Cecora Cichosza w Siennicy

 

Kwiat szpakowo-cichoszowego rycerstwa rozbity w pył. Mimo że walczyli po stronie zwycięskiego PiS, zostali wyrżnięci. Nie dość, że zdradzili PSL, to tyle głosów nabili na Cichosza, co kot napłakał. PSL w powiecie potrzebuje młodego przywódcy. Radny powiatowy Zieliński byłby najlepszy.

Ma Szpak feralną serię, porównywalną chyba tylko z pasmem klęsk Armii Czerwonej z rąk Wehrmachtu w 1941… Co krok to bęc i łubudu i jak bańki mydlane pękają kolejne iluzje powrotu do władzy. Wybory samorządowe w październiku 2018 przegrał z kretesem. Z 11 mandatów w byłej radzie powiatu zostało mu jedynie 6, co prawda próbował montować teoretyczną większość, ale jeżdżenie po chałupach radnych i próby ich przeciągania nic mu nie dały.

Tak mniej więcej można zobrazować polityczne pomysły Szpaka, jak również sytuację powiatowego PSL pod jego rządami…

W zaciężnym wojsku

Nadzieja w nim odżyła wiosną w czasie kampanii do eurowyborów. Jako tako korzystny wynik opozycji dał mu kopa na odbicie się od dna i wygraną w wyborach parlamentarnych jesienią. Ale znowu dostał łomot i tęgie lanie, mimo że wstawał niczym siennicki Feniks z popiołów. Dźwignął się w górę, mimo obcinanych po kolei głów – jak hydra, bo polityczny Mesjasz się objawił kilka miesięcy temu. I to z bardzo zasobnym mieszkiem, którego się oficjalnie wielce potem zarzekał, a jeszcze dobrym partyjnym sztandarem machał – pisowskim . I pociągnął Szpak za nim, pułki mu formował w Siennicy. Nowy Mesjasz z morskiej piany jak bogini Wenus się nie wyłonił, tylko z kurzu tumanów – w Żółkiewce, po fali upałów suchej i upalnej wiosny. Lucjan Cichosz się zwał, nowym hetmanem żółkiewskim się okrzyknął, bo sejmową buławę przejął po Beacie Mazurek, co poszła do Brukseli. Dla rekruta żołd obiecywał sowity, łupy przednie – stolce w starostwie do wzięcia! Tylko wpierw władze powiatu wywrócić, do lochów wtrącić. Tak mu się roiło…

Sojusz dawnych kolegów

Zaczynają się więc krótkie podchody, ale bardzo owocne. Jak się później okazało, subtelny sojusz z Cichoszem był jedynym sukcesem Szpaka . Plan był banalnie prosty, ale dla ideowych ludzi wprost nie do wiary. Jako że Szpak jest politykiem pozbawionym jakiejkolwiek idei, stawianie na Cichosza jest dla niego oczywiste. Jedyny dogmat, któremu jest wierny to władza, bez względu z czyich rąk wzięta, w jakich okolicznościach i pod jakim sztandarem, może być i pisowy – tu urósł mu już godny następca – delfin, radny Zieliński.

Był Janusz ormowcem i ludowcem, a to się przecież wzajemnie wyklucza, ale jemu było wszystko jedno. Dwóch wieloletnich zeteselowców nagle zapałało do siebie wielką miłością. Ta wybucha od pierwszego wejrzenia i kwitnie bardziej niż ta w Zakopanem – jak śpiewał Sławomir. Dwóch dziadków – ludowców łączy wszystko. Obaj kariery zaczynali w ZSL, obaj zarobili na polityce. Cichosz więcej, ale ten drugi nie chciałby być gorszy.

Zdjęcie ciut rozmazane ale Cichosz polał Szpakowi. Na razie to zwykła „Cisowianka” ale pewnie w razie sukcesu znalazłoby się coś mocniejszego… Pewni sukcesu byli i publicznie wodę pili.

Wspólny wróg: Hałasowa

Tym, co ich tak bardzo łączy i cementuje oczywiście jest kobieta. Hałas Teresa się nazywa – ich wspólny, największy wróg. Cichoszowi wycięła kandydatów na listach do wyborów samorządowych w powiecie, aczkolwiek wedle instrukcji płynących z centrali PiS, a więc od Jarosława samego. To Hałas Teresa, jako nowy poseł, miała odpowiadać głową za ich wynik, czego centrala wymagała. Listy zrobiła takie, jak chciała, ale udało się jej wygrać 9 mandatów. Tym sposobem jej głowa szczęśliwie została przy korpusie. Cichosz mógł tylko pozgrzytać zębami. A Szpak wiadomo, w tej krwawej kampanii musiał dać polityczną głowę katu. Wkrótce pod topór poszli jeszcze jego kompani. Na skutek wygranej listy PiS żegnają się ze stołkami, m.in.: Kamiński, Banach, Mróz, Fidecka, Kisiel, Żyśko, Korszla…  et consortes.

Że Szpak jest politycznie mściwy i żądny rewanżu wiadomo od zawsze. Obaj z Cichoszem chcą restytucji ich władzy w powiecie. Szpak odzyskania swoich dawnych przepotężnych wpływów, a Cichosz swoich. Łącznikiem jest radny Zieliński, który od momentu zdobycia mandatu chce stanowiska dla siebie, bo uważa, że na nie z jakichś powodów, zasługuje. Jakich?  Wie tylko on sam, no, może jeszcze jego młodszy kolega z opasłą, czarną teczką. Mierzył Krzyś i nadal mierzy  zawsze wysoko, bo interesuje go starosta albo wice. Te stolce może mu dać tylko duet „Szpak/Cichosz” and company. Jest więc z nimi. Już dzielą stołki. Wedle tego, co się mówi i to nawet publicznie, Zieliński ma zostać starostą, Banach wice (o tym stołku marzył od dekad), a Szpak członkiem Zarządu Powiatu na etacie.

Stare zwyczaje

Ale póki co „Love Island” jest w Siennicy Różanej, tu łapią w lot okazję. Jeden cichy sojusz z senatorem Zającem wszak już działa. To czemu z Cichoszem miałby szwankować? Zając dziś w PiS, wczoraj był w PSL, a jak się wiatry inaczej powieją, będzie tam, gdzie minister szkolnictwa wyższego, bo wyższą szkołę ma prywatną. Tu wspólnych spraw jest znacznie więcej. Po co stawiać na PSL, skoro ten balansuje na progu wyborczym, a nawet jeśli wejdzie do parlamentu, będzie raczej opozycją? Dla Szpaka z Proskurą ważne jest powiatowe podwórko i dintojra. Dodatkowym bodźcem jest fakt sojuszu ludowców z Kukiz 15’. Mógł Szpak pomyśleć, że i tak PSL wejdzie do Sejmu, więc on ma wolne ręce w powiecie i może grać swoją gierkę. Co ciekawe sam PSL to nie monolit, już w trakcie zeszłorocznej kampanii do samorządów dało się słyszeć rozdźwięk w gremiach decydenckich lubelskiego PSL. Część młodszych działaczy, skupionych wokół Hetmana, optowało za aktywną kampanią. Stąd wziął się Hetman, objeżdżający bazarki w województwie. Idziemy do ludzi – taka była koncepcja. Inaczej działacze pokroju Szpaka – powiesili kilka bannerów i przepełnieni wiarą w szczęśliwe gwiazdy i tym, że tyle stołków rozdali, siedzieli na przysłowiowych czterech literach. Skończyło się mantem na kosmiczną skalę.

O jeden most za daleko dla Lucjana. To most w Siennicy obwieszony Cichoszem po obu stronach, jeden z banerów przeniesiony z Siennicy Dużej…

Mowa siennickich płotów

Od samego początku Cichosza zapraszają do Siennicy. Przyjeżdża w lipcu jego „niby dyrektor” Matysiak na festyn, by powiedzieć parę słów w imieniu posła. Od czasu gdy pojawił się Cichosz Hałas Teresy nawet nie proszono do Siennicy. Widać uznał Szpak z Proskurą, że ta już jest politycznym trupem. Dopiero potem się okazało, że jak na trupa, jest dość żwawa – jeszcze na tyle, by sprać Cichosza w mieście i powiecie. Nim rusza oficjalna kampania z plakatami uśmiechniętego Lucjana zachęcającego do słynnych już porad prawnych w jego biurze poselskim, upstrzono powiat i płoty w Siennicy Różanej. Te nie były przypadkowe, bo należały do ludzi z najbliższego otoczenia Proskury. Wystarczy tylko wspomnieć, że w kampanii do samorządów właśnie na sztachetach tych ludzi eksponował się Szpak. Pamiętajcie! Na siennickich płotach nic nie wisi przypadkiem i nie jest tajemnicą, że przestrzeń na nich jest zastrzeżona tylko dla wybrańców naszych umiłowanych przywódców. I oczywiście ich samych.

Pod pisowską chorągwią

Gdy rusza kampania, Cichosz 28 sierpnia gości na sesji Rady Gminy w Siennicy. To co tam się wydarzyło w pełni zasługuje na uwiecznienie jako obraz lub pomnik – ten najlepiej w konwencji grupy Laokoona dłuta Agesandera. Proskura wił się z radości, gdyby miał nałęczkę, jak Danuśka Jurandówna, by tę na głowę Cichosza narzucił i wrzasnął: „Mój ci On!”. Wzajemnym komplementom nie było końca. A jak się aktyw uruchomił! Lgnęli do Lucjana z prośbami, jak wnuczki do dziadka, bo ten zawsze miał kieszenie pełne łakoci! Mało nie siadali mu na kolana. Byli w tym autentyczni i nie przeszkadzało im to, że nad Cichoszem powiewał sztandar PiS. Widać dobrze ich poinstruowano. Zresztą aktyw, o czym za chwilę, był kluczowy przy ciułaniu głosów do urn i miał przydzielone swoje zadania. Cichosz natomiast nawiedza Siennicę obficie. Jest na odpuście w Żdżannem, na zawodach wędkarskich czy na „Smakach Jesieni”. Szczególnie na tych ostatnich zapadają w pamięć słowa z jego paraprzemówienia. Dziękuje w nim Proskurze za to, że pewnie dzięki niemu wicestarostą został, pieje również na zaletami Leszka i chwali znajomość z nim. Są i rewizyty. Na pamiętnej imprezie w Borku po odsłonięciu obelisku 17 września bryluje Szpak z Proskurą. Na imprezach organizowanych przez Hałasową próżno ich szukać, a tu przyszli ochoczo. W biurze poselskim na pięterku też niektórzy widzieli gości z Siennicy.

Jak widać materiały wyborcze Jarosława Sachajki nie cieszyły się wzięciem w Siennicy. Wszyscy natomiast słuchali Lucjana…

Zmowa milczenia

Jest jeszcze w gminie Siennica dwóch kandydatów PSL: Sachajko Jarosław i Agnieszka Czuba. Zaradzono i temu, ten pierwszy miał plakatów tyle, co kot napłakał i z tego, co się mówi, musiał interweniować u Proskury, by takowe w ogóle zawieszono. Nikt go na spotkanie z mieszkańcami nie prosił. A Cichosz w tym samym czasie jeździł po Siennicy, jak wóz strażacki do pożaru. Bardzo podobnie potraktowano Agnieszkę Czubę, nomen omen rodaczkę Proskury. Jej start był ukryty, jak ostatnia połeć słoniny przed zbliżającą się zimą. Plakatów miała tyle, co Sachajko, czyli prawie nic. A co ważne, gdy do wyborów parlamentarnych startował Szpak, to pojawił się na sesji rady gminy w 2015 roku. Robił sobie kampanię, co oczywiste. W tym roku na sesji był tylko Cichosz, o Sachajce i Czubie zapomniano. Ba! Agnieszki Czuba na „Smakach Jesieni”, gdyby nie wzmianka Misiury Andrzeja, organizatora i konferansjera imprezy, nikt by nie wiedział, że jest na sali kandydatka z gminy na posła z PSL.Jej kampania była „sobie a muzom”. Wymowny to obrazek, kiedy z mężem i z plakatem pod pachą chodzi po krasnostawskim rynku w poszukiwaniu miejsca na ekspozycję swojej osoby. Być może, bo też chodzą takie słuchy, iż ta pani świadomie brała udział w tej maskaradzie – co nie jest bezzasadne, bo przy układaniu listy powiatowej Szpak musiał mieć coś do powiedzenia. A taki Sachajko Jarosław więcej razy był w Siennicy wtedy, gdy był posłem Kukiz’15 niż teraz, gdy startował z list PSL. W tej kampanii zepchnięto go na margines, a Cichosz przykrył wszystko.

Lucjan wypił, Janusz pije…a sojusz żyje! Wybory 13 października miały być tylko formalnością tak czuli się pewni zwycięstwa, że się z uczuciem nie ukrywali…

Lud nie dał wiary

Plan się prawie powiódł, bo Lucjan nie był ostatni tylko 13. z całej listy PiS. Aktyw miał za zadanie robić kampanię na Cichosza w stylu szeptanym. I poszło wielu do urn głosować na „kolegę Leszka”, jak po cichu reklamowali u nas Cichosza. W ten sposób uciułano ledwo 90 głosów(!). Wstyd dla Leszka i Janusza przed kolegą. I tak Cichosz poległ u nas, to była taka jego siennicka Cecora, niczym hetman Stanisław Żółkiewski z jego rodzinnych stron. A z Lucjanem kwiat naszego siennickiego rycerstwa. Manewr się nie powiódł, albowiem wielu przecierało oczy i szarpało się za kudły.

To całe 4 lata mówiono nam, że PiS zły, a teraz nagle się dobry zrobił i na niego głosować mamy? Jeszcze na takiego, co z PSL do PiS uciekł i pół miliona ma na koncie. Zdrada! – słychać było.

W innych gminach powiatu Cichosz więcej głosów dostał, a w Siennicy głosy zjadła mu Czuba i Sachajko – oboje z listy PSL. Nasi umiłowani przywódcy tak Cichosza przeszacowali, jak ten zysk w Amber Gold, a Hałasowej niedoszacowali. Dziwne są te polityczne inwestycje Szpaka i pod znakiem zapytania stawiają jego wykształcenie. On wszak ekonomię kończył, a tu tak przestrzelił. Ale wszystko staje się jasne, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, iż magister kończył ekonomię socjalistyczną (w ANS przy KC PZPR), a ta przecież wiadomo zbankrutowała w latach osiemdziesiątych, a jak już funkcjonowała, jej znakiem firmowym był niedobór. Tylko octu na półkach nie brakło. No i koniec końców Szpak wykazał się niedoborem, ale rozsądku politycznego, bo wszystkie znaki na ziemi i niebie dają mu znać, by szedł na emeryturę, a ten nie chce.

Mamy następcę!

Niech stery powiatowego PSL odda Zielińskiemu, na sesjach i komisjach razem głosują, są jak ojciec i syn. Krzyś wszak doświadczenie w prowadzeniu PKS już ma, to i partię pociągnie, a różni je tylko jedna litera. Janusz! Daj już wreszcie Krzysiowi to swoje peeselowskie berło. On zrobi z niego użytek. Też tylko dla siebie – jak Ty.

Piotr Ślusarczyk

38
5

12 myśli w temacie “Cecora Cichosza w Siennicy”

  1. Panie Piotrze, nie warto bić piany. Jak powiedział kiedyś ktoś, historię piszą zwycięzcy, a nie przegrani. Wygrała pani Teresa. Pyrrusowe to zwycięstwo, ale jednak. Mamy w powiecie jednego posła i myślę, że wystarczy. Kiedyś lud w Siennicy wstanie z kolan i zrzuci jarzmo PSL, może nawet szybciej, niż się niektórym wydaje, trzymajmy kciuki. Jak w słowach piosenki, którą śpiewa się stulatkom na urodziny „Nic nie może przecież wiecznie trwać ….”
    Może pora na podliczenie roku działalnosci nowego starosty i rady powiatu ? Co zrobili, czego nie zrobili ?

    21

    8
  2. Bardzo dobry pomysł z radnym Zielińskim. Ma doświadczenie nie tylko z PKS ale i z Samoobrony. To też przecież był ruch ludowy. Był też szefem partii Ziobry na woj. lubelskie. Musi więc posiadać zdolności menadżerskie i kierownicze w gospodarce i polityce, którymi mógłby się owocnie podzielić w naszym PSL. Rzeczywiście nasz Janusz nie wychował sobie następcy a Sapko go zawiódł.
    Krzysztof jest młody, energiczny, elokwentny, w sam raz na przywódcę. I jak Pan Panie Piotrze słusznie zauważył Janusz chodzi z nim jak ojciec z synem, a więc pewnie go jeszcze doszkala.

    20

    4
    1. No i żeby przekazujący władzę „rzepowi” nie zapomniał również o przekazaniu jakże ważnych insygniów tej władzy w postaci: błękitnego beretu, opaski na ramię, odpowiedniej odznaki i lizaka do zatrzymywania pojazdów do kontroli 😀

      12

      3
      1. JOKER, radny Zieliński zgromadził część insygniów, np biało-czerwony krawat z Samoobrony, kierownicę od Jelcza, kolekcję ołowianych żołnierzyków z szuflady.. Ale kolekcją byłego starosty też nie wzgardzi.

        12

        3
        1. No, to mamy do czynienia z poważnym kolekcjonerem 😀 Interesująca jest szczególnie ta kolekcja ołowianych żołnierzyków. Usypani w piramidę mogli nieświadomie, lub co gorsze świadomie, mieć za zadanie unieść właściciela kolekcji na jej szczyt. Ot taka, prosta metoda zdobycia stołka na piramidę 😀

          10

          2
  3. Krążą słuchy po powiecie, że w ubiegłym tygodniu widziano Cichosza jak czekał w kolejce przed gabinetem Ardanowskiego. Podobno znowu zabiega o stanowiska w spółkach Skarbu Państwa. Tyle kasy utopił w wyborach, że musi se to odbić – jak 4 lata temu. Ciekawe czy coś dostał? Przed tymi wyborami rozpowiadał kandydatom na posłów, że jak się nie dostanie to zostanie dyrektorem Zamojskich Zakładów Zbożowych. To na młynach i mące też się zna? Nie wierzę bo chyba już dał się dobrze poznać pisowym. Na lodzie został?

    13

    3
  4. Luuudzie! Jak on przejmie te zamojskie młyny to bedzie bida. Kupujta mąkę bo zabraknie. Chleba jeść już nie bedzieta. Z głodu przyjdzie pomrzeć. Bedzie nas na siłe zapisywał do tego swojego związku Ojczyzna jak kiedyć do partii.

    7

    3
  5. Jak dutków ni mota to sie zapisto do Łojcyzny bo tam ich wiela. Tylko tych dwóch stamtund wyzućto bo dutki syćkie zabirajo. Z wiepsowego fundusu posły na wybory. HeJ!

    6

    2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *