Przejdź do paska narzędzi

Brexit Izbicy ?

Od północy 31 stycznia Wielka Brytania opuszcza wspólnotę europejską. Wielu, szczególnie w Izbicy dużo by dało, aby Brytania jednak została a Lewczuk sobie poszedł i to najlepiej razem ze swoimi pomysłami. Taki wniosek można wysnuć z poniższego wpisu który trafił jako komentarz…

Łopiennik w porównaniu do Izbicy to taka mała łódka wędkarska nazywanie jej Titanic to trochę nad interpretacja. Lewczuk to ma rozmach , ogłosił ostatnio wielki sukces czyli rozpoczęcie budowy wielofunkcyjnego domu kultury za ponad 6 milionów. Myślę, że ten obiekt to będzie prawdziwy Titanic, pójdzie na dno razem z całą gmina. Gmina z długiem ponad 25 milionów inwestuje w fanaberie , Wójt myśli, że budynek tworzy życie kulturalne gminy. Niespełna 2 km od planowanej inwestycji istnieje gminny ośrodek kultury w którym nic się nie dzieje, argument poprawy warunków jest irracjonalny i śmieszny. Obok budynku obecnej gminy jest tak zwana stara gmina cały budynek stoi pusty raz na miesiąc spotykają się tam osoby ze stowarzyszenia AA i strażacy z powodzeniem można by, go było zaadaptować na cele kulturalne jeśli by była taka potrzeba, ale raczej nie ma, bo jak w domu kultury w Tarnogórze przez cały tydzień nic się nie dzieje ? Kolejny argument to to, że budynek straży się wali i trzeba druhom nowej lokalizacji , przez dłuższy czas samochody straży stały w obszernych garażach nowej gminy. Warunki idealne, ale w takiej sytuacji wójt nie miał by gdzie trzymać swojego prywatnego ciągnika władymirca i nowego samochodu. A wszystko to o czym piszę, to zapewne tylko wierzchołek góry lodowej.

Tedi
29
14

Titanik zacumował na Łopie ?

 W Łopienniku też korzystają z dobrodziejstwa transmisji obrad. Oglądają, mają przemyślenia, bo jak widać, upiór dziedzictwa pomysłów pułkownika krąży nad gminą jak kiedyś widmo komunizmu nad Europą. Oto tekst  czytelnika który trafił do nas jako komentarz. Ze względu  na treść zasługuje na tekst wiodący.

 

A właśnie kilka minut temu, Rada Gminy Łopiennik Górny podjęła uchwałę o o zmniejszeniu liczby klas w Sz.P. w Łopienniku Dolnym. Ponoć ze względów finansowych to czyni, dla dobra Gminy przecież. Wójt woli utrzymywać hotel w remizie w Olszance, wpakować olbrzymie pieniądze w pałac-bunkier po byłej MO. Chociaż trzeba uczciwie przyznać, że jest kilkoro tylko, niestety, radnych,, którzy nie dali się nabrać na płytkie argumenty wójta i sekretarz. Szkoła w Łopienniku Dolnym jest pierwszą ofiarą bezmyślnego zadłużania gminy ŁOPIENNIK, brania stosunkowo wysokich i drogich kredytów na większość bezsensownych inwestycji. Dramat sytuacji w jakiej znalazła się nasza gmina był nie do ukrycia w czasie obrad dotyczących Szkoły w Łopienniku Dolnym. TITANIC tonie, a orkiestra jeszcze gra…

31
12

MUREM ZA PREZYDENTEM DUDĄ

Nawet pobieżna obserwacja światowych doniesień prasowych i agencyjnych w przeddzień poświęconej Holokaustowi konferencji w Jerozolimie wyraźnie wskazuje na to, że wizerunkowe straty, które mógłby chcieć zadać tam Polsce prezydent Rosji mogą się w rzeczywistości nie zmaterializować. A cała sytuacja może nawet obrócić się przeciwko Moskwie. Europa i świat nie wydają się skłonne do podzielania rosyjskiej opinii o dziejach II wojny światowej, wręcz przeciwnie, ostry spór, który wokół tej sprawy wybuchł, może nakłonić do poszukiwania prawdy nawet tych, którzy do tej pory się tym nie interesowali i nie bardzo wiedzieli co o tym myśleć. To może nawet być dla nas korzystne.

Nie sugeruję oczywiście, że możemy odetchnąć z ulgą. Absolutnie nie. Ani teraz, ani długo jeszcze. Dopóki Rosja będzie budować swój ojczyźniany mit na triumfach Stalina, nie będziemy mogli ani na chwilę spocząć w walce o to, by świat znał naszą, prawdziwą wersję wydarzeń. Trzeba też brać pod uwagę możliwość, że Władimir Putin wyciągnie jeszcze z rękawa jakieś nowe, przełomowe tezy, które będą miały wprowadzić zamieszanie. Uważam to nawet za bardzo prawdopodobne, trudno bowiem wyobrazić sobie, że Moskwa nie zareaguje na wyraźnie nie po jej myśli rozwijający się ton dyskusji. Tym lepiej, że prezydent Andrzej Duda zapowiada już natychmiastową odpowiedź na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. Dziennikarzy tam nie zabraknie.

Jest oczywiście i taka możliwość, że dla prezydenta Rosji istotny jest głównie przekaz do swoich obywateli, a oni i tak poznają taką wersję wypadków, jaką się im zaserwuje. W tym sensie, cel awantury z Polską może być realizowany bez kolejnych ekscesów, niezależnie od tego, jak świat ją komentuje. Władimir Putin może też niczego nowego nie powiedzieć i tylko oskarżyć nas o rusofobiczną histerię. Rosja już się pożaliła, że Polska namawia sojuszników by występowali w naszym imieniu. W tych działaniach nie ma akurat nic dziwnego. Mogą i powinni to zrobić. Szczególnie ciekawe pod tym względem może być przemówienie wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a, który był w Warszawie i przemawiał przy okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Właściwie wystarczyłoby, żeby zacytował w Jerozolimie kilka zdań z tamtego wystąpienia. Będziemy słuchać, co powie.

Tak się składa, że początek roku po raz kolejny już może być czasem polsko-izraelskich kontrowersji. Przy okazji nowelizacji ustawy o IPN mogliśmy się przekonać o temperaturze antypolskich emocji, które tam istnieją. Rosja z całą pewnością ma w nakręcaniu złych emocji – po obu zresztą stronach – bardzo precyzyjnie określony interes. Nie wszystko tu od nas zależy, możemy jednak stanowczym i w miarę spójnym stanowiskiem się przed moskiewskimi kłamstwami bronić. Widać wyraźnie, że część środowisk żydowskich gotowa jest przy tym opowiedzieć się po naszej stronie. Nie tylko wypowiedzi Żydów z Polski, ale i komentarze izraelskiej prasy dość wyraźnie na to wskazują. Nikt nie ma już chyba wątpliwości, że sprawa stała się obiektem politycznego targu. Fakt, że gościliśmy w ubiegłym roku konferencję w sprawie Iranu, akurat teraz okazuje się naszym atutem. To, że uroczystości w Jerozolimie odbędą się bez udziału polskiego prezydenta może sprawić, że nasze milczenie wybrzmi tam nawet głośniej, niż Władimir Putin mógłby sobie życzyć.

Oczywiście, antypolskie działania Rosji muszą być też obliczone na wywołanie naszych wewnętrznych sporów. W sytuacji, w której totalna opozycja i znaczna część opinii publicznej otwarcie kibicuje wszystkiemu co w jej przekonaniu może rządom PiS zaszkodzić, takie plany wydawać by się mogły nawet dość łatwe do realizacji. W tym kontekście zgodne przyjęcie przez posłów różnych opcji politycznych deklaracji Sejmu RP potępiającej „prowokacyjne i niezgodne z prawdą wypowiedzi przedstawicieli władz Rosji” uważam za cenny objaw zdrowego rozsądku. Może jeszcze ów zdrowy rozsądek nie sięga tak daleko, by w obliczu rosyjskiej prowokacji demonstracyjnie przerwać na kilka dni polsko-polską wojenkę i ogłosić, że wszystkie siły polityczne w tej sprawie stają „murem za prezydentem Dudą”, ale nie tracę nadziei, że to jednak możliwe.

Dobrze byłoby jednak wyciągnąć z tej całej historii jakieś wnioski. Choćby jeden, nie tak bardzo zresztą odkrywczy. Nie stać nas na lekceważenie znaczenia dobrego imienia Polski. W sytuacji, gdy nasi potężni sąsiedzi, każdy na swój sposób, oczyszczają się z dawnych przewin, jak tylko mogą, my nie możemy sobie pozwolić na przyjęcie win, których nie popełniliśmy. Nie stać nas także na zgodę, by świat zapomniał, albo w ogóle nie dowiedział się o bezmiarze polskiego cierpienia i walki po właściwej stronie sojuszy II wojny światowej. Jesteśmy to winni naszym ojcom i dziadkom w imię tego, przez co przeszli, jesteśmy to winni naszym dzieciom i wnukom w imię ich bezpiecznej i pomyślnej przyszłości. Jesteśmy to winni także wszystkim ofiarom tamtej tragedii, by rzeczywiście nie miała możliwości się powtórzyć. To nie oznacza wypierania się tego, co było z naszej strony złe, ale niezgodę na ciągłe wpychanie nas w poczucie winy i wstydu, które ma nas osłabić, ma odebrać nam życzliwość innych i prawo głosu, prawo do dumy z bycia Polakami. Ma zasugerować wreszcie, że jesteśmy w jakiś sposób gorsi, niezdolni by się sami, według demokratycznych zasad rządzić. Na to po prostu nie możemy się zgodzić. Co robić? A o to będziemy mieli okazję jeszcze nie raz się pokłócić. Ale nie teraz.

Grzegorz Jasiński

Źródło Interia

11
17

Bicie piany

Ciekawy spór na linii Stawiarski -Hetman.Ten ostatni zachowuje się jak  nasz  Szpak zatroskany o szpital i jego księgową... Bicie Piany -jak mówił radny Janeczek? Hetman jak sam przyznał parę lat temu jest  politycznym uczniem naszego Janusza... 

Spór wokół unijnych funduszy z rekwizytem w tle. Hetman zarzuca marszałkowi opieszałość. Ten oskarża europosła o donoszenie na Polskę

(fot. Tomasz Maciuszczak)

Urząd marszałkowski i marszałek kompletnie lekceważą przygotowanie nowego Regionalnego Programu Operacyjnego – twierdzi europoseł z PSL Krzysztof Hetman. – Niech pan przestanie donosić na Polskę – odpowiada mu marszałek Jarosław Stawiarski z PiS. Poszło o unijne fundusze na lata 2021-2027.

Podczas zorganizowanej w piątek przed południem konferencji prasowej Hetman mówił o unijnych funduszach na lata 2021-2027. Przypomniał, że od 1 stycznia przyszłego roku beneficjenci z województwa lubelskiego powinni mieć możliwość składania wniosków do nowego Regionalnego Programu Operacyjnego.

– Powstaje pytanie, czy to się uda, bo zostało niewiele czasu, a na temat programu nie wiemy kompletnie nic. Nie mamy żadnej informacji z Urzędu Marszałkowskiego co do stanu zaawansowania prac nad nowym RPO. To dziwne, bo moim zdaniem dotyczące jego przygotowania powinny być bardzo zaawansowane – stwierdził Hetman. – To nie jest dokument, który można napisać w pięć minut na kolanie. Proces jego przygotowania jest niezwykle skomplikowany. Trzeba tam opisać cele, jakie chce się osiągnąć, typy projektów, podmioty, które będą sięgały po pieniądze, wskaźniki dotyczące np. kilometrów dróg do wybudowania czy tworzonych miejsc pracy. To jest bardzo żmudna praca, która po tym etapie musi zostać poddana konsultacjom. To czas, którego brakuje, chyba poprzez lekceważącą postawę Urzędu Marszałkowskiego i służb pana marszałka z nim na czele. Pamiętajmy, że ten program musi zostać jeszcze wynegocjowany z Komisją Europejską. Na to też potrzeba czasu i w tej chwili mamy go dramatycznie mało.

Jak twierdzi europoseł, na stronie urzędu można znaleźć jedynie zdawkowe informacje na temat dotychczasowych działań w tym zakresie. Chodzi o powołanie zespołu sterującego, przeprowadzenie konsultacji z poszczególnymi powiatami i przygotowanie ankiety, którą – jak zauważył – beneficjanci unijnych funduszy mogli wypełniać przez dwa tygodnie w trakcie wakacji. Ale zdaniem polityka PSL, niewiele wiadomo na temat efektów podjętych kroków.

– Mam wrażenie, że Urząd Marszałkowski i pan marszałek kompletnie lekceważą przygotowanie RPO. To jest nasza lubelska racja stanu. Środki, które będą płynęły do województwa są podstawowym źródłem finansowania projektów infrastrukturalnych, wsparciem dla przedsiębiorców i samorządowców i innych podmiotów, które chcą skorzystać z tych pieniędzy i podnosić jakość życia mieszkańców – podsumował Hetman, dodając, że według jego wiedzy zarysy swoich programów Komisji Europejskiej przedstawiły już województwa mazowieckie, opolskie i śląskie. Zaprezentował też imitację banknotu o wartości 0 euro z podobizną marszałka Jarosława Stawiarskiego – W takim nominale panowie z PiS i Urzędu Marszałkowskiego będą wypłacać dotacje beneficjentom, jeśli natychmiast nie wezmą się do pracy – skwitował.

Bez rekwizytów na swojej konferencji pojawił się marszałek Stawiarski. Odpowiadając europosłowi Hetmanowi, zapytał jednak dziennikarzy, czy ma być „na wesoło czy śmiertelnie poważnie”.

– 230 lat temu było coś takiego jak Sejm Czteroletni. Jego następstwem była Konstytucja 3 Maja. Było stronnictwo hetmańskie, które się bardzo źle dla Polski zasłużyło. Był hetman wielki koronny Ksawery Branicki, był hetman polny Seweryn Rzewuski, którzy tak naprawdę donosili na Polskę, zarówno do Rosji carskiej, jak i na dwory Austrii i Prus. Panie pośle Hetman, niech pan przestanie donosić na Polskę i weźmie się do roboty – zaapelował Stawiarski i winą za taki stan rzeczy obarczył Komisję Europejską.

Marszałek poinformował, że zarząd województwa w lipcu ubiegłego roku przyjął wstępne założenia nowego RPO i teraz czeka na ustalenia w Brukseli. Zapewnił, że po otrzymaniu wszystkich wytycznych, jego urzędnicy będą gotowi do dokończenia programowania, po czym znów zwrócił się bezpośrednio do Hetmana.

– Był pan marszałkiem nie wielkim, nie koronnym, ale marszałkiem województwa lubelskiego i pracował pan nad perspektywą na lata 2014-2020. I wie pan, że nie ruszyła ona w 2014 roku, tylko dopiero w 2015. Niech pan się nie martwi, że w styczniu przyszłego roku beneficjenci zostaną bez pieniędzy, bo perspektywa na pewno ruszy, z opóźnieniem wynikającym z bałaganu w Unii Europejskiej w 2022 roku, a my jesteśmy na to przygotowani – podsumował Stawiarski.

Źródło Dziennik Wschodni

15
7

Zuckerberg z Siennicy Małej

Poniższy temat traktujemy z przymrużeniem oka, bo okazuje się ,że nie trzeba być Zuckerbergiem, by stworzyć profil informacyjny i to bez użycia  łączy internetowych. Jest to co prawda technologia nieco rustykalna i przewidziana na ewentualny kryzys energetyczny, ale mimo to… Wystarczy do tego odrobina zapału i zwykła tablica informacyjna. Taka, co to przy drodze stoi. Dobrze, by ta była z co najmniej czterech desek- wtedy to będzie technologia w formacie i jakości 4D. Im więcej desek tym lepiej! Trzeba mieć zszywacz-najlepiej taki tapicerski i koszulkę. Ta ma skutecznie bronić przed zmienną aurą…

Poniżej prezentujemy właśnie taki profil informacyjny z Siennicy Królewskiej Małej autorstwa sołtys Ewy Repeć. Ma również Pani Ewa godne naśladowania podejście do informacji publicznej, bo jak widać nawet anonimy krytykujące jej poczynania wstawia na ten osobliwy profil. Ów otrzymała pocztą, albo może kto pod drzwi podrzucił, tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że aby jeszcze formalności stało się zadość i by ludzie mieli z czego boki zrywać, postawiła własną sołecką pieczątkę w prawym dolnym rogu. Czyli, że cenzura dopuściła, bo rozum poszedł spać!

Śmiać się z tego czy płakać? A to już wedle wyboru…

DLACZEGO PANI NIE ZAJMUJE SIĘ WSIĄ KTÓREJ JEST PANI SOŁTYSEM. ZBIERA PANI PIENIĄDZE NA KOŚCIÓŁ A TO NIE NALEŻY DO PANI OBOWIĄZKÓW. LEPIEJ ZAJĄĆ SIĘ WSIĄ ZAWALCZYĆ O COŚ DLA SIENNICY KRÓLEWSKIEJ MAŁEJ. TU NIE MA PRZYSTANKÓW. KSIĄDZ NIECH SE SAM ZBIERA.

DLACZEGO PANI ZACHOWUJE SIĘ JAK WŁAŚCICIELKA REMIZY. USTALA PANI CENY WEDŁUG SWOJEGO WIDZI MI SIĘ. WYNAJMUJE PANI SALE LUB NIE ZALEŻNIE OD TERMINU I OD TEGO KTO CHCE WYNAJĄĆ. CZY NP PANI ZNAJOMY. A TO NIE PANI WŁASNOŚĆ.

W SIENNICY MAŁEJ JEST PANI UZNAWANA ZA FANKE PSL I BYŁEJ SOŁTYSKI I MOŻE DLATEGO NIC PANI NIE ROBI TYLKO DLA KSIĘDZA ZBIERA JAK CAŁY SIENNICKI PSL. PANI NIE MA ODWAGI BY U WÓJTA WALCZYĆ O COŚ DLA WSI. MARNY Z PANI SOŁTYS I TYLKO RZĄDZI PANI REMIZĄ JAK SWOIM. TO SIĘ DO GAZETY NADAJE.

P.S Autorowi anonimu gratulujemy poczucia nader wysokiej próby humoru jak również objaśnienia związków tutejszej parafii z lokalnym PSL… 

37
6

Styczeń 2020

W ubiegły czwartek rano wstrząsnęła mną wiadomość podana przez pana redaktora Szubzdę, w radiowej „Trójce”. Zakomunikował On, że właśnie tego dnia jest Światowy Dzień Sałatki Warzywnej. Niesamowite prawda? Ta wiadomość uprzytomniła mi fakt posiadania przeze mnie wiadomości, może bardziej lokalnych niż światowych, o które kilka miesięcy temu upominał się jeden z czytelników i komentatorów tej strony. Obiecałem tekst po powrocie do zdrowia i choć powrót jeszcze trwa to już mogę pisać. Było tam oczekiwanie ze strony komentatora na jakieś pozytywy, których ów ktoś jesienią nie widział.

Z perspektywy przeżytych lat i sytuacji, czasami bolesnych fizycznie a kiedy indziej ciemiężących psyche, pierwszy i codzienny pozytyw to możliwość wyszeptania porannego – „kiedy ranne wstają zorze …… my się jeszcze pobudzili, byśmy cię Boże chwalili”. Później golenie, przyjemność zarezerwowana tylko dla mężczyzn i pani nomen omen Grodzkiej. Wyglądając szerzej na okolicę widać jak od pierwszego dnia po wyborach ruszyły prace ziemne na lotnisku w Depułtyczach. Czyli senator Józef Zając w poprzedniej kadencji wykonał pracę dla regionu, zgodnie z obietnicą i wykonał projekty, uzyskał opinie i zezwolenia. Nam pozostaje kibicować temu przedsięwzięciu i czekać na otwarcie betonowego pasa startowego, a potem na realizację kolejnych faz projektu Pana Senatora, o którym pisałem.

W okresie Świąt Bożego Narodzenia przyjechały moje dzieci i dzieliły się wrażeniami min. ze spacerów po Chełmie i Krasnymstawie. Nie były to radosne refleksje, póki co w tych miasteczkach nie widać rozwoju, jest stagnacja lub regres. Znikają sklepy a pojawiają się lombardy, w Chełmie dużo lombardów.

Ale to gdzie jesteśmy częściowo zależy od nas samych. Nieco ponad dziesięć lat temu mój młodszy syn zapytał czy chciałbym mieć sklep na ul. Marszałkowskiej w Warszawie. Po ustaleniu, że teoretycznie mógłbym chcieć mieć, ale czym byśmy tam handlowali. Syn wyjaśnił – internet jest jak Marszałkowska, zakładasz sklep internetowy i kupuje u ciebie cała Polska. Po dwu czy trzech miesiącach rozpoczęliśmy sprzedaż internetową importowanego z Chin towaru. Problemem było tylko to, że nie można było oclić zakupów w Chełmie, tylko trzeba to było robić w Warszawie. W efekcie syn zarejestrował działalność gospodarczą i z sukcesem działa do dnia dzisiejszego właśnie w Warszawie. Właściciele sklepów w Krasnymstawie i Chełmie nie mają swojej części internetowej, co zwiększyłoby obrót i zysk. Każdy z nas robi zakupy w internecie i kiedy patrzy na adres dostawcy to najczęściej nie zobaczy Warszawy czy Krakowa tylko jakieś Myszykiszki koło Suwałk, Łopaciankę k/Stoczka Łukowskiego, czy inne wioski z całego kraju. Pani z Trawnik, właścicielka firmy  jeździ do Chin oglądać towar, czy „dogadać” umowy. A gdzie są przedsiębiorczy mieszkańcy Krasnostawskiego powiatu, że o miasteczku nie wspomnę.

A co w naszym powiecie? Czy opłaciły się nam te zmiany we władzach? Patrząc z perspektywy Siennicy, a szczególnie Siennicy Królewskiej Dużej, nie sposób nie zauważyć ironii losu. W czasach kiedy starosta był z Siennicy i Dyrektor „dróg powiatowych” był z Siennicy K. Dużej, to chodnik w tejże miejscowości był zbudowany w stylu „wiktoriańskim”, charakteryzującym się brakiem linii prostych i płaskich płaszczyzn. Po zmianach nowy Dyrektor dróg, który na pewno nie jest z Siennicy, po otrzymaniu wniosku o likwidację barier architektonicznych uniemożliwiających jazdę wózkiem inwalidzkim, po chodniku między Siennicą Dużą i Siennicą Różaną, bez zbędnych ceregieli wykonał remont. I nie żądał pochwał. Teraz prowadzi remont wiktoriańskiego dzieła swojego poprzednika, „dopóki jeszcze można to zrobić niewielkim nakładem środków”.  Myślę, że więcej o tym szczęśliwym dla nas następcy Dyrektora Piotra, napisze dla Państwa Nadredaktor Piotr.

Mirosław Ignacy Kaczor

27
15

Reminescencje z XIII sesji Rady Gminy Łopiennik Górny

Poniższy tekst wpłynął jako komentarz, ale zważywszy na jego ciekawą treść zasługuje na tekst wiodący. Sporo w nim  spostrzeżeń i zwykłej troski, więc czemu nie? 

30.12.2019 roku odbyła się sesja Rady Gminy Łopiennik Górny, na której między innymi podjęto uchwały w sprawie przyjęcia budżetu na 2020 rok oraz zmian w wieloletniej prognozie finansowej. Po bardzo dokładnym obejrzeniu sesji za nic nie można się dowiedzieć jakie działania zamierza realizować gmina w 2020 roku. A przecież to jest istotą przyjętego budżetu. Myślę, że każdy zainteresowany swoją gminą mieszkaniec oglądając taką sesję ma prawo do zapoznania się z głównymi zadaniami, które będą realizowane w przyszłym roku budżetowym. To bardzo dziwne, że wójt gminy w sprawie budżetu nie zajął żadnego stanowiska, a kompletnie nie przygotowana jak zwykle skarbnik wnosiła ciągle tylko o zmiany.

W ubiegłym roku uchwała w sprawie zmian w wieloletniej prognozie finansowej bezpośrednio mówiła, że rada gminy zezwala wójtowi na zaciągnięcie długu do wysokości 9 milionów złotych. Teraz już nie podano publicznie tej informacji. Uchwała mówi, że wójt może zwiększać zadłużenie do wysokości określonej w enigmatycznym załączniku. Ale można wydedukować, że poprzednio zatwierdzone 9 milionów i planowane zadłużenie w 2020 roku w wysokości 2 200 000 zł. da łączną kwotę zadłużenia w wysokości 11 milionów 200 tys. Już w styczniu pierwsza transza nowego kredyciku ma zapobiec zadyszce finansowej. A na horyzoncie widać już zaawansowaną astmę finansową. Jak tak dalej pójdzie to gmina z tych tarapatów się nie podniesie. Wygląda na to, że nadal ogromny wpływ na poczynania w gminie ma były wójt Kuchta. Z tego co wieść gminna niesie był on na pracowniczym opłatku organizowanym przez wójta. Jeżeli jest prawdą, że tak było, to znaczy, że jest on nadal mocno związany z gminą, a chyba zwłaszcza z wójtem Sawą. Wygląda na to, że odtrąbienie na tym portalu jego niezależności było zdecydowanie przedwczesne.

W tej sytuacji jakże bezgranicznie idiotycznie wyglądają zadania, które realizuje obecnie i ma przyszłych latach wykonać gmina. Mam tu na myśli budowę boiska na Olszance, generalny remont remiz strażackich oraz budynku po szkole w Kol. Łopiennik Dolny. Moim zdaniem boisko oraz większość z tych remontowanych obiektów będzie wykorzystywane bardzo sporadycznie. To co się dzieje jest wynikiem działań wójta i jego ekipy oraz bezwzględnie rady gminy, która te działania zatwierdza. Na tej sesji można było usłyszeć znów ich głosy bo przestał działać system elektronicznego głosowania. „Jestem za” „Jestem za”Jestem za”Jestem za”…….. to główne zadanie do wykonania na każdej sesji. Jedynym radnym, który zabiera głos i cokolwiek go interesuje to radny Bubicz z Krzywego. Mieszkańców Olszanki interesuje wykonanie rowów przy drodze. Przedstawicielami tej wsi podczas sesji są radny Marciniak i Żołyniak oraz sołtys Fornal, ale o tę sprawę też musiał zapytać Bubicz, bo im wszystkim chyba odebrało głos. Ludzie dla mnie dziwne to wszystko, a co Wy na to ???

PS. Jeżeli się w czymś mylę, to może jakiś Maniek czy Waniek zabierze głos i oświeci nas swoimi przemyśleniami, lubię czytać jego wypowiedzi.

20
8

Nowy szef PiS w okręgu chełmskim

Autor: Zdjęcie autora toma

Sławomir Zawiślak i Jacek Sasin

Sławomir Zawiślak i Jacek Sasin

 

Poseł Sławomir Zawiślak nie jest już szefem struktur Prawa i Sprawiedliwości w okręgu wyborczym nr 7. W tej roli zastąpił go wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

O zmianie poinformował na Twitterze przewodniczący komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski. Decyzję w tej sprawie 2 stycznia podjął prezes partii Jarosław Kaczyński.

Sławomir Zawiślak z funkcją pełnomocnika okręgowego żegna się po raz drugi w ciągu roku. W lutym ubiegłego roku został odwołany ze stanowiska, a jego miejsce zajęła Beata Mazurek. Po kilku miesiącach poseł z Zamościa powrócił jednak do dawnej roli po tym, jak Mazurek została posłem do Parlamentu Europejskiego, bo partyjny statut zabrania łączenia obu funkcji.

Jacek Sasin to polityk z Warszawy, który w ostatnich wyborach parlamentarnych startował do Sejmu z tzw. okręgu chełmskiego, zdobywając rekordową liczbę ponad 91 tys. głosów. Z naszym regionem łączą go więzy rodzinne, bo jego żona pochodzi z Hrubieszowa.

Źródło: Dziennik Wschodni

11
15