Aniołki Proskury i podatki do góry

Podnoszenie podatków jest jak zbieranie śmieci. Czynność to konieczna, ale niewdzięczna. W takiej sytuacji trzeba znaleźć wykonawców. Ale jak się ma ludowy czar, jak Proskura to ich wyłuskanie jest tylko  kwestią czasu. Wtedy można siąść i spokojnie  czekać, bo całe odium spada na nich.

 

29 listopada na sesji Rady Gminy Siennica Różana podniesiono podatki o ponad 7 złotych polskich z hektara przeliczeniowego. Na tej operacji gmina ma zarobić coś ze 60.000 złotych. Stawka za hektar przeliczeniowy wynosić będzie 132 złote i 50 groszy…Na uwagę zasługuje sposób, forma i przebieg całej operacji, która dla niektórych radnych była dylematem fredrowskiego osiołka, któremu w „żłoby dano”.  Koniec końców wynikł z tego fakt fiskalny bardzo medialny. Okazało się, iż rada myśli, ma rozterki a siennicka zgoda zdechła jak przysłowiowy byk na suchoty albo i dzik na ASF.

Jeśli chodzi o rozkład głosów to wyglądało to tak… Za podwyżką głosowali: dwa Piotrusie, Górny i Banach. Tu ciekawostka jeden Piotruś jest czarny. Kargul Boguś, Marie dwie- Jeleń i Kiliańska, Dubaj Marzena i kniahini na Boruniu Kielech Grażyna.  Wstrzymał się wielbiciel słonych paluszków Knap Sławek i Zaworska Agnieszka co na Różanej mieszka. Zdecydowanie na nie głosowali: Korkosz, Kołtun, Pacyk Alicja, Sęczkowski Dariusz, bardzo zdegustowany podwyżką i właściciel najsłynniejszego kota na Zwierzyńcu Mielniczuk Maniek. Wiesia Popik była nieobecna.

Dokręcać czy kręcić ?

W trakcie głosowania za podwyżką podatków radny Knap miał dylemat i się wahał jak ta Nike z wiersza Herberta.  Otóż do samiuśkiego końca czekał z decyzją jak zagłosować. Z pomocą przyszła mu technika, bo rozkład głosów widać na monitorze. Knap tak kombinował, żeby głos oddać coby uchwała przeszła a wyborca mu kołków na łbie nie strugał i wójt pryncypał się nie gniewał. W końcu się wstrzymał w głosowaniu i elektorat z klubu dyskusyjnego na Siennicy Dużej będzie ukontentowany. Kto by pomyślał, że nawyki z warsztatu można do polityki przenieść. Po prostu Sławek tak lawirował, żeby śrub fiskalnych nie pozrywać jak na mechanika z krwi i kości przystało…

 

Marzena w okopie

Dubaj Marzena broniła jak lwica podwyżki tak, że Proskura może ręce zacierać.  Bezgranicznie oddanego radnego na Woli namaścił i właśnie inwestycja mu się zwraca. W dyskusji na szalę rzuciła nawet własne dzieci, bo stwierdziła, że ma troje na studiach a jedno po studiach szuka pracy i mimo tego jest w stanie udźwignąć ciężar fiskalizmu. Godny to przykład oddania i miłość tylko do końca nie wiadomo do kogo bardziej. Czy do dzieci czy może do polityki wójta? Ten jak wiadomo w mitologii wyborczego klanu Marzeny ma prawie taką pozycję jak Jowisz u Rzymian albo Światowit u Słowian…Jej uzasadnienie podwyżki to perełka serwilizmu i czołobitności. Stwierdziła, że jest 500 plus, emeryci dostali 800 złotych a my musimy iść w sukurs, bo są inwestycje. Budujemy drogi polne i remizy.

Tu można by dodać, że w dotychczasowej polityce inwestycyjnej to remizy stoją wyżej niż drogi polne a remiza na Woli, to prawie status bazyliki katedralnej dla wielu ma. Obruszyła się jeszcze na sam wynik głosowania, widać nie był taki jak drzewiej bywało… A jeszcze oliwy do ognia dolał Jędruś Korkosz i jak na wnuka partyzanta przystało, granat zaczepny rzucił. Stwierdził, że ten wynik to historyczny, bo wreszcie widać, że radni nie głosują jak maszynki… Marzena się zbulwersowała i powiedziała, że jedność zawiodła i żeby Rada był zgodna. Coś jej tam Korkosz znów przygadał i się zdenerwowała, że ojej…

Ala nie pozwala.

Padły i inne propozycje wysokości podwyżki podatków. Alicja Pacyk  stwierdziła, że z punktu widzenia ekonomii zwiększone potrzeby skutkują większymi podatkami ale Rada powinna patrzeć kogo obciąża podwyżkami. Zasugerowała, żeby podnieść niewiele na początek. Tak w granicach złotówki i poczekać jak na to zareaguje rolnik -podatnik.  Temu po nowym roku akcyza na paliwo i ceny środków produkcji idą w górę. Całkiem słusznie zauważyła, że zbyt duża podwyżka może spowodować to, że pieniądze nie wpłyną na czas a wtedy podwyżka będzie tylko na papierze. Proponowała, by poczekać i ewentualnie za rok rozważyć kolejną podwyżkę. Po prostu robić to wszystko stopniowo…

Chemia Marysi

Ale i o wystąpieniu Marysi Kiliańskiej trzeba wspomnieć, bo była zaiste godne uwiecznienia poprzez wydrapanie „goździem na topolowej desce” Wyszło między innymi z jej perory, że Rada jest strażnikiem finansów urzędu. Prąd i całe media są na jej głowie. Marysia jak mówiła te wszystkie złote myśli to zerkała na Leszka siedzącego obok, że hej! Jak widać chemia między nimi jest, taka polityczna. Marysia to przecie chemiczka i atomy, molekuły to w jednym palcu ma…no może w dwóch. Wniosek z jej wywodów jest taki, że ona bardziej urząd reprezentuje niż wyborcę. Choć z wyborcą to tak po prawdzie liczyć się nie musi, bo w swoim okręgu była sama w wyniku czego nikt jej wybierać nie musiał. A skoro tak, to i przed nikim tłumaczyć się nie musi… Szkoda, że Marysia Kiliańska nie zwraca publicznie wójtowi uwagi na branie ekwiwalentów za  niewykorzystane urlopy i nie pyta czemu przez tyle lat w szkole było dwóch wicedyrektorów.  Toż taki dodatkowy wicedyrektor to wydatek. Czekamy z utęsknieniem, kiedy panie Dubaj i Kiliańska zaczną publicznie pytać, czy i gdzie Leszek poczynił jakieś oszczędności.

Hałas pamięta

W wyniku tego wszystkiego Proskura jest jak ten Charlie z filmowych „Aniołków Charliego” Ma ich po swojej stronie cztery z czego dwa bardzo aktywne. Te nie strzelają do wszystkiego, co się rusza, ale też są bezlitosne… dla naszych kieszeni. Najgłośniejszymi orędowniczkami podwyżki były, jak widać anielice- Kiliańska i Dubaj Marzena.

 

Proskura też sobie trochę pogadał, ale i tak całą czarną robotę odwaliły za niego tytułowe aniołki. Pochwalił się wysoką ściągalnością podatków która w obecnej chwili po trzech kwartałach wynosi 85%. Cieszył się nawet, że nowe wnioski składał będzie na unijne świecidełka…

 

Tu się smutna dygresja nasuwa. Musi Leszek pod uwagę wziąć fakt, że znajomości w Sejmiku Województwa chyba się skończyły. A to co do spółki ze Szpakiem zrobił przed wyborami parlamentarnymi, jak bezmyślnie i ostentacyjnie stawiał na Cichosza sekując  posłankę Hałas. Dziś może mu się czkawką odbić i zgagą, że najbieglejszy gastrolog nie pomoże i zastęp strażaków z OSP. Tym bieganiem za Cichoszem gminnym inwestycjom mógł zaszkodzić.  I tu wychodzi, że jest Leszek polityk żaden, taki na miarę piaskownicy. Uwielbia robić po swojemu bez oglądania się na interes społeczny i rzeczywiste potrzeby. Choć często powtarzał, że on ze wszystkim dobrze chce żyć, ale to guzik prawda, bo siedzi w nim chłopska zawziętość a jeszcze ma władzę! Zmienił się ciut Proskura. Lecz to bardziej wynik tego co Andrzej Korkosz zwykł do znudzenia powtarzać „Co nie ubijesz, to nie ujedziesz”

 

 

 

23
12

Komentarz do komentarzy

Podsumowanie użytkownika „aaa” do artykułu z Sesji Rady Miasta. Oczywiście za długie na komentarz ale w sam raz na tekst wiodący…

 

A ja podsumuję to wszystko tak – do bagna polityki nie chcą iść normalni ludzie, z wiedzą, wykształceniem i zasadami. Bo ono ich wciągnie i przerobi na swoją modłę. Będą tacy sami jak ci, co chcieli ich wymienić.
Sam burmistrz, choćby i najlepszy, najzaradniejszy i najmądrzejszy, nic nie zrobi. O ile pani Mazurkiewicz położyła lagę na wszystko i obnosiła się po bankietach, a miasto i jego sprawy miała daleko w poważaniu, o tyle Kościuk stara się. Niestety, ma jeszcze radę, która torpeduje większość jego działań. W takim przypadku jest klincz, z którego nie ma dobrego wyjścia. Do tego dochodzi jeszcze osobowy skład samej rady. Krzykacze, pieniacze lub zwykłe miernoty, które nie potrafią spojrzeć dalej niż na koniec swego nosa, o przyszłości miasta nie wspominając.
Ja rozumiem, że potrzebna jest krytyka, ale ona sama w sobie musi być konstruktywna. Jeśli coś krytykuję, to powinienem wskazać, jaki mam pomysł, aby to naprawić. Bo samo narzekanie do niczego nie prowadzi. Tak sobie można siedzieć i narzekać.

Większość radnych przyjęła strategię na przeczekanie – siedzieć sobie cichutko pięć lat, brać kasę za posiedzenia, kawę i ciasteczka. Po co się wychylać ?
Brawo dla Jakubca za merytoryczne podejście, al on też niczego nie pokazał, co zmienić, aby było lepiej. Samo wypunktowanie rankingu niczego jeszcze nie zmienia.

Ludzie z miasta uciekają i będą uciekać. Od 30 lat w mieście pobudowano raptem kilkadziesiąt mieszkań, a potrzeby są kilkanaście razy większe. Mieszkania schodzą jak ciepłe bułeczki. Dlatego wszyscy budują się w okolicznych gminach, dojeżdżając po kilka a czasem kilkanaście kilometrów. To nakłada się na problem smogu , który zwiększa ta masa przyjeżdżających i odjeżdżających aut ludzi, którzy nie znaleźli i nie znajdą dla siebie miejsca do mieszkania w mieście.
Miasto nie ma żadnej publicznej komunikacji, która pozwalałaby w sposób zorganizowany, przemyślany i trwały przemieszczać ludzi do pracy , do szkoły i na zakupy nie tylko z peryferiów, ale także z okolicznych gmin. W tej chwili jest to zlepek przypadkowych rozkładów jazdy, jak któremu przewoźnikowi pasuje. Nad rozkładami teoretycznie panuje Starostwo Powiatowe, ale konia z rzędem temu, kto widzi w tym wszystkim jakiś ład, porządek i logikę. Przewoźnicy jeżdżą wtedy, kiedy mają ochotę, w godzinach, jakie tylko im pasują. A pasażer ma milczeć i płacić. I cieszyć się, że przewoźnik jedzie a nie akurat odwołał kurs, bo miał takie widzimisię.

Gdyby istniała skoordynowana, wiarygodna komunikacja miejska i podmiejska z logicznym rozkładem jazdy, nie byłoby potrzeby budować dodatkowych parkingów ani poprawiać rozjeżdżonych trawników. Tylko do wielu ludzi nie dociera fakt, że bus, który przyjeżdża do miasta 6:55 na ten przykład, a do pracy na 7:00 na drugim końcu miasta – nikogo nie skusi, pojedzie autem, bo potrzebuje wcześniej się przebrać i przygotować. Do przewoźników nie może się przedrzeć fakt, że ludzie jeżdżą też do pracy w soboty rano czy potrzebują busa w niedzielę po południu aby dojechać np do Lublina na studia.
Wystarczyłoby zmniejszyć ilość aut w mieście o 10% a poprawa byłaby widoczna. Wystarczy tylko skorzystać z już istniejących mechanizmów.

Co do szaletów miejskich – wystarczy pójść tam bez maski gazowej na podorędziu. Pozostawiam bez komentarza. Na dawnym PKS było czyściej i schludniej.

Jeśli chodzi o miejskie inwestycje, to ja jak na razie widziałem na oczy jedną – budowę łącznika od cmentarza. Tyle, że to robota bez głowy. Jeśli budujemy przelotową ulicę, to należałoby to zrobić w całości, od Okrzei do Kościuszki w jednym standardzie. Jeśli ulice buduje się w jakimś konkretnym celu związanym z rozwojem miasta, to takim celem byłaby budowa bloków na placu po PKS, bo inaczej jest to bez sensu.

 

38
14

Sesja RM: argumenty i propaganda

 

Ostatnią sesję zdominował radny Andrzej Jakubiec oraz słynny redaktor Roman Żelazny. Ten pierwszy wniósł rzeczowe argumenty. Drugi skupił się na propagandzie, z dużym wkładem swojego światopoglądu.

Sam fakt, że budżet jest wykonywany prawidłowo, że zaplanowane dochody są realizowane, wydatki też. To jeszcze do końca o niczym nie świadczy, i nie świadczy o tym, że my ten czas dobrze wykonujemy.

Tak na ostatniej sesji rady miasta spuentował dyskusję o wykonaniu budżetu za pierwsze półrocze swoje wystąpienie, były burmistrz Andrzej Jakubiec. Nim to uczynił, ze spokojem wypunktował obecnego burmistrza Roberta Kościuka, jak i stan gospodarczy grodu nad Wieprzem. Co warte uwagi, nie był złośliwy. Nawiązał do ogłoszonego 30 września ogólnopolskiego rankingu samorządów, z którego wynika, że na 800 sklasyfikowanych podmiotów, Krasnystaw obecnie jest na 511 miejscu. Za jego czasów był w pierwszej dziesiątce, co podkreślił bardzo taktownie. Pytał, gdzie audyty spółek miejskich? Wszak wiele się mówiło o ich złej kondycji, a tu się okazuje, że ich władze są sowicie nagradzane. Ubolewał, że brak takowych skutkuje brakiem wiedzy na temat miejsca, w jakim się znajdujemy i tym samym trudno jest znaleźć receptę na trawiące je bolączki. Jego zdaniem podwyżki cen ścieków, wody i śmieci nie jest wyjściem z sytuacji. Czemu nie walczymy ze smogiem… Co z budynkiem przy rynku, gdzie inwestorem jest TBS? Miała być w nim izba pamięci po ubeckich lochach, a na chwilę obecną jej nie ma. Dziwił się, że władze miasta nie uświadamiają mieszkańców w kwestii smogu. Wedle jego słów, władza to nie tylko nakładanie podatków i ich egzekucja, ale i uświadamianie mieszkańców. A budżet to podatki od przedsiębiorców, ale i pozyskiwanie środków z zewnątrz. A czy nasze spółki przystąpiły do programów rządowych? Bo wedle jego wiedzy była możliwość skorzystania z kilku takich programów. Uznał, że należy z nich korzystać, skoro jest możliwość. Tylko, że ostatni rok jakiś marazm w tej materii, ale mimo to on, Andrzej Jakubiec dobrze życzy Kościukowi. Burmistrz odniósł się do uwag przedmówcy i wszystko rozlazłoby się po kościach, gdyby na mównicy pojawił się redaktor Roman Żelazny.

Boso po Krasnymstawie

No i zaczął się szturm niczym na Pałac Zimowy! Miał przemawiać 15 minut, ale gaworzył ze dwa razy dłużej. Był jak ten Che Guevara, co w boliwijskiej dżungli do chłopów gada, a ci ni w ząb. Na wstępie redaktor zaproponował pod rozwagę uchwałę dziękczynną rady miasta dla Olgi Tokarczuk za to, że swoją nagrodę dedykowała Polakom. Dla przypomnienia – na lutowej sesji (ale rady powiatu) radny Szpak chciał jedną z miejskich ulic dedykować Pawłowi Adamowiczowi, zamordowanemu prezydentowi Gdańska. Po co? A przecież najlepszym docenieniem Noblisty jest czytanie jego książek. Potem red. Żelazny zaczął opowiadać, co widział na mieście i co go niepokoi. Lubi Roman, jak Cejrowski może nie boso i nie przez świat ale po Krasnymstawie chodzić… Uwagę zwrócił na brak miejsc parkingowych, czego efektem są samochody blokujące chodniki. I widział, jak matka z bliźniętami w wózku lawirowała między autami. Narzekał jeszcze na drewniane rzeźby, które stoją od kilku lat. Że szpetne, bo rzekomo przedstawiają oblicza dawnych Polaków zniszczone przez pijaństwo i pańszczyznę.

Nawytykał Roman radnym, może i słusznie, podwyżki ich diet i pensji burmistrzowi po zaledwie 9 miesiącach od wyborów. Skokiem na kasę to nazwał. Może to zapłata za jakieś ustępstwa polityczne albo lobbing? – dywagował. Upomniał się przy okazji, i by uzyskać lepszy kontrast, o nauczycieli. Czy aby miasto wypłaciło im jakąś rekompensatę, strajkującym w jakże słusznym celu?

Paliwo dla Zielińskiego

Bolał nad upolitycznieniem samorządu, karykaturyzacją historii, ubożeniem społeczeństwa i stagnacją gospodarczą  Stwierdził, iż dopadła nas klerykalizacja życia gospodarczego. Za Jakubca tak nie było – spuentował. Jak było, nie wyjaśnił. Ale jak pamiętamy, Jakubca tak samo atakował, może nawet mocniej. Potem gorąco popierał Hannę Mazurkiewicz w wyborach na burmistrza. Jak wiemy, wygrała. I aż trzech zastępców potem miała. Z których Kowalczyk, szczególnie Romanowi zaszedł za skórę, więc go wykpił potem w swojej gazecie, ale i na tej sesji też to uczynił. Owszem, redaktor pokajał się za to, że popierał panią Mazurkiewicz. Ujął to lapidarnie, stwierdzając „Przyłożyłem do tego rękę. Myliłem się”. Te zachwyty nad Jakubcem doprawdy są dziwne. A nuż mogą być wodą na młyn tropicielom spisków, w tym nadwornemu bajkopisarzowi i demiurgowi – radnemu powiatowemu i szefowi promocji miasta Zielińskiemu. Ten w otoczeniu Kościuka reguluje poziom absurdu wedle swego uznania. Już on tam może próbować Jakubca, PZK z Żelaznym zszyć na okrętkę i do kupy. A jak wytropi, że Jakubiec jeszcze do niemieckiego Lidla chodzi i cukrem z Nordzukera herbatę słodzi! To mu jeszcze dziadka w Wehrmachcie znajdzie, a Januszowi Rzepce w Hitlerjugend, bo może niemieckim samochodem jeździć.

Bóg i szalety

Zastanawia ta zagadkowa klerykalizacja życia gospodarczego, ale to chyba jakiś absurd wynikły chyba z niechęci do tego, co katolickie. Musi redaktor Żelazny zrozumieć, że kler jaki by nie był, to nie zginie z pejzażu miasta, tak jak i on Roman nie zniknie. Krasnystaw to nie Warszawa i redaktorskie nowinki tu się nie przyjmą. U nas, jak dwóch facetów się obmacuje, to jeden na bank jest pijany a drugi właśnie wyciąga mu portfel, bo to złodziej, który jest w pracy.

Bardzo drażnią uszy postępowego redaktora melodie kościelne puszczane przez księdza Skowrona – przyznał na sesji. Bardzo mu się to nie podoba. Dociekał nawet, czy ksiądz Skowron mieszkańców pytał o zgodę. Po czym zaczął sobie kpić, czemu z ratusza, by nie puszczać kościelnych pieśni, toż jest z czego wybrać. Bardzo się Roman rozochocił w tych światopoglądowych wycieczkach, a radni milczeli. W pewnym momencie napomknął o fatalnym stanie miejskich szaletów, że „skoro są miejskie szalety, to trzeba na Boga o nie dbać!”. Wtedy chyba już przegiął. Szkoda, bo to, światowiec i człowiek wykształcony.

Wrażliwe uszy i nos redaktora

Czapa smogowa też nie umknęła jego uwadze na sesji, a szczególnie ta z 1 listopada. Jego zdaniem, była taka, że strach na ulicę wychodzić, nie narażając zdrowia. Tego to już Żelazny nie dopowiedział, ale 1 listopad jest świętem kościelnym, w czasie którego pali się znicze i może to przez to? Jak nic byłaby to wina Kościoła i księży. A są jeszcze kadzidła w kościele. Może lepiej niech redaktor ze smogiem walczy a nie z kościołem? Jeszcze mu nie w smak te dwa punkty sprzedaży sprzętu ogrodniczego na ul. Zamkowej i koło „Merkurego” na ul. Poniatowskiego. Jego zdaniem demonstrowanie możliwości urządzeń na ulicy zatruwa powietrze i emituje szkodliwy hałas. Może to i racja, ale właściciele  sklepów płacą podatki, pewnie niemałe, a uciążliwość ich działalności jest znikoma. Poza tym urządzenia są z atestami, jeśli chodzi o dopuszczalną emisję decybeli.

Kończąc, to całe wystąpienie można porównać w warstwie światopoglądowej do promocji światopoglądu Żelaznego w małym miasteczku, gdzie wszyscy się znają. Z większości podniesionych przez niego zarzutów nie można w warunkach Krasnegostawu skorzystać. Niestety, radni na te bezmyślne przytyki byli głusi, jak ten ojciec, co woli zerkać na mecz Ligi Mistrzów niż pilnować rozbrykanego 4-latka. W pewnym momencie przewodniczący rady powinien był mu odebrać głos. Natomiast sytuacja w mieście, ta gospodarcza i ta polityczna, zawiera się w miejscu z rankingu GUS. To jest 69 od końca… Tu Żelazny i liczby mają rację. A szkoda.

 

27
13

O polityce, gospodarce,drogach i co z tego wynika

Poniższy tekst dotarł jako komentarz ale ze względu na treść zasługuje na tekst wiodący. Oczywiście autorem jest użytkownik aaa… 

Minął rok od ostatnich wyborów samorządowych, pora na małą ocenę tego, co widzę w powiecie Krasnystaw, w samym mieście i okolicznych gminach
Jeżdżę sobie czasami tu i tam , podziwiam okolicę przy okazji i patrzę, co się zmieniło. A co się zmieniło w naszym powiecie i okolicach ? A no – niewiele, żeby powiedzieć, że z przyczynku obecnych władz, to prawie nic.

Z ciekawości zaglądam sobie co jakiś czas na strony BIP różnych urzędów. Jest tam historia zamówień publicznych na kilka lat wstecz i można sobie podumać, co władze robiły, co robią i co może robić zamierzają.

Z większych inwestycji – w zasadzie remont drogi na Latyczów. Może wszystkiego nie widziałem, to przepraszam, jeśli gdzieś jeszcze wyremontowano kawałek asfaltu dłuższy niż kilkaset metrów, ja takiego w ciągu roku nie zauważyłem. A i ten , o którym wspomniałem, zaczął się chyba jeszcze za minionej władzy.
Droga na Zażółkiew jakby zapomniana, był słomiany zapał, ale wygasł. Droga na Skierbieszów – w planach na otarcie łez 900 m, ale nie wiadomo kiedy.
Rondo na skrzyżowaniu Lwowskiej i Sokołowskiego – w planach od wielu lat , a krople na uspokojenie dla tych, co tam muszą jeździć z miasta w stronę Zamościa po 15 powinny być wydawane w aptekach na koszt miasta i powiatu gratis.

Droga Fajsławice – Trawniki – ech, szkoda gadać nawet po próżnicy.
Jeśli ktoś ma jeszcze jakieś informacje – proszę o uzupełnienie. Nie wszędzie byłem, nie wszystko widziałem.

Co do gmin – Krasnystaw i Izbica liżą się z długów i jak widać, inwestycje w tym roku raczej skąpe. Co nie znaczy, że nic się nie robi, ale raczej skromnie, aby nie zwiększać obciążenia budżetu. Mądre to i wypada pochwalić. Ważne, aby nie oszczędzać ponad miarę.

Gmina Izbica przejęła w spadku do ZDP wybitnego specjalistę od zarządzania. Z niepokojem wypada przyglądać się mu na ręce, co też czynimy.

Gmina Skierbieszów – ościenna sąsiadka naszego powiatu – tutaj też w ciągu roku zastój i marazm. W planie remont drogi powiatowej – no ale to inwestycja powiatu a nie gminy. Odcinek 500 m drogi Sulmice – Zawoda czeka już 40 lat na dokończenie, to jeszcze poczeka, a co tam. Droga na Małą Huszczkę przypomina tor motocrossowy – to będą wolniej jeździć, nie będzie wypadków. Droga na Wiszenki – patrz jak wyżej, w dodatku można rozgrzać porządnie opony w slalomie. Generalnie ta strona gminy roszczeniowa jest , wójta nie popiera , to im by się od dobrobytu w głowach pomieszało, jeszcze im drogi robić, tez coś

Gmina Siennica – tu relacje są na bieżąco. Jak tak patrzę postronnym okiem, to też nic nowego nie widać. Bez wsparcia „papy smerfa” jakoś to wszytko oklapło czy coś ?

Proszę o dopisanie waszych spostrzeżeń, sam nie jestem wszystkiego w stanie zobaczyć w trakcie niedzielnych wycieczek rowerem.

 

28
15

List z miasta

Wpłynął do nas list czytelniczki który ze względu na ciekawą teść i wnioski postanowiliśmy opublikować. Zapraszamy do lektury. 

Szanowny Panie Piotrze, drodzy Czytelnicy Dziennika Siennicy!

Niemal od początku powstania tego portalu zaglądam tu niemal codziennie, szukam cennych informacji o powiecie, takich, których nie znajdę w żadnej lokalnej gazecie, czasem puszczę komentarz, dam przysłowiową łapkę w górę lub w dół, wiele razy zdarzało się mi komentować zamieszczone tu treści z sąsiadami czy znajomymi. Czy wiecie jak ten portal jest znany i popularny? Zagląda tu bardzo dużo ludzi i czyta – od rolnika po gospodynię aż po nasze powiatowe elity. Wiem, wiem, bo już nie pracuję zawodowo, ale wiele rozmawiam z ludźmi.

Nawet sam Pan sobie sprawy nie zdaje ile ten portal zrobił dobra dla powiatu, niektórych gmin czy naszego miasteczka poprzez pisanie prawdy i komentowanie lokalnej rzeczywistości. Przez niego patrzymy na ręce wybranej przez nas władzy, mając informacje o kandydatach głosujemy na nich bardziej świadomie. To nigdzie indziej, jak tu, dowiedziałam się o bardzo niechlubnej i wieloletniej przeszłości w ORMO naszego byłego starosty Janusza Szpaka. Od lat miał on złą opinię w Krasnymstawie, ale byliśmy na niego niemal skazani, bo nie było innego wyboru. Dlatego Siennica była w mieście tak bardzo nielubiana, bo opanowała cały powiat z nieszczęściem dla niego.

Portal nazwał Pan Dziennik Siennicy. Piękna nazwa. Ściąga złe odium z Waszej gminy w mieście i powiecie. Pokazaliście, że w Pańskiej Siennicy zorganizowała się grupa młodych, wykształconych, odważnych ludzi, która ma już dość tamtej epoki i tamtego stylu rządzenia. Idzie nowe i nikt już tego nie zatrzyma. Żadnej gminy nie było stać na coś takiego, nawet miasteczka, gdzie powinny być elity. One stchórzyły, okopały się na ciepłych posadkach, potworzyły lokalne kliki a Wy nie. Pokazaliście im właściwy kierunek, one się teraz z Wami liczą. Nawet sobie Pan sprawy nie zdaje, a ja czytam portal od deski do deski, ile pozytywnych zmian zaszło przez ten portal. W Krasnymstawie rok temu do rady powiatu PSL Szpaka przegrało wybory i straciło władzę, podobnie jak w  kilku gminach. W Łopienniku nie ma już skandalizującego menadżera oświaty od Szpaka, jest nowa dyrektorka w szkole. Gmina nie ma się już czego wstydzić. Nowy wójt w Łopienniku jest inny od poprzednika, który przegrał wybory do powiatu z listy PSL. Nie jest od nikogo zależny, wybił się na niezależność. W Fajsławicach nowe władze takie, że każda gmina powinna zazdrościć. W Rudniku też nowy wójt i wice wójt. W tych gminach poprzedni wójtowie silnie byli związani ze Szpakiem i zależni od niego jako starosty. Teraz są wolni ludzie, ich przyszłe kadencje zależą tylko od woli świadomych wyborców – na wykazanie się w poszanowaniu mieszkańców mają jeszcze 4 lata.

Byłam dosłownie zszokowana, jak dowiedziałam się o sojuszu przed ostatnimi wyborami pomiędzy Szpakiem a posłem Cichoszem. Dwóch, pardon, dziadków o podobnych życiorysach ułożyło się i po ewentualnej wygranej ustępującego posła z Żółkiewki, miało zmieniać władze powiatu. Czyli znowu miało wracać stare a na etykiecie tego miał być radny Zieliński, który był kiedyś w Samoobronie, a potem był szefem naszego pekaesu, który zbankrutował. A teraz jest w PiS. Ale mielibyśmy towarzystwo u władzy. Żeby tylko znowu do koryt wrócić. A ludzie, powiat, przyszłość? Nie byłam zbytnio przekonana do pani poseł Hałas. Uważam, że zmarnowała swoje 4 lata. Otoczyła się dość miernym otoczeniem, które niewiele mogło jej pomoc, a może nawet i zaszkodziło. Nie chcę wymieniać ich nazwisk. Poseł powinien otoczyć się mądrymi i wykształconymi ludźmi i korzystać z ich rad. Polewanie się własnym sosem niczemu nie służy. Ma posłanka jeden najważniejszy plus – wpłynęła na wymianę zarządu powiatu. Starosta Leńczuk i wicestarosta Nowosadzki to zupełni inny kaliber ludzi niż Janusz Szpak czy wicestarosta Henryk Czerniej. Inne pokolenie, inna kultura, inne podejście do spraw powiatu. Oni obaj, choć nie tylko, to jej wartość dodana. W tych wyborach wybieraliśmy mniejsze zło, bo na naszym padole nie ma ideałów: Hałas lub Cichosz ze swoją kompanią. Przestraszyliśmy się tego ostatniego, a zwłaszcza, że był napastliwy w kampanii. Głosowaliśmy więc na Hałasową, bo Sasin daleko a Zawiślak nie ma najlepszej opinii.

Panie Piotrze! W tych wyborach dzięki Pana portalowi byliśmy bardziej doinformowani i doświadczeni. Szalę przechyliły do szczętu Pana wokandy z Cichoszem. My naprawdę nie chcieliśmy wrócić do tamtej epoki. A teraz podam największy paradoks. Gdyby Cichosz nie kandydował, posłanka Hałas mogłaby nie dostać tyle głosów i nie dostałaby się do sejmu. Sasin dostałby jeszcze więcej głosów. Nas zmobilizowało zagrożenie powrotu Cichosza i wszystkiego co się z nim wiąże. Dlatego stawialiśmy krzyżyki na Panią Teresę, bo była gwarancją, że nie dopuści tamtego, rodem z ORMO i komuny, towarzystwa znowu do władzy.

Dlatego niniejszym składam Panu podziękowania i wyrazy szacunku za tak pożyteczną obywatelską postawę. Zasłużył się Pan dla tego powiatu, jak mało kto. A jeszcze Pana po sądach ciągają. Bo wiedzą że przez Pana władzę stracili. Niech idą na emerytury. A Panu wszytkiego najlepszego życzę. Niech Panu się wiedzie!

Głos z miasta (dane do wiadomości redakcji)

67
26

O szarych drogach powiatu

 

Wczoraj obradował komisja drogownictwa i bezpieczeństwa rady powiatu. Było, jak w tej bajce – same dziwy. Roztrząsano m.in. problem mostu i drogi w Tarzymiechach w gminie Izbica.

A jest nad czym głowę łamać. Nieszczęsny most z drogą są do remontu i nawet dają na to pieniądze, tylko że wójt Izbicy Lewczuk nic nie dołoży, bo kasa świeci pustkami. Jest jak w „ Nie ma mocnych” – pieniądze dają, ale nie ma komu brać. Zarząd powiatu doszedł do wniosku, że może by napisać do Ministra Infrastruktury, niechby ten dał zgodę na remont samego mostu – bez drogi – skoro Lewczuk nie dołoży. Szkoda pieniędzy. Jeśli tej inwestycji nie zrealizują i nie rozliczą, nie ma sensu ubiegać się o dofinansowanie na następne lata –  to jest kryterium. I tak debatowali i debatowali, aż się radny Szpak z radnym Zielińskim zirytowali.


Ot, powyborcze refleksje z przymrużeniem oka…

Jak ojciec z synem

– Po co wy nas o jakąś opinię dotyczącą tego, czy pisać do ministerstwa pytacie? Zarząd jest od podejmowania decyzji! – Szpak mądrze powiedział. Wtórował mu w tym i Zieliński. Tylko że Zarząd realizuje to, co sami radni wcześniej na nim wymogli – o wszystkim informuje radnych ze szczególnym uwzględnieniem Zielińskiego i Szpaka – w tej kolejności. Wcześniej było tak, że gdy Zarząd podjął jakąś decyzję, Zieliński pierwszy trąbił: nie informujecie nas! Hucpa! Zamordyzm! Kilka razy trzasnął drzwiami i sobie poszedł. O ile trzaskaniu drzwiami łatwo zapobiec, bo wystarczy zamontować te obrotowe, to cała reszta jest problematyczna.

Mimo że Zarząd dopieszcza ich obydwu, choć wcale nie musi, bo nawet wcześniej radni byli zawsze informowani, to radny Zieliński lubi robić widowiska. Można zaryzykować stwierdzenie, że oddali obaj panowie regalia władzy wykonawczej. Ba! Nawet Szpak przyznał, że jak on był w zarządzie, to decydował. I nikogo o nic nie pytał. Dziwne, bo skoro to wiedział od zawsze, po co wymaga od innych tego, czego sam nie robił? Ostatnie wystąpienie Szpaka i Zielińskiego było pozytywnie. W głosowaniach byli za, jak cała reszta i w sumie bez zarzutu. Ale coś mi się zdaje że to nagłe stonowanie ich podejścia wynikło z przegranych ostatnio wyborów. Nastąpiło zjawisko barwnie ujęte potocznym zwrotem – pardon za słowo –„dupa siad!” Miewa Zieliński czasem takie pomysły że słów brak. Pytał niedawno,  czy Zarząd, zwołując tuż po sierpniowej sesji komisję właśnie drogownictwa, prawa nie złamał. A  jego członkowie chcieli informować na bieżąco, co się dzieje z drogami i skorzystali z obecności wszystkich radnych w dniu sesji. Ręce więc czasem opadają od jego pomysłów. Wszędzie wietrzy spiski, a bywa, że i agenta rodzimego lub obcego wywiadu w tarninach chce szukać . To już jest obsesja.

Z jednej strony chce od zarządu informacji i współdecydowania, ale jak mu to dasz co chce, krzyczy, że prawo łamiesz. Niestety, ale zachowanie radnego dowodzi, że Polak do demokracji się nie nadaje, a on chyba z 8 lat nie bez przyczyny na aucie siedział. No i jeszcze ten jego ostatni polityczny sojusz ze Szpakiem. Jego!- Szefa Solidarnej Polski…

 

Huta Łabędy bardzo zadowolona z naszego złomu. Pytają czy jeszcze mamy. W sumie inwestowanie w metale to dobry kierunek ale lepsze jest złoto…Zdaje się mówić Marek Klus (w środku i nonszalancko oparty)

Z innych ciekawostek to Boruczenko wniosek złożył, który przeszedł, a dotyczył budowy drogi w Łopienniku. Nawet plan naszkicował. Przejął się swoją rolą radny, ale to tylko bardzo dobrze o nim świadczy. Zieliński wszystkie swoje żale zawsze kieruje do Nowosadzkiego. Co by się nie wydarzyło to zawsze winien Nowosadzki. Ten zawsze spokojnie tłumaczy, bo to ma w zwyczaju. No i tak właśnie zapytał Marka, co z tymi drogami pod kampanię buraczaną? Tu się w Zielińskim żyłka cukrownika i dyrektora PKS odezwała. Bo wiadomo, droga, burak, PKS – taki ciąg skojarzeń radny ma. Nowosadzki odesłał go do Klusa Marka, dyrektora ZDP. Ten odpowiedział, że drogi zostały wyznaczone, a współpraca z cukrownią wzorowa, bo żużel od nich jest i biały kamień i jeszcze pomagają piach z solą wymieszać ładowarkami.

Chodnik na Siennicy Dużej lub jak kto woli Aleja Garbatego i pomnik geniuszu. Okoliczni mieszkańcy pamiętają jak i w jakich okolicznościach powstawał… 

Ale że Krzysiowi było mało, zapytał, jak tam porządki na placu ZDP po Banachu. Tu Klus zastrzelił radnego i powiedział, że sprzedał starego sprzętu i złomu na około 80 tysięcy złotych! A jeszcze coś ze 3 tony złomu za wiatami leży, tylko cena spadła i jak drgnie, to sprzeda. Oj bajzel Banach – niedoszły wicestarosta i kolega Zielińskiego –zostawił, że brak słów. Na placu były takie doły, że po opadach woda sięgała za kostki i na upartego można by je zarybić. Klus z pracownikami to wszystko zniwelował, kładąc kostkę od nowa. Nowy dyrektor ZDP jakiś czas temu mówił, że jeśli starczy czasu i pieniędzy, to  w Siennicy Dużej poprawi chodnik. Ten został tak spartolony, że dziś przypomina fale dunaju…

Generalnie Klus jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. To wykształcony inżynier budownictwa i o zupełnie innej osobowości, przede wszystkim rzeczowy, spokojny i konkretny. A Banach, mój Boż jego dyrektorowanie było  jak wyprawa w Andy z mapą Radomia. Na szczęście ze swoimi talentami epatuje w zadłużonej Izbicy, a nie w powiecie.

Piotr Ślusarczyk

40
7

Cecora Cichosza w Siennicy

 

Kwiat szpakowo-cichoszowego rycerstwa rozbity w pył. Mimo że walczyli po stronie zwycięskiego PiS, zostali wyrżnięci. Nie dość, że zdradzili PSL, to tyle głosów nabili na Cichosza, co kot napłakał. PSL w powiecie potrzebuje młodego przywódcy. Radny powiatowy Zieliński byłby najlepszy.

Ma Szpak feralną serię, porównywalną chyba tylko z pasmem klęsk Armii Czerwonej z rąk Wehrmachtu w 1941… Co krok to bęc i łubudu i jak bańki mydlane pękają kolejne iluzje powrotu do władzy. Wybory samorządowe w październiku 2018 przegrał z kretesem. Z 11 mandatów w byłej radzie powiatu zostało mu jedynie 6, co prawda próbował montować teoretyczną większość, ale jeżdżenie po chałupach radnych i próby ich przeciągania nic mu nie dały.

Tak mniej więcej można zobrazować polityczne pomysły Szpaka, jak również sytuację powiatowego PSL pod jego rządami…

W zaciężnym wojsku

Nadzieja w nim odżyła wiosną w czasie kampanii do eurowyborów. Jako tako korzystny wynik opozycji dał mu kopa na odbicie się od dna i wygraną w wyborach parlamentarnych jesienią. Ale znowu dostał łomot i tęgie lanie, mimo że wstawał niczym siennicki Feniks z popiołów. Dźwignął się w górę, mimo obcinanych po kolei głów – jak hydra, bo polityczny Mesjasz się objawił kilka miesięcy temu. I to z bardzo zasobnym mieszkiem, którego się oficjalnie wielce potem zarzekał, a jeszcze dobrym partyjnym sztandarem machał – pisowskim . I pociągnął Szpak za nim, pułki mu formował w Siennicy. Nowy Mesjasz z morskiej piany jak bogini Wenus się nie wyłonił, tylko z kurzu tumanów – w Żółkiewce, po fali upałów suchej i upalnej wiosny. Lucjan Cichosz się zwał, nowym hetmanem żółkiewskim się okrzyknął, bo sejmową buławę przejął po Beacie Mazurek, co poszła do Brukseli. Dla rekruta żołd obiecywał sowity, łupy przednie – stolce w starostwie do wzięcia! Tylko wpierw władze powiatu wywrócić, do lochów wtrącić. Tak mu się roiło…

Sojusz dawnych kolegów

Zaczynają się więc krótkie podchody, ale bardzo owocne. Jak się później okazało, subtelny sojusz z Cichoszem był jedynym sukcesem Szpaka . Plan był banalnie prosty, ale dla ideowych ludzi wprost nie do wiary. Jako że Szpak jest politykiem pozbawionym jakiejkolwiek idei, stawianie na Cichosza jest dla niego oczywiste. Jedyny dogmat, któremu jest wierny to władza, bez względu z czyich rąk wzięta, w jakich okolicznościach i pod jakim sztandarem, może być i pisowy – tu urósł mu już godny następca – delfin, radny Zieliński.

Był Janusz ormowcem i ludowcem, a to się przecież wzajemnie wyklucza, ale jemu było wszystko jedno. Dwóch wieloletnich zeteselowców nagle zapałało do siebie wielką miłością. Ta wybucha od pierwszego wejrzenia i kwitnie bardziej niż ta w Zakopanem – jak śpiewał Sławomir. Dwóch dziadków – ludowców łączy wszystko. Obaj kariery zaczynali w ZSL, obaj zarobili na polityce. Cichosz więcej, ale ten drugi nie chciałby być gorszy.

Zdjęcie ciut rozmazane ale Cichosz polał Szpakowi. Na razie to zwykła „Cisowianka” ale pewnie w razie sukcesu znalazłoby się coś mocniejszego… Pewni sukcesu byli i publicznie wodę pili.

Wspólny wróg: Hałasowa

Tym, co ich tak bardzo łączy i cementuje oczywiście jest kobieta. Hałas Teresa się nazywa – ich wspólny, największy wróg. Cichoszowi wycięła kandydatów na listach do wyborów samorządowych w powiecie, aczkolwiek wedle instrukcji płynących z centrali PiS, a więc od Jarosława samego. To Hałas Teresa, jako nowy poseł, miała odpowiadać głową za ich wynik, czego centrala wymagała. Listy zrobiła takie, jak chciała, ale udało się jej wygrać 9 mandatów. Tym sposobem jej głowa szczęśliwie została przy korpusie. Cichosz mógł tylko pozgrzytać zębami. A Szpak wiadomo, w tej krwawej kampanii musiał dać polityczną głowę katu. Wkrótce pod topór poszli jeszcze jego kompani. Na skutek wygranej listy PiS żegnają się ze stołkami, m.in.: Kamiński, Banach, Mróz, Fidecka, Kisiel, Żyśko, Korszla…  et consortes.

Że Szpak jest politycznie mściwy i żądny rewanżu wiadomo od zawsze. Obaj z Cichoszem chcą restytucji ich władzy w powiecie. Szpak odzyskania swoich dawnych przepotężnych wpływów, a Cichosz swoich. Łącznikiem jest radny Zieliński, który od momentu zdobycia mandatu chce stanowiska dla siebie, bo uważa, że na nie z jakichś powodów, zasługuje. Jakich?  Wie tylko on sam, no, może jeszcze jego młodszy kolega z opasłą, czarną teczką. Mierzył Krzyś i nadal mierzy  zawsze wysoko, bo interesuje go starosta albo wice. Te stolce może mu dać tylko duet „Szpak/Cichosz” and company. Jest więc z nimi. Już dzielą stołki. Wedle tego, co się mówi i to nawet publicznie, Zieliński ma zostać starostą, Banach wice (o tym stołku marzył od dekad), a Szpak członkiem Zarządu Powiatu na etacie.

Stare zwyczaje

Ale póki co „Love Island” jest w Siennicy Różanej, tu łapią w lot okazję. Jeden cichy sojusz z senatorem Zającem wszak już działa. To czemu z Cichoszem miałby szwankować? Zając dziś w PiS, wczoraj był w PSL, a jak się wiatry inaczej powieją, będzie tam, gdzie minister szkolnictwa wyższego, bo wyższą szkołę ma prywatną. Tu wspólnych spraw jest znacznie więcej. Po co stawiać na PSL, skoro ten balansuje na progu wyborczym, a nawet jeśli wejdzie do parlamentu, będzie raczej opozycją? Dla Szpaka z Proskurą ważne jest powiatowe podwórko i dintojra. Dodatkowym bodźcem jest fakt sojuszu ludowców z Kukiz 15’. Mógł Szpak pomyśleć, że i tak PSL wejdzie do Sejmu, więc on ma wolne ręce w powiecie i może grać swoją gierkę. Co ciekawe sam PSL to nie monolit, już w trakcie zeszłorocznej kampanii do samorządów dało się słyszeć rozdźwięk w gremiach decydenckich lubelskiego PSL. Część młodszych działaczy, skupionych wokół Hetmana, optowało za aktywną kampanią. Stąd wziął się Hetman, objeżdżający bazarki w województwie. Idziemy do ludzi – taka była koncepcja. Inaczej działacze pokroju Szpaka – powiesili kilka bannerów i przepełnieni wiarą w szczęśliwe gwiazdy i tym, że tyle stołków rozdali, siedzieli na przysłowiowych czterech literach. Skończyło się mantem na kosmiczną skalę.

O jeden most za daleko dla Lucjana. To most w Siennicy obwieszony Cichoszem po obu stronach, jeden z banerów przeniesiony z Siennicy Dużej…

Mowa siennickich płotów

Od samego początku Cichosza zapraszają do Siennicy. Przyjeżdża w lipcu jego „niby dyrektor” Matysiak na festyn, by powiedzieć parę słów w imieniu posła. Od czasu gdy pojawił się Cichosz Hałas Teresy nawet nie proszono do Siennicy. Widać uznał Szpak z Proskurą, że ta już jest politycznym trupem. Dopiero potem się okazało, że jak na trupa, jest dość żwawa – jeszcze na tyle, by sprać Cichosza w mieście i powiecie. Nim rusza oficjalna kampania z plakatami uśmiechniętego Lucjana zachęcającego do słynnych już porad prawnych w jego biurze poselskim, upstrzono powiat i płoty w Siennicy Różanej. Te nie były przypadkowe, bo należały do ludzi z najbliższego otoczenia Proskury. Wystarczy tylko wspomnieć, że w kampanii do samorządów właśnie na sztachetach tych ludzi eksponował się Szpak. Pamiętajcie! Na siennickich płotach nic nie wisi przypadkiem i nie jest tajemnicą, że przestrzeń na nich jest zastrzeżona tylko dla wybrańców naszych umiłowanych przywódców. I oczywiście ich samych.

Pod pisowską chorągwią

Gdy rusza kampania, Cichosz 28 sierpnia gości na sesji Rady Gminy w Siennicy. To co tam się wydarzyło w pełni zasługuje na uwiecznienie jako obraz lub pomnik – ten najlepiej w konwencji grupy Laokoona dłuta Agesandera. Proskura wił się z radości, gdyby miał nałęczkę, jak Danuśka Jurandówna, by tę na głowę Cichosza narzucił i wrzasnął: „Mój ci On!”. Wzajemnym komplementom nie było końca. A jak się aktyw uruchomił! Lgnęli do Lucjana z prośbami, jak wnuczki do dziadka, bo ten zawsze miał kieszenie pełne łakoci! Mało nie siadali mu na kolana. Byli w tym autentyczni i nie przeszkadzało im to, że nad Cichoszem powiewał sztandar PiS. Widać dobrze ich poinstruowano. Zresztą aktyw, o czym za chwilę, był kluczowy przy ciułaniu głosów do urn i miał przydzielone swoje zadania. Cichosz natomiast nawiedza Siennicę obficie. Jest na odpuście w Żdżannem, na zawodach wędkarskich czy na „Smakach Jesieni”. Szczególnie na tych ostatnich zapadają w pamięć słowa z jego paraprzemówienia. Dziękuje w nim Proskurze za to, że pewnie dzięki niemu wicestarostą został, pieje również na zaletami Leszka i chwali znajomość z nim. Są i rewizyty. Na pamiętnej imprezie w Borku po odsłonięciu obelisku 17 września bryluje Szpak z Proskurą. Na imprezach organizowanych przez Hałasową próżno ich szukać, a tu przyszli ochoczo. W biurze poselskim na pięterku też niektórzy widzieli gości z Siennicy.

Jak widać materiały wyborcze Jarosława Sachajki nie cieszyły się wzięciem w Siennicy. Wszyscy natomiast słuchali Lucjana…

Zmowa milczenia

Jest jeszcze w gminie Siennica dwóch kandydatów PSL: Sachajko Jarosław i Agnieszka Czuba. Zaradzono i temu, ten pierwszy miał plakatów tyle, co kot napłakał i z tego, co się mówi, musiał interweniować u Proskury, by takowe w ogóle zawieszono. Nikt go na spotkanie z mieszkańcami nie prosił. A Cichosz w tym samym czasie jeździł po Siennicy, jak wóz strażacki do pożaru. Bardzo podobnie potraktowano Agnieszkę Czubę, nomen omen rodaczkę Proskury. Jej start był ukryty, jak ostatnia połeć słoniny przed zbliżającą się zimą. Plakatów miała tyle, co Sachajko, czyli prawie nic. A co ważne, gdy do wyborów parlamentarnych startował Szpak, to pojawił się na sesji rady gminy w 2015 roku. Robił sobie kampanię, co oczywiste. W tym roku na sesji był tylko Cichosz, o Sachajce i Czubie zapomniano. Ba! Agnieszki Czuba na „Smakach Jesieni”, gdyby nie wzmianka Misiury Andrzeja, organizatora i konferansjera imprezy, nikt by nie wiedział, że jest na sali kandydatka z gminy na posła z PSL.Jej kampania była „sobie a muzom”. Wymowny to obrazek, kiedy z mężem i z plakatem pod pachą chodzi po krasnostawskim rynku w poszukiwaniu miejsca na ekspozycję swojej osoby. Być może, bo też chodzą takie słuchy, iż ta pani świadomie brała udział w tej maskaradzie – co nie jest bezzasadne, bo przy układaniu listy powiatowej Szpak musiał mieć coś do powiedzenia. A taki Sachajko Jarosław więcej razy był w Siennicy wtedy, gdy był posłem Kukiz’15 niż teraz, gdy startował z list PSL. W tej kampanii zepchnięto go na margines, a Cichosz przykrył wszystko.

Lucjan wypił, Janusz pije…a sojusz żyje! Wybory 13 października miały być tylko formalnością tak czuli się pewni zwycięstwa, że się z uczuciem nie ukrywali…

Lud nie dał wiary

Plan się prawie powiódł, bo Lucjan nie był ostatni tylko 13. z całej listy PiS. Aktyw miał za zadanie robić kampanię na Cichosza w stylu szeptanym. I poszło wielu do urn głosować na „kolegę Leszka”, jak po cichu reklamowali u nas Cichosza. W ten sposób uciułano ledwo 90 głosów(!). Wstyd dla Leszka i Janusza przed kolegą. I tak Cichosz poległ u nas, to była taka jego siennicka Cecora, niczym hetman Stanisław Żółkiewski z jego rodzinnych stron. A z Lucjanem kwiat naszego siennickiego rycerstwa. Manewr się nie powiódł, albowiem wielu przecierało oczy i szarpało się za kudły.

To całe 4 lata mówiono nam, że PiS zły, a teraz nagle się dobry zrobił i na niego głosować mamy? Jeszcze na takiego, co z PSL do PiS uciekł i pół miliona ma na koncie. Zdrada! – słychać było.

W innych gminach powiatu Cichosz więcej głosów dostał, a w Siennicy głosy zjadła mu Czuba i Sachajko – oboje z listy PSL. Nasi umiłowani przywódcy tak Cichosza przeszacowali, jak ten zysk w Amber Gold, a Hałasowej niedoszacowali. Dziwne są te polityczne inwestycje Szpaka i pod znakiem zapytania stawiają jego wykształcenie. On wszak ekonomię kończył, a tu tak przestrzelił. Ale wszystko staje się jasne, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, iż magister kończył ekonomię socjalistyczną (w ANS przy KC PZPR), a ta przecież wiadomo zbankrutowała w latach osiemdziesiątych, a jak już funkcjonowała, jej znakiem firmowym był niedobór. Tylko octu na półkach nie brakło. No i koniec końców Szpak wykazał się niedoborem, ale rozsądku politycznego, bo wszystkie znaki na ziemi i niebie dają mu znać, by szedł na emeryturę, a ten nie chce.

Mamy następcę!

Niech stery powiatowego PSL odda Zielińskiemu, na sesjach i komisjach razem głosują, są jak ojciec i syn. Krzyś wszak doświadczenie w prowadzeniu PKS już ma, to i partię pociągnie, a różni je tylko jedna litera. Janusz! Daj już wreszcie Krzysiowi to swoje peeselowskie berło. On zrobi z niego użytek. Też tylko dla siebie – jak Ty.

Piotr Ślusarczyk

39
5

Trzecia wokanda z Cichoszem

Dzień przed wyborami – w sobotę – Cichosz z pomagierem po raz trzeci zagnali mnie na wokandę. Oczywiście znowu przerżnęli. W ich imieniu przepraszam panią sędzię SO w Zamościu i jej obsadę za zarwanie weekendu.

Poseł Cichosz z Żółkiewki znów mnie pozwał w trybie wyborczym – to już po raz trzeci w tych wyborach, wcześniejsze sprawy przegrał. Pozew nosił datę 11 października, a więc tuż po publikacji tekstu „Cichosz na wokandach”. Rozprawa odbyła się w sobotę – a na drugi dzień (niedziela) były już wybory. Na tę okoliczność wolną sobotę „zarwała” pani sędzia, pani sekretarz i jeszcze jedna pracownica.

Poseł Cichosz zeznaje przed sądem. Sąd rozpytuje m.in. o jego majątek i źródła dochodu. Wychodzi na jaw, że poseł ma ustanowioną rozdzielność majątkową z małżonką.

Sądowy precedens

Zamojski Sąd Okręgowy w swojej historii nie odnotował jeszcze przypadku, żeby poseł podał blogera w trybie 111 Kodeksu Wyborczego, a pewnie nie było takiego przypadku w Polsce. Z nieoficjalnych informacji wynika, że wszystkie trzy pozwy najprawdopodobniej pisał mu osławiony na tym portalu, w miasteczku i powiecie radca Matysiak, jeszcze niby dyrektor jego biura, który był obecny na sali. Jeśli to nieprawda, proszę o sprostowanie. Bo kto inny mógł na to wpaść? Poseł ponownie zażądał zdjęcia tekstu, przeprosin w trzech lokalnych gazetach (na pierwszych stronach) i wpłaty na cel charytatywny w wysokości 10 tys. zł. Porównał mój portal do Telewizji Polskiej SA, niemal domagał się ode mnie obowiązku rejestracji Dziennika Siennicy jako tytułu prasowego, bo rzekomo łamię prawo, cyklicznie publikując moje przemyślenia na Dzienniku Siennicy. Sąd dyskretnie przemilczał te brednie. Z pisma Cichosza wynikało, że piszę nielegalnie, niemal jakbym kolportował podziemne ulotki w stanie wojennym. Najpierw puszyłem się z dumy, że porównał mój portal do telewizyjnych Wiadomości, ale zaraz potem zadrżałem ze strachu, że mnie chce wsadzić jako jego opozycjonistę.

Stan wojenny ?

Zaraz sobie przypomniałem, że w stanie wojennym Wiadomości nazywały się przecież Dziennik Telewizyjny! Podobnie jak mój dziennik. A przecież Cichosz wtedy, jako zeteselowiec, był wszak po tamtej, reżimowej stronie, miał władzę jak teraz. Jakby tego strachu było mało, autor wniosku (radca Matysiak?) uzasadniał, że przeprosiny w tych gazetach (nie wiem, co mają te gazety wspólnego z Dziennikiem Siennicy, żebym tam przepraszał) mają być opublikowane, bo jeżdżę zagranicę. Może tam zostanę, nie wrócę, o azyl poproszę?! Najlepiej to by mnie obaj chyba od razu do więzienia wsadzili – jeszcze w sobotę, żebym do kapitalistycznych krajów im nie uciekł. A może i na Sybir w kibitce? Żeby mi tylko gębę zamknąć, pardon, Dziennik Siennicy. Jak jeszcze dotarło do mnie, że mamy, że jutro ma być niedziela 13. października – podobnie jak 13 grudnia roku pamiętnego – myśle se jutro nie będzie Teleranka. Wybory odwołają jak nic, a oni mnie obaj zamkną od razu w Zamościu, w samej twierdzy…Dalej było jeszcze śmieszniej.

Majątek podzielił

Chwała Bogu Wysoki, doraźny w trybie (bo w sobotę) Sąd wniosek oddalił, tak samo jak dwa poprzednie. Tym samym sposobem Lucjan po raz trzeci przegrał i to z jakim hukiem… Używając piłkarskiej terminologii w moim meczu z nimi zrobiło się 3:0. Ta bramka była wyjątkowej urody, bo przewrotką z połowy boiska i w samo światło bramki… Zarzuty były materiałem źródłowym niemal do kabaretu. Na przykład Cichosz uznał, że nazwanie go w tekście „Lucjan” jest dla niego obraźliwe. To, że określiłem go jako człowieka majętnego też go obraziło, podobnie jak jego rodzinę. W swoich zeznaniach, dopytywany o majątek, jak mógł – pierzchł od tego tematu. Mówił coś o kilku hektarach ziemi, że z żoną je uprawiają, jakieś róże sadzą. A Pani sędzia w sposób niezwykle kulturalny, ale rzeczowy pytała o składniki majątku, jego apanaże w spółkach Skarbu Państwa, dochody z wynajmu nieruchomości. A ten się z niego spowiadał. W końcu wyszło, że poseł ma z żoną rozdzielność majątkową. Dlaczego???

Była TVP, Jaruzelski nie dojechał

 

Na ogłoszenie wyroku, które miało miejsce po kilku godzinach (sędzia pisała uzasadnienie wyroku), zjechał operator ze znaczkiem TVP Lublin. Myśle se, gdzie jest Jaruzelski, żeby przemowę na niedzielę nagrywać na 13. roku pamiętnego? Ale nigdzie go nie widzę, widać nie mógł na nagranie trafić, bo nie zdjął czarnych okularów. To co – pomyślałem sobie – ja mam tę niedzielną przemowę czytać do Narodu, co ją obaj napisali? Za Chiny ludowe nie przeczytam, już wolę do twierdzy, to może za parę lat bohaterem narodowym mnie ogłoszą? Niech obaj czytają to orędzie, co lubelska telewizja w niedzielę rano wyemituje, żeby przed wyborami zdążyć.
A operator stał i stał koło Cichosza i sprawę nagrywał. Cały czas był zdumiony, po co go tu wysłano, nagrał tylko ogłoszenie wyroku, zwinął kamerę ze statywem i poszedł. Nawet nie chciało mu się dłużej poczekać na Jaruzelskiego, że ten jeszcze zdąży może dojechać.
– A kto pana tu ściągnął – zapytałem go przy windzie.
– Zadzwonili, to przyjechałem. Ja tu nic nie wiem – rzekł i czym prędzej prysnął, widać było wkurzony, że jemu też Cichosz z Matysiakiem weekend zarwali.

 Cichosz z telewizyjną obstawą podczas wysłuchania uzasadnienia wyroku. W jakiej telewizji można ten news zobaczyć ? A może kręcił wyborczego klipa na następne wybory?

Lekcja wolności słowa

Na początku widać było, że liczył na jakieś historyczne wydarzenie, ogłoszenie stanu wojennego, czy co? Że jego filmowy materiał będzie podstawą jakiegoś epokowego wydarzenia. Do dzisiaj oglądałem wszystkie Panoramy Lubelskie, by zobaczyć tego newsa z moim udziałem. Nie doczekałem się. Jaki głupek wysłał tę kamerę bez dziennikarza, dlaczego w żadnej telewizji, nawet białoruskiej, nic nie było o tym przełomowym wyroku, mającym mnie skazać na kilka lat katorgi? Kaseta ta byłaby historyczna. A tu banalne orzeczenie sądu o moim kolejnym uniewinnieniu. Czytelnicy muszą zadowolić się wyrokiem na piśmie (skany) wraz z mistrzowskim uzasadnieniem. Mamy jeszcze niezawisłe sądy i sędziów rzetelnych, z wielką klasą. Uzasadnienie, które przytaczam poniżej, w mojej ocenie, jest esencją demokracji, to IX Symfonia wśród orzeczeń. Takowe każdy polityk, zwłaszcza wyżej rzeczony, winien mieć wydrukowane na papierze czerpanym. I się uczyć, dużo uczyć.

PS. Jeśli to prawda, że autorem wszystkich trzech wniosków jest osławiony radca Matysiak i jeśli ten sam pełnił „bezpłatne porady prawnika” (z bannerów Cichosza) przed wyborami, na miejscu wszystkich osób, które z nich skorzystały – ja, czym prędzej, udałbym się po nową poradę do konkurencji z palestry. Cichosz już nie odwołał się od wyroku, stał się prawomocny. Zresztą, po co miałby się odwoływać, jak wybory wygrał tylko w Żółkiewce.

Piotr Ślusarczyk z nielegalnego Dziennika Siennicy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

29
8

Powiatowi zwycięzcy

 

Teresa Hałas – skazywana przed wyborami na pożarcie – zdobywa 8622 głosy i z siódmym wynikiem na liście PiS zgarnia mandat. Jej wielki antagonista Lucjan Cichosz, przez wielu widziany już jako nowy rozgrywający powiatowej polityki, uciułał 4128 głosów i zajął w tym ultramaratonie dopiero 13. miejsce.

Tym samym – „ Nie dla niego sejmowe marchewki, wraca Lucjan do Żółkiewki”. W powiecie krasnostawskim zdobył on 2571 głosów, a Tereska 4934 (!).

Wielki przegrany Lucjan Cichosz – ludowiec, pisowiec, człowiek renesansu. Tu w Siennicy na sesji rady 28 sierpnia Lucjan lansuje swoją przebogatą osobowość i wrażliwość na ludzkie problemy…Szpak jak widać już ma wszystko obmyślone- Agnieszkę na bok i gramy na Lucjana.

 

Hałaśliwe pranie Cichosza

To w powiecie tkwił klucz do jej zwycięstwa i ona nim sobie otworzyła wrota do Sejmu. Jeszcze większe bęcki Cichosz dostał w mieście – zaledwie 462 głosy, a ona 1284. Gołym okiem widać, że w tej jakże kosztownej kampanii i z tymi dwoma lokalnymi spin doktorami, jakich dobrał se Cichosz, zrobił taki interes jak car Aleksander II na sprzedaży Alaski Amerykanom. Ba, jeszcze miał jednego przybocznego, z którym rzadko się rozstawał – fotografa, który udawał specjalistę od wizerunku, rzekomego dziennikarza z Lublina(?). Szukaliśmy jego artykułów w Internecie, ale nie znaleźliśmy. Zwykle otwierał się news sprzed kilku lat z TVN, kiedy ten w podróży pociągiem do Krakowa udławił się bułką. I gdyby w wagonie nie podróżował też student medycyny, ten niechybnie zszedłby w zaświaty. Grozą powiało.

Lucjanowi ku pociesze

Tym samym cały sztab wyborczy Lucjana wpadł na pasach pod powiatową taksówkę ze starostą Andrzejem za kierownicą. Nikt nie był w ciąży, nawet zakonnica. Ta już gna na Wiejską, tam straż marszałkowska do posłanki woła : Cześć Tereska! Ta odpowiada: No przecież mówiłam, że zaraz wracam! Gratulujemy obojgu, ale Teresie jakby bardziej, bo zwyciężyła wbrew prawom fizyki. Natomiast Cichosz Lucjan nie powinien narzekać, bo 13 października – w dzień papieski – zajął 13. Miejsce. Poza tym za komuny, jak się było 13. w kolejce po asygnatę na upragnionego małego fiata, był to powód do dumy. Epizodyczny poseł ma jeszcze jeden powód do dumy. Zdecydowanie wygrał w Żółkiewce, do której wróci. Ma tam nieruchomości w centrum, kapitał, jest słynny i ceniony niczym drzewiej hetman Żółkiewski. Być może, z czasem, w uznaniu zasług a nuż jej mieszkańcy zmienią jej nazwę na Cichoszówka – w uznaniu zasług tego cnotliwego Męża. Ma jeszcze jakże masowy Związek Zawodowy Rolników „Ojczyzna”, któremu już kilkanaście lat szefuje…

Brawa dla Bartka

Sukces odniósł też Bartek Witkowski z Krasnegostawu, startujący dopiero z przedostatniego miejsca z Konfederacji. Zebrał 591 głosów, a Konfederacja jest w Sejmie. Karolina Hukiewicz, też z Krasnegostawu, ale z Komitetu Koalicji Obywatelskiej zdobyła 489 głosów, bo jest urodziwa, a Bartek jest… Witkowski. Mieszkańcy wreszcie docenili go za wielką ofiarność i gorące serce za miejsca pamięci i nie tylko. Jest młody, z pasją, drzemie w nim dopiero teraz doceniony polityczny potencjał.

Blamaż ludowych ajatollahów

Jest jeszcze jedna pani, która wygrała. Pochodzi ze Żdżannego, gmina Siennica Różana, Agnieszka Czuba, która startowała z list PSL i uzbierała 649 głosów… Miała być tłem dla Cichosza, ale ludowce wcale nie posłuchały swoich politycznych ajatollahów: Szpaka i Proskury i zamiast na Cichosza głosy poszły na nią. W gminie Siennica miała 164 głosy. Cichosz dostał ledwie 90(!), a Teresa Hałas 196. Tych politycznych „koryfeuszy” i praktycznie zdrajców ruchu ludowego słucha teraz tylko echo w lesie i jeden dyrektor w pekaesie – tak na marginesie. Robili, co mogli, by jak najwięcej siennickich głosów zapracowało na listę PiS. Kaczor zaciera ręce, Kosiniak-Kamysz i Hetman chyba nawet nie wiedzą, jak byli rolowani. Ot, ci dwaj „ludowcy”.

Piotr Ślusarczyk

37
11

Najnowsze wyniki z okręgu nr 7

Dane z 617 na 920 komisji. Cichosza wyprzedza jeszcze kilku innych kandydatów. Hałas w czołówce a odmłodzony plakat zrobił swoje. Powiatową taksówką po nowo otwartej S 17 na Wiejską ma ją wieźć sam starosta Leńczuk… U Cichosza w biurze puszczają Turnaua…

Teresa Hałas 7513 głosy

Lucjan Cichosz 3762 głosy

Krzysztof Gałaszkiewicz 3882 głosy

Beata Strzałka 5000 głosy

 

22
5