i przygotowanie ankiety, którą – jak zauważył – beneficjanci unijnych funduszy mogli wypełniać przez dwa tygodnie w trakcie wakacji. Ale zdaniem polityka PSL, niewiele wiadomo na temat efektów podjętych kroków.

– Mam wrażenie, że Urząd Marszałkowski i pan marszałek kompletnie lekceważą przygotowanie RPO. To jest nasza lubelska racja stanu. Środki, które będą płynęły do województwa są podstawowym źródłem finansowania projektów infrastrukturalnych, wsparciem dla przedsiębiorców i samorządowców i innych podmiotów, które chcą skorzystać z tych pieniędzy i podnosić jakość życia mieszkańców – podsumował Hetman, dodając, że według jego wiedzy zarysy swoich programów Komisji Europejskiej przedstawiły już województwa mazowieckie, opolskie i śląskie. Zaprezentował też imitację banknotu o wartości 0 euro z podobizną marszałka Jarosława Stawiarskiego – W takim nominale panowie z PiS i Urzędu Marszałkowskiego będą wypłacać dotacje beneficjentom, jeśli natychmiast nie wezmą się do pracy – skwitował.

Bez rekwizytów na swojej konferencji pojawił się marszałek Stawiarski. Odpowiadając europosłowi Hetmanowi, zapytał jednak dziennikarzy, czy ma być „na wesoło czy śmiertelnie poważnie”.

– 230 lat temu było coś takiego jak Sejm Czteroletni. Jego następstwem była Konstytucja 3 Maja. Było stronnictwo hetmańskie, które się bardzo źle dla Polski zasłużyło. Był hetman wielki koronny Ksawery Branicki, był hetman polny Seweryn Rzewuski, którzy tak naprawdę donosili na Polskę, zarówno do Rosji carskiej, jak i na dwory Austrii i Prus. Panie pośle Hetman, niech pan przestanie donosić na Polskę i weźmie się do roboty – zaapelował Stawiarski i winą za taki stan rzeczy obarczył Komisję Europejską.

Marszałek poinformował, że zarząd województwa w lipcu ubiegłego roku przyjął wstępne założenia nowego RPO i teraz czeka na ustalenia w Brukseli. Zapewnił, że po otrzymaniu wszystkich wytycznych, jego urzędnicy będą gotowi do dokończenia programowania, po czym znów zwrócił się bezpośrednio do Hetmana.

– Był pan marszałkiem nie wielkim, nie koronnym, ale marszałkiem województwa lubelskiego i pracował pan nad perspektywą na lata 2014-2020. I wie pan, że nie ruszyła ona w 2014 roku, tylko dopiero w 2015. Niech pan się nie martwi, że w styczniu przyszłego roku beneficjenci zostaną bez pieniędzy, bo perspektywa na pewno ruszy, z opóźnieniem wynikającym z bałaganu w Unii Europejskiej w 2022 roku, a my jesteśmy na to przygotowani – podsumował Stawiarski.

Źródło Dziennik Wschodni

12
5

Zuckerberg z Siennicy Małej

Poniższy temat traktujemy z przymrużeniem oka, bo okazuje się ,że nie trzeba być Zuckerbergiem, by stworzyć profil informacyjny i to bez użycia  łączy internetowych. Jest to co prawda technologia nieco rustykalna i przewidziana na ewentualny kryzys energetyczny, ale mimo to… Wystarczy do tego odrobina zapału i zwykła tablica informacyjna. Taka, co to przy drodze stoi. Dobrze, by ta była z co najmniej czterech desek- wtedy to będzie technologia w formacie i jakości 4D. Im więcej desek tym lepiej! Trzeba mieć zszywacz-najlepiej taki tapicerski i koszulkę. Ta ma skutecznie bronić przed zmienną aurą…

Poniżej prezentujemy właśnie taki profil informacyjny z Siennicy Królewskiej Małej autorstwa sołtys Ewy Repeć. Ma również Pani Ewa godne naśladowania podejście do informacji publicznej, bo jak widać nawet anonimy krytykujące jej poczynania wstawia na ten osobliwy profil. Ów otrzymała pocztą, albo może kto pod drzwi podrzucił, tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że aby jeszcze formalności stało się zadość i by ludzie mieli z czego boki zrywać, postawiła własną sołecką pieczątkę w prawym dolnym rogu. Czyli, że cenzura dopuściła, bo rozum poszedł spać!

Śmiać się z tego czy płakać? A to już wedle wyboru…

DLACZEGO PANI NIE ZAJMUJE SIĘ WSIĄ KTÓREJ JEST PANI SOŁTYSEM. ZBIERA PANI PIENIĄDZE NA KOŚCIÓŁ A TO NIE NALEŻY DO PANI OBOWIĄZKÓW. LEPIEJ ZAJĄĆ SIĘ WSIĄ ZAWALCZYĆ O COŚ DLA SIENNICY KRÓLEWSKIEJ MAŁEJ. TU NIE MA PRZYSTANKÓW. KSIĄDZ NIECH SE SAM ZBIERA.

DLACZEGO PANI ZACHOWUJE SIĘ JAK WŁAŚCICIELKA REMIZY. USTALA PANI CENY WEDŁUG SWOJEGO WIDZI MI SIĘ. WYNAJMUJE PANI SALE LUB NIE ZALEŻNIE OD TERMINU I OD TEGO KTO CHCE WYNAJĄĆ. CZY NP PANI ZNAJOMY. A TO NIE PANI WŁASNOŚĆ.

W SIENNICY MAŁEJ JEST PANI UZNAWANA ZA FANKE PSL I BYŁEJ SOŁTYSKI I MOŻE DLATEGO NIC PANI NIE ROBI TYLKO DLA KSIĘDZA ZBIERA JAK CAŁY SIENNICKI PSL. PANI NIE MA ODWAGI BY U WÓJTA WALCZYĆ O COŚ DLA WSI. MARNY Z PANI SOŁTYS I TYLKO RZĄDZI PANI REMIZĄ JAK SWOIM. TO SIĘ DO GAZETY NADAJE.

P.S Autorowi anonimu gratulujemy poczucia nader wysokiej próby humoru jak również objaśnienia związków tutejszej parafii z lokalnym PSL… 

34
4

Styczeń 2020

W ubiegły czwartek rano wstrząsnęła mną wiadomość podana przez pana redaktora Szubzdę, w radiowej „Trójce”. Zakomunikował On, że właśnie tego dnia jest Światowy Dzień Sałatki Warzywnej. Niesamowite prawda? Ta wiadomość uprzytomniła mi fakt posiadania przeze mnie wiadomości, może bardziej lokalnych niż światowych, o które kilka miesięcy temu upominał się jeden z czytelników i komentatorów tej strony. Obiecałem tekst po powrocie do zdrowia i choć powrót jeszcze trwa to już mogę pisać. Było tam oczekiwanie ze strony komentatora na jakieś pozytywy, których ów ktoś jesienią nie widział.

Z perspektywy przeżytych lat i sytuacji, czasami bolesnych fizycznie a kiedy indziej ciemiężących psyche, pierwszy i codzienny pozytyw to możliwość wyszeptania porannego – „kiedy ranne wstają zorze …… my się jeszcze pobudzili, byśmy cię Boże chwalili”. Później golenie, przyjemność zarezerwowana tylko dla mężczyzn i pani nomen omen Grodzkiej. Wyglądając szerzej na okolicę widać jak od pierwszego dnia po wyborach ruszyły prace ziemne na lotnisku w Depułtyczach. Czyli senator Józef Zając w poprzedniej kadencji wykonał pracę dla regionu, zgodnie z obietnicą i wykonał projekty, uzyskał opinie i zezwolenia. Nam pozostaje kibicować temu przedsięwzięciu i czekać na otwarcie betonowego pasa startowego, a potem na realizację kolejnych faz projektu Pana Senatora, o którym pisałem.

W okresie Świąt Bożego Narodzenia przyjechały moje dzieci i dzieliły się wrażeniami min. ze spacerów po Chełmie i Krasnymstawie. Nie były to radosne refleksje, póki co w tych miasteczkach nie widać rozwoju, jest stagnacja lub regres. Znikają sklepy a pojawiają się lombardy, w Chełmie dużo lombardów.

Ale to gdzie jesteśmy częściowo zależy od nas samych. Nieco ponad dziesięć lat temu mój młodszy syn zapytał czy chciałbym mieć sklep na ul. Marszałkowskiej w Warszawie. Po ustaleniu, że teoretycznie mógłbym chcieć mieć, ale czym byśmy tam handlowali. Syn wyjaśnił – internet jest jak Marszałkowska, zakładasz sklep internetowy i kupuje u ciebie cała Polska. Po dwu czy trzech miesiącach rozpoczęliśmy sprzedaż internetową importowanego z Chin towaru. Problemem było tylko to, że nie można było oclić zakupów w Chełmie, tylko trzeba to było robić w Warszawie. W efekcie syn zarejestrował działalność gospodarczą i z sukcesem działa do dnia dzisiejszego właśnie w Warszawie. Właściciele sklepów w Krasnymstawie i Chełmie nie mają swojej części internetowej, co zwiększyłoby obrót i zysk. Każdy z nas robi zakupy w internecie i kiedy patrzy na adres dostawcy to najczęściej nie zobaczy Warszawy czy Krakowa tylko jakieś Myszykiszki koło Suwałk, Łopaciankę k/Stoczka Łukowskiego, czy inne wioski z całego kraju. Pani z Trawnik, właścicielka firmy  jeździ do Chin oglądać towar, czy „dogadać” umowy. A gdzie są przedsiębiorczy mieszkańcy Krasnostawskiego powiatu, że o miasteczku nie wspomnę.

A co w naszym powiecie? Czy opłaciły się nam te zmiany we władzach? Patrząc z perspektywy Siennicy, a szczególnie Siennicy Królewskiej Dużej, nie sposób nie zauważyć ironii losu. W czasach kiedy starosta był z Siennicy i Dyrektor „dróg powiatowych” był z Siennicy K. Dużej, to chodnik w tejże miejscowości był zbudowany w stylu „wiktoriańskim”, charakteryzującym się brakiem linii prostych i płaskich płaszczyzn. Po zmianach nowy Dyrektor dróg, który na pewno nie jest z Siennicy, po otrzymaniu wniosku o likwidację barier architektonicznych uniemożliwiających jazdę wózkiem inwalidzkim, po chodniku między Siennicą Dużą i Siennicą Różaną, bez zbędnych ceregieli wykonał remont. I nie żądał pochwał. Teraz prowadzi remont wiktoriańskiego dzieła swojego poprzednika, „dopóki jeszcze można to zrobić niewielkim nakładem środków”.  Myślę, że więcej o tym szczęśliwym dla nas następcy Dyrektora Piotra, napisze dla Państwa Nadredaktor Piotr.

Mirosław Ignacy Kaczor

26
15

Reminescencje z XIII sesji Rady Gminy Łopiennik Górny

Poniższy tekst wpłynął jako komentarz, ale zważywszy na jego ciekawą treść zasługuje na tekst wiodący. Sporo w nim  spostrzeżeń i zwykłej troski, więc czemu nie? 

30.12.2019 roku odbyła się sesja Rady Gminy Łopiennik Górny, na której między innymi podjęto uchwały w sprawie przyjęcia budżetu na 2020 rok oraz zmian w wieloletniej prognozie finansowej. Po bardzo dokładnym obejrzeniu sesji za nic nie można się dowiedzieć jakie działania zamierza realizować gmina w 2020 roku. A przecież to jest istotą przyjętego budżetu. Myślę, że każdy zainteresowany swoją gminą mieszkaniec oglądając taką sesję ma prawo do zapoznania się z głównymi zadaniami, które będą realizowane w przyszłym roku budżetowym. To bardzo dziwne, że wójt gminy w sprawie budżetu nie zajął żadnego stanowiska, a kompletnie nie przygotowana jak zwykle skarbnik wnosiła ciągle tylko o zmiany.

W ubiegłym roku uchwała w sprawie zmian w wieloletniej prognozie finansowej bezpośrednio mówiła, że rada gminy zezwala wójtowi na zaciągnięcie długu do wysokości 9 milionów złotych. Teraz już nie podano publicznie tej informacji. Uchwała mówi, że wójt może zwiększać zadłużenie do wysokości określonej w enigmatycznym załączniku. Ale można wydedukować, że poprzednio zatwierdzone 9 milionów i planowane zadłużenie w 2020 roku w wysokości 2 200 000 zł. da łączną kwotę zadłużenia w wysokości 11 milionów 200 tys. Już w styczniu pierwsza transza nowego kredyciku ma zapobiec zadyszce finansowej. A na horyzoncie widać już zaawansowaną astmę finansową. Jak tak dalej pójdzie to gmina z tych tarapatów się nie podniesie. Wygląda na to, że nadal ogromny wpływ na poczynania w gminie ma były wójt Kuchta. Z tego co wieść gminna niesie był on na pracowniczym opłatku organizowanym przez wójta. Jeżeli jest prawdą, że tak było, to znaczy, że jest on nadal mocno związany z gminą, a chyba zwłaszcza z wójtem Sawą. Wygląda na to, że odtrąbienie na tym portalu jego niezależności było zdecydowanie przedwczesne.

W tej sytuacji jakże bezgranicznie idiotycznie wyglądają zadania, które realizuje obecnie i ma przyszłych latach wykonać gmina. Mam tu na myśli budowę boiska na Olszance, generalny remont remiz strażackich oraz budynku po szkole w Kol. Łopiennik Dolny. Moim zdaniem boisko oraz większość z tych remontowanych obiektów będzie wykorzystywane bardzo sporadycznie. To co się dzieje jest wynikiem działań wójta i jego ekipy oraz bezwzględnie rady gminy, która te działania zatwierdza. Na tej sesji można było usłyszeć znów ich głosy bo przestał działać system elektronicznego głosowania. „Jestem za” „Jestem za”Jestem za”Jestem za”…….. to główne zadanie do wykonania na każdej sesji. Jedynym radnym, który zabiera głos i cokolwiek go interesuje to radny Bubicz z Krzywego. Mieszkańców Olszanki interesuje wykonanie rowów przy drodze. Przedstawicielami tej wsi podczas sesji są radny Marciniak i Żołyniak oraz sołtys Fornal, ale o tę sprawę też musiał zapytać Bubicz, bo im wszystkim chyba odebrało głos. Ludzie dla mnie dziwne to wszystko, a co Wy na to ???

PS. Jeżeli się w czymś mylę, to może jakiś Maniek czy Waniek zabierze głos i oświeci nas swoimi przemyśleniami, lubię czytać jego wypowiedzi.

20
7

Nowy szef PiS w okręgu chełmskim

Autor: Zdjęcie autora toma

Sławomir Zawiślak i Jacek Sasin

Sławomir Zawiślak i Jacek Sasin

 

Poseł Sławomir Zawiślak nie jest już szefem struktur Prawa i Sprawiedliwości w okręgu wyborczym nr 7. W tej roli zastąpił go wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

O zmianie poinformował na Twitterze przewodniczący komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski. Decyzję w tej sprawie 2 stycznia podjął prezes partii Jarosław Kaczyński.

Sławomir Zawiślak z funkcją pełnomocnika okręgowego żegna się po raz drugi w ciągu roku. W lutym ubiegłego roku został odwołany ze stanowiska, a jego miejsce zajęła Beata Mazurek. Po kilku miesiącach poseł z Zamościa powrócił jednak do dawnej roli po tym, jak Mazurek została posłem do Parlamentu Europejskiego, bo partyjny statut zabrania łączenia obu funkcji.

Jacek Sasin to polityk z Warszawy, który w ostatnich wyborach parlamentarnych startował do Sejmu z tzw. okręgu chełmskiego, zdobywając rekordową liczbę ponad 91 tys. głosów. Z naszym regionem łączą go więzy rodzinne, bo jego żona pochodzi z Hrubieszowa.

Źródło: Dziennik Wschodni

11
15

Bilety na Zielińskiego

Na 17 radnych obecnych na sesji 16 głosowało za budżetem, w tym cała formalna opozycja. Jeden radny, oczywiście Zieliński – oficjalnie z koalicji rządzącej – podczas tak odpowiedzialnego głosowania wyszedł z sali, wcale nie oddał głosu. Opuścił ją bynajmniej nie „za potrzebą”. No to jedziemy – z przymrużeniem oka. Hej!

Na spacyfikowanie wybryków radnego Zielińskiego, jak do tej pory, klub PiS w radzie powiatu nie ma recepty, ale – jak głosi ludowe przysłowie – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Może więc pierdołowaty klub zapisać się w historii i jeszcze powiat rozsławić, a i zacząć na nim zarabiać. Albowiem sesje rady powiatu, z jego powodu, stają się coraz ciekawsze. Czemu więc nie pomyśleć o sprzedaży biletów na nie, bo się z nich robi coraz większe widowisko!

Myk z sesji

Wodzirejem jest oczywiście ów radny, który dostąpił kolejnego szczebla wtajemniczenia i na sesjach zaczyna odgrywać dramę z elementami purononsensu i pantomimy. Poważnie! Chłop ma 47 lat, ale wyprawia takie cuda, jak staruszek po viagrze. Gawiedź na bank przyjdzie i jeszcze sowicie zapłaci za to widowisko, żeby porechotać do rozpuku. To jest lepsze niż niedźwiedź na złotym łańcuchu czy baba z brodą.

Nasz niedoszły wicestarosta, tuż przed głosowaniem uchwały budżetowej, po prostu wyszedł z sali. Ot tak. Coś takiego jeszcze się nie zdarzyło w ciągu 20 lat historii powiatu. Radny koalicji rządzącej tak po prostu zostawił zabawki i poszedł sobie. Focha strzelił, a naburmuszył się przy tym…Prostata to nie była, ani stolec, bo ten jak wiadomo w normie, o czym było tu już pisane. Oczywiście wrócił, jak już było po wszystkim. Wszyscy się połapali, że zrobił to celowo.

Szacunek dla Boruczenki

Bardzo odpowiedzialnie, mądrze i odważnie zachował się przewodniczący Rady Powiatu Witold Boruczenko, który oficjalnie zwrócił Zielińskiemu uwagę, że takie zachowanie nie licuje z powagą radnego. Bo, ot tak wychodzić sobie się nie powinno. Zieliński się tym specjalnie nie przejął, bo przecież on ma własny scenariusz, który konsekwentnie realizuje. Wojuje Krzyś z Zarządem, bo nie dostał korytka. Za nic ma wyborców i ustawowe obowiązki radnego. Jeszcze po czymś takim dietę zainkasuje. Najważniejsze jest widowisko, a tanie igrzyska potrafi urządzać, toż on szef promocji u Kościuka w Ratuszu. No i chyba szefom od Ziobry wolno więcej! Zwłaszcza drewnianym. Dlatego ręce precz od Zielińskiego, niech nikt się nie waży z klubu radnych PiS go usuwać. Niech Boska ręka broni przed takimi ruchami! Jego paranoje trzeba dopieszczać, pielęgnować i hołubić. Wręcz utrwalać go w przekonaniu, że tak trzeba!

 

Zabawki zostały a radny za drzwiami. Rok temu pod godłem widocznym na ścianie ślubował mandat godnie sprawować. Ale treść przysięgi to jedno, a Zielińskiego logika to drugie…Do końca kadencji wyjdzie, sądząc z logiki sytuacji, jeszcze trzy razy. Może jednak lepiej przesadzić go bliżej drzwi?

 

Co będzie dalej?

Zapewne to nie jest jego ostatnie słowo, bo ogranicza go tylko wyobraźnia, a ta jest przebogata. Teraz jedynie wyszedł, żeby zademonstrować swoje niezadowolenie, ale może następnym razem przyjdzie w jednym, dziurawym bucie, z którego jeszcze gruby paluch będzie wystawał? A może w trakcie sesji zacznie się rozbierać do rosołu i biegać po sali w majtasach, mrucząc przeboje Beaty Kozidrak pod nosem? Albo oflaguje się na biało-czerwono, taki sam krawat przywdzieje i stanie w kącie za mównicą w akcie protestu w kufajce i boso… I będzie darł się wniebogłosy: Leńczuk i Nowosadzki muszą odejść! Tak jak kiedyś Lepper krzyczał o Balcerowiczu. A w Samoobronie przecież swoją karierę zaczynał.

Przecież tu się zanosi na najdłuższy cyrk w historii tego powiatu. Co tam, powiatu może nawet Polski, Europy albo i Świata? Jeszcze karetkę trzeba będzie wzywać i to nie z naszego, powiatowego szpitala.

Bilety u koników

Starosta Andrzej Leńczuk, któremu powoli robi się wszystko jedno, dla świętego spokoju raz dwa zorganizuje widowisko, bo się na tym zna, a Nowosadzki w skórzanej kurtce przed Tesco stanie i jak konik bilety rozprowadzi. Przystojny jest to pójdzie mu jak z płatka, a może i szkoły skorzystają. Radni w swoich okręgach przejdą się z biletami po chałupach. TVN przyjedzie, film nakręci i jeszcze na Brooklynie nie byle jaki performers musical w oparciu o te cudactwa zrobi? A Animal Planet to u siebie jak nic puści.

Pozbycie się takiej lokomotywy wizerunkowej to grzech. Przejmie go Szpak i on będzie umiał spożytkować te jego talenta. Po czym kopnie go z fasonem w rzyć, jak dekadę temu z klubu PSL go ficnął. Ale to będzie potem, na razie jest mu potrzebny. Skoro już o radnym Szpaku mowa, to Janusz na sesji cicho siedział, bo chyba po uszach w „Super Tygodniu” dostał, gdzie mu wypomniano krótką pamięć. Jeszcze tylko cichutko o tę bakterię zapytał, co w szpitalu jest. Odpowiedział mu dyrektor Jarzębowski z radnym dr Janeczkiem, że z bakteriami to tak jest, że w szpitalu ich najwięcej. A nosiciel jest izolowany i nic się nie dzieje złego. A ta nazywa się bakteria Delhi i w Indiach się wykluła, a do nas przez Szwecję trafiła. Jak na dłoni widać, że nic dobrego do nas nigdy ze Wschodu nie przyszło i ze Szwecji również. Janusz przecie, jak starostą był, tak często na Wschód jeździł i pewnie życiem ryzykował a może i jaką bakterię przywiózł? Ale za budżetem, mimo wszystko, radny Szpak odpowiedzialnie głosował, bo w nim jest ujęta droga na Wierzchowinach, a to w jego okręgu wyborczym. Nie to co Krzyś, który w nosie albo i w czym innym własnych wyborców ma. W tym przypadku w budżecie ujęta była droga w Bzitem, a to jest jego okręg. Tylko że tak jak było już wspomniane, dla Krzysia widowisko i prywatne urazy są najważniejsze, a nie jakaś tam droga na zadupiu, toż on przed chałupą asfalt i chodnik ma! Tu już nawet nie ma co myśleć o jakimś dyscyplinowaniu Zielińskiego, bo jesteśmy świadkami narodzin nowej gwiazdy, na razie lokalnej polityki, jak również nowej narracji w polityce. Można śmiało nazwać ją narracją negacji, identycznie jak u Kozioła w „Ranczu” Można, a nawet trzeba, j.w. z występami Zielińskiego ruszyć najpierw w powiat, a potem w Polskę.

Impresario już jest

Na impresario Krzysia pasuje, jak ulał – radna Ewa Nieścior z Gorzkowa. Ona jest Krzysiem zafascynowana i też lubi pogwiazdorzyć. Często mu jak Giokonda tajemniczy uśmiech na komisji przesyła, zagaduje…  Wigor ma jak bolid Formuły 1 z odpalonym dyfuzorem i głowę pełną pomysłów. A radny Domański mógłby rozszerzyć zakres usług swojej firmy o pion rozrywkowy. A całe turnee byłoby pod hasłem „To nie po moich ziołach”. Jak widać, okazja jest, tylko trzeba ją odpowiednio wykorzystać. To dopiero naród po remizach będzie się tłoczył, żeby zobaczyć, jak radny i to pisowy i od Ziobry drzwiami strzela, wrzeszczy „hucpa!”, naburmusza się, jak przedszkolak i tropi afery, których nie ma. Będzie tłok jak w mięsnym sklepie za Jaruzelskiego.

No i jeszcze te wszystkie afery, co je ostatnio Krzyś wykrył, szerokiej publiczności trzeba przedstawić, na papier przelać albo w marmurze utrwalić. Szczególnej uwagi warta jest ta, jak to naczelnik Stachula, zrobiła literówkę w projekcie budżetu, a Zieliński sobie przypisał rolę wielkiego odkrywcy. Wszystkie te afery rozgrywają się tylko w jego głowie i żywot ich taki jak pierwszego śniegu. Warto jeszcze wspomnieć o interpelacji „biedronkowego” radnego Piwki. Ten z wrodzoną dla siebie troską upomniał się o miejsca parkingowe przy ul. Sobieskiego, a potem stwierdził, że w obronie środowiska naturalnego na stołach w czasie obrad Rady Powiatu woda powinna stać w szklanych butelkach! Bardzo to niebezpieczny postulat, albowiem z butelki szklanej można zrobić „tulipana”. Co prawda, na razie Zieliński tylko wychodzi i krzyczy, ale w każdej dramie emocje powinny rosnąć. Krew by się jeszcze polała, jak kiedyś po wiejskich remizach. Wyszedłby mroczny kryminał.

Reasumując, czas pajacowania w polityce właśnie nam nastał. W Warszawie na Wiejskiej wygłupia się Klaudia Jachira – też performerka i artystka. Tak samo wszechstronnie wykształcona, jak nasz Krzyś. Oczywiście ośmiesza i szkodzi PO, ale co tam… U nas jest Zieliński, który jest krasnostawską wersją Jachiry. I z PiS-u. Skutki działań tej dwójki są takie same, czyli ośmieszenie swoich macierzystych formacji. Pewnego rodzaju pocieszeniem dla nas wyborców może być sromotny koniec „polityka” Palikota, który zainicjował modę na pajacowanie biegając z silikonowym penisem. Ludzie w końcu powiedzieli mu: basta, bo wyczuli, że robi ich w balona. Ale wcześniej napełnił swój mieszek. Radni z PiS, zasilcie skromny, powiatowy budżet wpływami z biletów na występy Zielińskiego. Jako mieszkańcy też chcemy z niego porechotać. Jeszcze szczodrze za to zapłacimy, bo jest za co.

36
10

Życzenia Świąteczne

 

Refleksji nad cudem jaki wydarzył się dwa tysiące lat temu w grudniową noc w Betlejem, a także osobistego doświadczenia jego mocy w codziennym życiu. Życzą Radni Gminy Siennica Różana: Alicja Pacyk, Andrzej Korkosz, Piotr Kołtun oraz Redakcja    „Dziennika Siennicy”

36
17