Bajka o naszym Żwirku i Muchomorku

 

Posłanka Hałas może tylko ręce zacierać, że jej konkurentowi z listy doradzają takie polityczne tuzy, jak radny Zieliński i radca Matysiak. Z nimi Cichosz w Krasnymstawie głosów nie nazbiera. A w sojuszu jeszcze Szpak ze swoją peeselowską ferajną. Egzotyczna polityczna furmanka ruszyła, batem zacina radny, droga wąska a rowy głębokie. Ta fura może się wykutylmanić, bo do końca nie wiemy, czy furman jest trzeźwy?

 

Dzięki diabolicznemu pomysłowi Prezesa Jarosława, który wymyślił koncepcję rywalizacji wewnątrzpartyjnej podczas kampanii wyborczej posłanka Teresa Hałas za przeciwnika ma posła Lucjana Cichosza, także z naszego powiatu. Ten w imię rewanżu za wytrzebienie jego kandydatów z list do wyborów samorządowych zrezygnował z intratnych synekur i posad w państwowych spółkach i wziął wakujący mandat po Beacie Mazurek na kilka miesięcy, zainstalował się w Krasnymstawie i Chełmie – prze na wschód, byle dalej od rodzinnej Żółkiewki. Ta bowiem za mała na zdobycie upragnionego mandat, ba, tam go już dobrze znają.

 

Cichosza Drang nacht Osten

Jego wyborczego Drang nacht Osten i wodowania politycznej kapsuły z nim w środku w naszym powiecie nie mógł przegapić radny powiatowy Krzysztof Jacek Zieliński. Poczuł trop i dołączył więc czym prędzej do świeżo upieczonego posła, zdopingowany wiecznym głodem wysokiego stołka, awansów, blichtru i wszystkiego, co z władzą się wiąże. Za przybocznego w tym swoim Wielkim Marszu niczym Mao Tse Tunga dobrał sobie „wschodzącą gwiazdę krasnostawskiej palestry” – radcę Przemysława Matysiaka, który dorabia w tutejszym sanepidzie. Jeszcze dobrze kancelarii nie rozkręcił, a już założył polityczne gumofilce i wymachuje politycznym sztandarem Solidarnej Polski – partyjki, która w naszym powiecie zmieściłaby się w maluchu. I jeszcze znalazłoby się w nim miejsce dla pasażera. Szoferem tego lokomobilka jest Zieliński. Ma doświadczenie za kółkiem, bo dyrektorował swego czasu naszym PKS-em aż ten zbańczył.

Jeszcze kilka lat temu Matysiak zupełnie nie interesował się polityką. Dopiero pod przemożnym wpływem swojego guru doznał olśnienia. Jakich argumentów musiał użyć jego polityczny ajatollah, żeby go tak nagle odmienić? Może wizją świetlanej kariery w ministerstwie sprawiedliwości co najmniej jako dyrektor departamentu? Teraz on jakże żarliwy patriota, któremu z tego żaru grozi samozapłon, mąż bardzo bogobojny, cnót pełen wszelakich niczym beczka miodu, troskliwy opiekun wdów cierpiących i sierot. Patriotyczne wieńce kładzie na grobowcach z posłem, łzawiąc niemal okiem, hymn śpiewa przejęty, ręce łamie do modlitwy, pada w kościele na kolana w modlitwie. Z biblijnego Szawła w Pawła się przemienił, żeby nie zgrzeszyć. Skąd nagle nabył aż tylu przymiotów? Metamorfoza? – do Sejmiku Zieliński go namówił, 3600 głosów dostał. I ni stąd, ni z owąd uwierzył w swoją moc. Polityką mógł się zarazić już w biurze posłanki, gdzie przez jakiś czas pracował. Niestety na skutek różnicy zdań nasz radca w akompaniamencie grzmotów i błyskawic opuścił swoje polityczne pielesze. Teraz robi u Cichosza i teczkę przepastną za nim nosi. Co w niej jest? Może dokumenty państwowej wagi: listy agentów, wrogów ludu i Narodu, których niechybnie należałoby ujawnić, tajne/poufne. Znowu jest kimś w miasteczku!

 

Żarliwy i nader bogobojny patriota

Został Matysiak dyrektorem biura posła Cichosza i bryluje po całym powiecie, jedzie nawet poza jego opłotki. A to wieńce złożyć, patriotyczną przemowę wygłosić od posła, a to pomaszerować truchcikiem obok Lucjana lub lekko za nim, zdjęć se napstrykać i puścić do Internetu. Władza.

A wyraz twarzy udającego Męża Stanu, bijący z licznych fotografii niemal przypomina buźkę sowieckiego pioniera, który zaciągnął wartę przy trumnie towarzysza Stalina. Więcej go na zdjęciach z Lucjanem niż radnego Księżuka, przybocznego posłanki. Oj, rośnie Kościukowi konkurent na burmistrza za 4 lata. Na profilu Fb Cichosza staje wręcz na głowie, by dogodzić pryncypałowi i chlebodawcy. Rozpływa się nad jego rzekomymi przymiotami, lajkuje jak nastolatka, tak mu słodzi, że finalnych wyrobów Cukrowni „Krasnystaw” może nam zabraknąć. Nagle prysła tak niezbędna w jego profesji powaga mecenasa. Jest w swoim żywiole, bo Hałasowej nie cierpi bardziej niż kolejki przy kasie w Tesco. Dziwnym zbiegiem okoliczności, gdy wspomniany duet przyssał się do posła, zaczęły dziać się w lokalnych mediach rzeczy, które można śmiało określić mianem dziecinady rodem z politycznej piaskownicy – istny festiwal bezmyślnych złośliwości na szkodę PiS. Najpierw byliśmy świadkami 3-tygodniowej krucjaty dotyczącej zamontowania tablicy na ścianie biura poselskiego. Radca Przemysław tłumaczył w „Nowym Tygodniu” jak to musieli zdemontować tablicę poselską na koszt podatnika. Może to i prawda, ale czy takie duperele winny być wynoszone do publicznej debaty? Kogo to obchodzi?! Wszak mogli zamontować tablicę tak, by posłanki nie prowokować, ale widać zamysł był taki, by ją jednak sprowokować. Wonieje to z daleka zwykłą dziecięcą gierką i bije w mocodawcę Cichosza, który o dziwo, ten temat podjął i go bezmyślnie ciągnął. Tu warto przypomnieć, że Lucjan ma już swoje lata (prawie 70) i takie zachowania nie przystoją jego zacnej na głowie siwiźnie. Taka ma być alternatywa dla Hałasowej? Inna rzecz, że posłanka dała się podpuścić i wdała w bezsensowny, jarmarczny dialog, z którego nic nie wynika, a ludzie tylko kiwali głowami z politowania. Gołym okiem widać słabość jej otoczenia, które nie potrafi jej nic rozsądnego doradzić, tylko bije brawo na jej maskarady. Tak właśnie wygląda fragment wojny domowej w powiatowym PiS. Jest ona krwawa, ale zupełnie niezrozumiała dla wyborców.

 

Sojusz ze Szpakiem

Radny Zieliński również nie zasypia gruszek w popiele. Zawarł polityczny sojusz ze Szpakiem, czego szczególnie już nie ukrywa. Teraz obaj pospołu szarpią poły spódnicy Hałasowej. Nader osobliwy trójkąt: Zieliński-Szpak-Cichosz hula więc w najlepsze. Na krasnostawskim podwórku karty rozdaje ten pierwszy. Gdzie tylko można torpedują poczynania posłanki – kosztem wyborców, których ta prywatna wojenka zupełnie nie interesuje. Można odnieść wrażenie, że radny poszedł do polityki tylko po to, by mścić się za rzekomo doznane urazy, a nie jest już tajemnicą, że nocami śnił mu się fotel wicestarosty – on pomazaniec Szpaka, a teraz jeszcze Cichosza. Jakże symboliczny jest fakt, że radny Zielinski nigdy do tej pory nie próbował nawet rozliczać Janusza za efekty jego 16-letnich rządów i za sfałszowaną biografię, w której brak jego 12-letniego pontyfikatu w ORMO. Wszak w okresie przed wyborami krytykował wtedy jeszcze starostę, ba, nawet swoje 8-letnie bezrobocie utożsamiał właśnie z nim. Często gromko i publicznie wołał: układ! układ! Po wyborach, jak widać, nastała moda na retro i Janusz z Krzysiem padli sobie w ramiona. Wieść powiatowa niesie, że mieli się ku sobie już tuż po wyborach, gdy Szpak próbował montować większość w radzie, żeby nie oddać władzy. W latach 2006–10, gdy Krzysztof zdobył mandat radnego i o zgrozo, był również członkiem klubu radnych PSL, a wcale być nie musiał. Dziś miłość kwitnie w najlepsze, a radny posuwa się jeszcze dalej w bezrozumnych wyskokach. W tym wypadku odezwała się Krzysiowa przeszłość w Samoobronie. Jak wiadomo, jej członkowie najczęściej rekrutowali się z pewnych środowisk dalekich od idei i zwykłej uczciwości, aczkolwiek zdarzali się i ludzie ideowi. Tyle, że było ich za mało w stosunku do potrzeb…

 

Prowincjonalni dopcipnisie

Po artykule na „Dzienniku Siennicy”, w którym został on skrytykowany za polityczną głupotę, na publicznym profilu Fb Lucjana Cichosza pod postem o wspomnianych tablicach, tak szeroko opisywanych w „Nowym Tygodniu”, zamieścił komentarz w odpowiedzi do komentarza uczestnika dyskusji, który skwitował, że PiS powinien być jedną drużyną:

 

Jedna Drużyna??? To nawet widać w Powiecie krasnostawskim. Szczucie, zamordyzm i podporządkowanie wszystkiego i wszystkich jednemu celowi. Reelekcji pewnej Pani. Miała być „Dobra Zmiana”. Jest tylko świetna zamiana. PS. Nawet Redaktor z Siennicy został sprywatyzowany. Brawo… – (cit.)

 

Nie pierwszy raz radny ma zwidy i majaki. Nie może Zieliński pojąć, że nie ma akceptacji na jego otwarty sojusz ze Szpakiem – zdecydowali o tym przy urnach wyborcy. Szkoda, że posiedzenia komisji rady powiatu nie są transmitowane. Ten komentarz jest jedynie prologiem do „Tour de France” – politycznej głupoty radnego, bo oto 10 września posunął się dalej i zamieścił tym razem na swoim profilu taki post:


Swojskie „chłopaki do wzięcia”

O co chodzi w tym wygłupie? Otóż liczna grupa antagonistów Teresy Hałas określa ją mianem „Rudej”. Ów przydomek wynikający z przefarbowania przez nią kiedyś włosów jest mało wyszukany i powszechnie znany, nawet w jej otoczeniu, funkcjonuje w sferze publicznej w najlepsze. Ot, kolejna mało lotna i głupawa w swej treści dziecinada, jakże charakterystyczna dla radnego i jego pomagiera Matysiaka, który też się dobrze bawi, jak widać z zamieszczonego przez niego komentarza. Jednym słowem pan radca rozumie aluzję i przekaz – sam się do tego przyznaje. Żart jak żart, bo klasa tegoż niestety świadczy o autorze, a ten jest, jaki jest – samoobronowy. Takie żarty mogą sobie nasze „chłopaki do wzięcia” (nota bene tylko jeden z nich jest jeszcze do wzięcia – info dla panienek) opowiadać w domowej kotłowni u radcy, albo na strychu chałupy radnego – po cichu, przy piwku. Gdyby taki post zamieścił zwykły Kowalski, który ma prawo do takich demonstracji, bo jest zawiedziony poczynaniami pani poseł, to i owszem – nic by się nie stało. Tylko że w tym wypadku zamieszcza go osoba publiczna – szef struktur „Solidarnej Polski”, radny powiatowy i członek klubu PiS oraz dyrektor wydziału promocji miasta Krasnystaw. Wtóruje mu radca prawny, który wykonuje zawód wymagający szczególnego społecznego zaufania. Ma Matysiak nad sobą komisję etyki zawodowej, a przecież i on sam swego czasu na etykę zawodową powoływał się, co rusz… Takie rzeczy nie licują z zajmowanymi stanowiskami i pełnionymi funkcjami przez obu dowcipnisiów. Jak widać, zaślepienie ewentualnymi fruktami po reelekcji Cichosza przysłoniło im całkiem zdrowy rozsądek, którego może nigdy nie posiadali w nadmiarze? Żenujące to, niemalże tak, jak Komorowski łażący po krzesłach w japońskim parlamencie albo zataczający się Kwaśniewski na kwaterach pomordowanych przez NKWD w Piatichatkach… Niestety, tak infantylny kompromitujący w działaniu jest ten duet – krasnostawski Żwirek i Muchomorek – w późno dorosłym wydaniu. Trwa kampania, a ci gubią głosy na wspólną listę, bo wyborca tego nie lubi, a przede wszystkim nie rozumie. Dzieciaki od Cichosza okleiły cały powiat jego plakatami tak, że można powiedzieć o jego Lucjanizacji oraz zwąchali się ze Szpakowym PSL. Prowadzą intensywną kampanię w internecie poprzez profil fejsbukowy. Przy takiej intensyfikacji działań i częstotliwości powinni unikać takich wyskoków naszego wzniosłego Żwirka i pękatego Muchomorka – wet za wet, bo to osoby publiczne. Łatwo przeholować, a wyborca nie lubi nachalności i zwykłego chamstwa. Tak siermiężnie i dziecinnie prowadzona kampania jest drogą do nikąd i symptomem braku wyborczej alternatywy. To zwykła polityczna dywersja i sabotaż, jeszcze gorzej: głupota. Albowiem przy założeniu, że Hałasowa jest ta zła (co jest możliwe), Cichosz prowadzący taką kampanię i z takimi pomagierami jest jeszcze znacznie gorszy – bo trzyma ze Szpakiem-ormowcem. Idąc dalej, skoro otoczenie Cichosza tak się zachowuje w kampanii, nie mając póki co żadnej władzy ni wpływów, co będzie, gdy je zdobędą? Szpak wróci do władzy – pomyśli wyborca, który przeciw niemu rok temu głosował. I będzie miał rację.

Piotr Ślusarczyk

54
26

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *